Błędny rycerz z Koszalina
Rycerz był ubrany tak, jak znamy go z wizerunku przedstawionego na obecnym herbie miasta: na głowie miał srebrny hełm, pierś chroniła zbroja, w ręku trzymał tarczę z orłem polskich Piastów, a w drugiej sztandar z gryfem pomorskim. Towarzyszył mu zakonnik z tajemniczą księgą. Kiedy ich spotkałem, właśnie zakończyli obchód murów miejskich w towarzystwie kilkorga młodych i starszych mieszkańców grodu.
Rycerzem, a właściwie księciem Bogusławem II okazał się być znany w Koszalinie Lech Fabiańczyk - filmowiec, miłośnik miasta, jego historii, także autor wielu artykułów o przeszłości tych ziem. Przez cały lipiec i sierpień, w ramach programu "Bezpieczne wakacje", w każdy czwartek pojawiał się po zakończonym "seansie za złotówkę" w kinie Kryterium i prowadził grupę chętnych widzów wzdłuż murów miejskich opowiadając historię miasta, poczynając od momentu, gdy jego nazwa po raz pierwszy pojawiła się w dokumencie (rok 1214). Dziś, jak zawsze w towarzystwie "ojca Macieja" odbył tę trasę po raz ostatni tego lata, ale zapowiedział, że powróci w przyszłym roku.
Lech Fabiańczyk jest postacią dość oryginalną i na swój sposób ekscentryczną, ale na pewno dobrze w Koszalinie znaną. Należy do tych ludzi, o których mówi się, że są "pozytywnie zakręceni". W ciągu całego roku regularnie organizuje spotkania w Domku Kata, na których prezentuje swoje filmy dotyczące historii Koszalina. W ciągu ponad dwudziestu trzech lat zrealizował około 80 filmów - animowanych i aktorskich, z których połowa poświęcona jest historii naszego miasta i regionu. Jest również autorem książki "Apostoł Pomorza", poświęconej Ottonowi z Bambergu. To dzięki niemu poznaliśmy w zeszłym roku unikalny film z zajęcia miasta przez Armię Czerwoną w 1945 r. który wiele lat temu odnalazł w wojskowych archiwach.
Tegoroczne czwartkowe wycieczki były również jego inicjatywą: sam przygotował strój i akcesoria, sam zaproponował organizatorom akcji Bezpieczne wakacje" taką formę popularyzacji historii miasta i propagowania lokalnego patriotyzmu. Bo Lech Fabiańczyk bez wątpienia jest lokalnym patriotą, i to patriotą godnym szacunku za to, że bez fanfar prowadzi niczym XIX-wieczni pozytywistyczni bohaterowie nowel Prusa i Orzeszkowej pracę u podstaw, opowiadając dzieciakom o przeszłości miejsc, w których żyjemy. I jakkolwiek jego zaangażowanie w owe letnie czwartki przeszło praktycznie niemal niezauważone, to mam nadzieję, że poprzez ten tekst i zrobione zdjęcia, ów błędny rycerz będzie znany jako ktoś więcej niż tylko dziwaczny przebieraniec.




























Kontakt:
800-lecie Koszalina
Tak właśnie Pan Lech Fabiańczyk inauguruje zbliżające się w 2014r. osiemsetlecie naszego Grodu. Książę Szczeciński Bogusław II w 1214r. nadał wieś Koszalice Norbertanom z Białoboki /dziś część Trzebiatowa!/. Jest to pierwszy udokumentowany znak istnienia naszej miejscowości koło Góry Chełmskiej. Historycy nie mają wątpliwości o Słowiańskim rodowodzie naszej Ziemi, tym bardziej,że Bogusław II wywodzi się z rodu Piastów. Słowianie zagospodarowywali Pomorze od VI wieku n.e., oni wprowadzili podwaliny cywilizacji na tych terenach, za ich czasów powstało 90% nazw wsi, wzgórz, rzek,i innych obiektów fizjograficznych. Jesteśmy kontynuatorami ich dziedzictwa. Brawo Leszek!
Kłamca, oszust czy tylko obłąkany ?
Leszek będąc ryżym rudaskiem uznał się "że socjalistom jest prawdziwym" czyli komunistą i każdemu kto ma inny pogląd grozi zaciśniętą pięścią, prawą, bo lewą zaciska na kierownicy roweru. Stara się chłopak na tym zarobić no i dobrze. Oczywiście można zarabiać na informacjach prawdziwych i rzetelnych. Ale praca p. Pawińskiego wykazuje, iż dzieje mojego miasta - miasta Koszalina to spory, prawdziwie nie zaorany ugór. Leszek sprytnie to wykorzystuje. A przecież można nie kłamać i nie oszukiwać - chyba, że jest się ... . Szanowny Macieju, wieś Koszalice z 1214 roku (znajdowała się na Czarnej Górze, teren między Racławicką a Piaskową) to NIE miasto Koszalin założone na tzw "surowym korzeniu" w 1266 r. Ma się rozumieć, iż Bogusław II wywodził się z Gryfitów a z Piastami był TYLKO spokrewniony, zresztą tak jak z wszystkimi ówczesnymi dynastiami środkowoeuropejskimi. Jak wynika z dokumentów wioska Koszalice z 1214 roku leżała w pobliżu Góry Chełmskiej czyli na wschód od strumieni płynących do Jamna. Natomiast miasto Koszalin z 1266 r. założono na ZACHÓD od tych strumieni (wskazują na to WSZYSTKIE dokumenty) a Kanał Młyński przekopano na WSCHÓD od założonego w 1266, tegoż miasta Koszalin. Dziedzictwo ? No, no ...
Bogusław II
@Gringojan:Książę Bogusław II był prawnukiem Księcia Bolesława Krzywoustego - przez jego syna Mieszka III Starego i jego wnuczkę Księżnę Anastazję - ta właśnie była matką Bogusława II - to są historycznie udokumentowane fakty. W Akcie wystawionym w dniu 23.10.1214r. w Kamieniu Pomorskim stwierdza się "...que Cossalitz vocatur, iuxta Cholin ..." czyli wieś Cossalitz blisko Góry Chełmskiej. Co do lokacji tej wsi nie wypowiadam się bo historycy i archeologowie mają różne zdania - to jest jedna z zagadek naszej historii. Kanał Młyński przekopano po 1274r. jako odwrócenie od Jeziora Lubiatowo biegu rzeki Mała Raduszka/paruus Rodesse/ i on przebiega tak jak dzisiejsza Dzierżęcinka. Nota bene ksiądz profesor Stanisław Kozierowski opracowując "Atlas nazewnictwa Pomorza Zachodniego" w 1934r. nie nazwał naszej rzeki Raduszka tylko przeniósł nazwę z innej rzeczki granicznej pomiędzy Rokosowem, a Dzierżęcinem.
Co do piastowskiego dziedzictwa nie zmieniam stanowiska.
Antykomuniści i komuniści
Nieprzyjemny wpis zaczynający się już od tytułu:"Kłamca, oszust czy tylko obłąkany?" : "Leszek będąc ryżym rudaskiem uznał się "że socjalistom jest prawdziwym" czyli komunistą i każdemu kto ma inny pogląd grozi zaciśniętą pięścią, prawą, bo lewą zaciska na kierownicy roweru. Stara się chłopak na tym zarobić no i dobrze." Nie dość, że ryży, to jeszcze rudasek, a wiadomo,że rudzi są fałszywi. Jeździ po mieście wygrażając ludziom pięścią... I w dodatku "komunista" - noo, to już faceta przekreśla całkowicie. Tacy ludzie jak Gringojan co prawda są zapewne demokratami i zwolennikami wolności myśli i słowa, ale publiczne przyznawanie się do wiary w idee komunizmu, niezależnie od dobrych uczynków, jakich ów człowiek dokonuje, w oczach tych ludzi skreśla człowieka. Tym samym nie różnią się oni niczym od bolszewików i ich następców, którzy ludzi również oceniali na podstawie ich ideowego zaangażowania i np. wierzący katolicy byli już podejrzani. Marzy mi się, żeby kiedyś wreszcie zniknął taki sposób myślenia - naładowany zapiekłą złością i pretensjami, żeby liczyły się uczynki, a nie poglądy,wiara, legitymacje czy stare niewiarygodne akta IPN. Ale to pokolenie musi chyba wymrzeć, by tak się stało.
Uderz w stół ...
W stanie wojennym mawiało się: "Uderz w stół a ube cię wezwie". Jazgot i wizg jak stryropianem po szkle. Mój przyjaciel Leszek jak dotąd adwokata nie potrzebował.
A Voltaire mawiał:
@Gringojan:"Boże, chroń mnie przed przyjaciółmi, bo z wrogami sam sobie poradzę".
Rycerz niech za rok galopuje
Rycerz niech za rok galopuje ulicami miasta na białym koniu. To będzie dopiero widowisko!