Czyje to są parkingi?
Kłopotem znacznie większym okazała się nie tyle jazda, co parkowanie, bowiem niezwykle obfite opady śniegu wręcz zatarasowały postojowe miejsca, nierzadko czyniąc z nich twierdzę nie do zdobycia.
Pewnie że za taką sytuację można by obwinić złą zimę i potulnie wypatrywać wiosny. Można, ale nie w średniej wielkości mieście leżącym w kraju, który od kilku lat należy do Unii Europejskiej! Bo po pierwsze, chciałbym, aby mój Koszalin - jako miasto unijne - przyzwoicie dbał o miejską infrastrukturę. Po drugie zaś, skoro uczciwie płacę podatki, to żądam, aby władza zadbała o to, abym mógł parkować na odśnieżonych parkingach. Tymczasem jako kierowca zostałem pozostawiony sam sobie i jeżeli nie przekopałem się łopatą przez zwały śniegu, to o parkowaniu mogłem zapomnieć.
Odpowiedzialności miasta za taki stan rzeczy nie pomniejsza fakt, że część parkingów ratusz wynajął zewnętrznym firmom, które biorą za parkowanie opłaty, mimo że często nie robią nic, aby je odśnieżyć. Przypominam, że firmy te płacą urzędowi za dzierżawę parkingów. Innymi słowy, miasto nie powinno chować głowy w śniegu i mówić, że za stan parkingów odpowiada tylko i wyłącznie firma je dzierżawiąca. Uważam, że obowiązkiem władz miejskich jest wymóc na dzierżawcach, aby ci robili to, do czego ratusz - w naszym, koszalinian, imieniu - ich wynajął. Tymczasem dopiero po krytyce, która rozpętała się w mediach, strażnicy miejscy zaczęli mobilizować parkingowych do odśnieżania i grozić mandatami. Mam nadzieję, że podczas kolejnych, obfitych opadów śniegu nie będę musiał pisać podobnego komentarza.
Piotr Polechoński
























Kontakt: