drukuj

Debata o forum.gk24.pl w kontekście jakości komunikacji publicznej

Media ...

Panel dyskusyjny w ramach konferencji naukowej "PR-owiec i dziennikarz w dobie nowych mediów", której pierwszy dzień miał dzisiaj miejsce na Politechnice Koszalińskiej traktował w znacznej mierze o forum internetowym Głosu Koszalińskiego.

Okazało się, że konferencja w znacznej części, szczególnie w panelu dyskusyjnym traktowała o... tym właśnie forum. Podniesionych zostało parę wątków, które chciałbym opisać i ewentualnie się do nich ustosunkować. Z góry przepraszam za ewentualne przekłamania, których staram się nie popełniać, lecz pamięć i notatki to nie to samo co nagranie, tak więc osoby zorientowane proszę o ich lepsze wypunktowanie i poprawienie.

Z ust dra J. Pyżalskiego, który razem z dr M. Kaczmarek-Śliwińską przeprowadzili badania jakościowe traktujące także na temat koszalińskiego rynku informacji publicznej, dowiedzieliśmy się na przykład, że wątek o rzekomej kradzieży intelektualnej adaptacji "Romea i Julii" http://forum.gk24.pl/panowie-potraktowali-koszalinian-jak-polglupkow-t54692/  wystawianej swego czasu w BTD założył profesjonalny dziennikarz. Nie podano jego nazwiska, dowiedzieliśmy się tylko, że zostało ono ustalone, a teatr groził mu procesem, który wobec uzyskanych przeprosin się nie odbył. I to tyle. Temat bardzo ciekawy, chętnie dowiedziałbym się o nim czegoś więcej.

Jak rozumiem również w kontekście lokalnym (tu oczywistym zdaje się być gk24.pl) funkcjonuje praktyka, że oto autor artykułu umieszczonego w sieci ma całkowity zakaz udzielania się w komentarzach pod nim. Bronią go pod anonimowymi nickami redakcyjni współpracownicy. Jak powiedział G. Śliżewski podobną praktykę prostowania kłamliwych informacji stosował(stosuje?) UM, w skrajnych przypadkach zgłaszając się do amina, który tego typu treści usuwa, nie pozostawiając po nich śladu wcześniejszej bytności.

Wspomniane badanie pokazało również postawy dziennikarzy wobec tzw. "social media" (mediów społecznościowych typu fora, blogi, fejsbuki i inne tłittery). Dostrzegają oni i korzystają z ich dobrodziejstw, narzędzia to jednak obosieczne, którymi można też zaszkodzić. Gdy werbalnie skrzywdzony zostaje wspomniany dziennikarz, to wykorzystuje on swoją uprzywilejowaną sytuację do tego, żeby np. pod wyprodukowanym przez siebie filmem wrzuconym na YouTube wyłączyć komentarze.

Interesującą rzecz, ale znowu pozbawioną konkretów, stwierdził red. M. Kieca. Przywołał on temat "koszalińskiej restauracji rzekomo wystawionej na sprzedaż". Prawdopodobnie chodzi o wywołany przeze mnie także na tym forum temat http://forum.gk24.pl/zielony-mlyn-wystawiony-na-sprzedaz-kamienica-z-restauracja-za-35-mln-zl-t63006/  Pan Marcin zadzwonił do właściciela "Zielonego Młyna", aby zweryfikować informację. Dobry i oczywisty to krok. U źródła dowiedział się, że to nieprawda. Pytanie co z tym zrobił dalej. Czy temat uznał za zakończony i go porzucił, czy może pociągnął - zadzwonił do agencji nieruchomości, która wystawiła taką ofertę, dodał do tego określony kontekst i materiał mimo wszystko w radiu Plus, w którym pracuje wyemitował?

Wspomniany wcześniej G. Śliżewski opisał jak komunikacja społeczna wygląda z jego, pracownika Biura Informacji i Promocji UM w Koszalinie wygląda. Wyraził zdziwienie, że aż 50% dziennikarzy, do których wysyła informacje prasowe poprzestaje na bezkrytycznym skopiowaniu pozbawionym choćby szczątkowego opracowania materiału i zaprezentowaniu go w swoim medium. Odnośnie internetu zwrócił uwagę na dwie kwestie w monitoringu i zarządzaniu kryzysem: ocena tego, czy kryzys który się pojawił w sieci ma szansę przedostać się do medium tradycyjnego, przez co stanie się naprawdę ważny i to z jakiego typu medium internetowym ma do czynienia - czy poważnym, na którym warto być, czy zamkniętym TWA, które kisi się we własnym sosie, a informacje tam podane nie przedostają się dalej. Znowuż bez konkretów.

Na konferencji miał się także pojawić red. A. Kostecki z Głosu Koszalińskiego, by przedstawić optykę swojej redakcji, jednak wczoraj poinformował organizatorów, że nie przybędzie. Powodu nie podał, możemy się tylko domyślać. Szkoda, bo dyskusja mogłaby zyskać inny punkt widzenia.

Wreszcie znana na tym forum i nie tylko dr M. Kaczmarek-Śliwińska przywołała case pewnego wątku, o tego http://forum.gk24.pl/dziennikarze-a-zarazem-rzecznicy-w-koszalinie-ciezko-sie-zdecydowac-t62864/  który jak przyznała bardzo ją zabolał, bo jego ostrze niespodziewanie nakierowało się na jej osobę. Przyznała, że stało się to niemal na jej zawołanie. Zamiast bowiem zgodnie z wyznawaną przez siebie zasadą wypowiedzieć się pod nazwiskiem tylko raz, góra dwa, pierwszy raz weszła w publiczną dyskusję na swój temat. Jedną z osób, z którymi tak rozmawiał "zidentyfikowała po stylu pisania".

W skrócie to tyle soczystych kawałków z konferencji, a w zasadzie tylko z jej wycinka, jakim był panel dyskusyjny.

Zdjęcia

  • Media ...
a5201461
Autor:a5201461

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać