drukuj

Dentysta nie taki straszny, jak go malują

Nicola Kokoszko wraz z mamą dzielnie stawia czoła wizycie w gabinecie dentystycznym.

Fot. Katarzyna Chybowska

Kto z nas nie pamięta wizyt w gabinecie dentystycznym, kiedy byliśmy dziećmi? Często to te wspomnienia, mimo że już jesteśmy dorośli, powodują drżenie kolan...
Dzięki ogromnym zmianom, jakie następują w stomatologii, tylko od nas zależy, jak do dentysty nastawione będą nasze dzieci.

Zdrowa mama - zdrowe dziecko

W wielu z nas pokutuje przekonanie, że dbanie o zęby zaczyna się dopiero wtedy, kiedy te zęby są widoczne, tak jednak nie jest. - Walka o to, żeby dziecko miało zdrowe zęby i ładny zgryz, zaczyna się jeszcze w czasie ciąży. Zgodnie z zasadą: zdrowa mama - zdrowe dziecko, bardzo ważne jest to, jak się odżywiamy - mówi Gabriela Szczerbuk, stomatolożka z przychodni Kadent.

Lepiej zapobiegać

W stomatologii, jak w każdej innej dziedzinie medycyny, bardzo ważna jest profilaktyka. - Nasze pierwsze wizyty u dentysty powinny dotyczyć właśnie zapobiegania chorobom, nie sprawdzaniu czy leczeniu. Przy okazji pytajmy, jaką dietę wprowadzić dziecku i jakich zachowań unikać - radzi dr Szczerbuk. - I przede wszystkim: jak zadbać o higienę jamy ustnej maleństwa. Musimy mieć bowiem świadomość, że jest to ważne dla całego organizmu.

Smoczka powinniśmy pozbyć się w momencie, kiedy zaczną pojawiać się pierwsze zęby, im wcześniej tym lepiej. Może on bowiem powodować wady zgryzu.

Pierwsza wizyta

Gabinet ze ścianami w tysiące kwiatków, w każdym kącie pluszowy miś, a fotel w kolorach tęczy - nawet to wszystko razem wzięte nie jest w stanie sprawić, że dziecko poczuje się w nim dobrze. Najważniejsze jest nastawienie lekarza. - Moja technika to tell-show-do, czyli pokaż, powiedz i zrób. Najpierw oprowadzam małego pacjenta po gabinecie, potem wyjaśniam mu, co dokładnie będziemy robić, a dopiero na końcu, jeśli dziecko jest gotowe, to sadzam je na fotelu i staram sprawdzić, jak wygląda sytuacja - mówi dentystka. - Tak samo, jak w przypadku fryzjera czy innego specjalisty, dziecko po prostu się boi. Trzeba je oswoić z nową sytuacją. Często zdarza się, że pierwsza wizyta jest wyłącznie adaptacyjna.

Bardzo ważne jest to jak rodzice będą przedstawiać wizytę u dentysty i jak będą się przy tym zachowywać. Dziecko bardzo szybko wyczuwa emocje dorosłych i nawet jeśli do tej pory się nie bało, jeden wyraz twarzy może je doprowadzić do łez.

- "Kochanie nie ma się czego bać", "To nie będzie bolało", "Musisz być dzielny", "Jak nie będziesz płakać, to dostaniesz nagrodę"... Mówiąc dziecku takie rzeczy przed pierwszą wizytą, sugerujemy, że jednak coś będzie bolało, coś będzie straszne, nieprzyjemne. Nawet jeśli dziecko, normalnie jest odważne i przyjęłoby wizytę u dentysty jako kolejna przygodę. Po tych słowach, na samą myśl może dostać ataku histerii - ostrzega pani Gabriela. - Zachowanie w gabinecie też jest ważne. Powinniśmy być tymi odważnymi, dzielnymi. Nie mieć wystraszonej miny. Czasami rodzice cierpią bardziej niż dzieci. Coś jednak powiedzieć dziecku trzeba. "Idziemy odwiedzić panią doktor, policzy ząbki, sprawdzi, czy nie ma robaków." To w zupełności wystarczy - radzi stomatolog.

Pijak słoń, wiaterek i odklejanie

To, w jaki sposób opisuje zabiegi lekarz, też ma znaczenie. W końcu jak się ząb odkleja, a nie wyrywa, to na pewno nie będzie bolało. - Staram się wszystko ubrać w takie słowa, żeby dziecko się zainteresowało, ale nie przestraszyło. Przedstawiając kolejne przedmioty, nadaję im śmieszne nazwy. Ssak to pijak słoń, wiaterek to dmuchawa. Zęby liczymy albo odklejamy. Brzmi na pewno lepiej - śmieje się dr Szczerbuk.

Nasz przyjaciel - znieczulenie

Nie należy ukrywać (przynajmniej przed rodzicami), że czasami zabiegi dentystyczne wiążą się z bólem, większym lub mniejszym. - To, w jaki sposób przeprowadzano zabiegi, kiedy my byliśmy dziećmi i to, jak zabiegi przeprowadza się dziś - to ogromna różnica. Staramy się, aby to, co robimy, było jak najmniej inwazyjne, nieprzyjemne. Udaje się to z lepszym lub gorszym skutkiem - informuje dentystka z przychodni Kadent. - Naszym sprzymierzeńcem jest znieczulenie. Pozwala nam czuć się bardziej komfortowo, a dentyście wykonywać swoją pracę.

Dzisiejsze środki znieczulające, są bezpieczne i mogą być stosowane u dzieci. - Niestety, nadal używamy igieł, które same w sobie sprawiają ból. Dlatego przed ukuciem stosuje się żel znieczulający, który pozwala nie czuć igły tak dotkliwie. Dawki, jaki stosujemy dla dzieci, są niewielkie. Oczywiście, istnieje obawa, że specyfik wywoła uczulenie. Ale uczulenia można dostać przez proszek do prania czy truskawki. Tu zaś, dzięki znieczuleniu, pozwalamy dziecku uniknąć bólu - tłumaczy dr Szczerbus.

W przypadku dzieci niepozwalających na wykonanie zabiegu stomatolodzy stosują leczenie pod narkozą. - Leki są bezpieczne, ale - jak powie anestezjolog - każdy przypadek jest oddzielny. Zawsze przeprowadzam rozmowę z rodzicami, zanim podjęta zostanie decyzja - dodaje pani Gabriela.

Pamiętajmy: im bardziej zadbamy o uśmiech dziecka dziś, tym mniej problemów będzie miało jako dorosły. 

Zdjęcia

  • Nicola Kokoszko wraz z mamą dzielnie stawia czoła wizycie w gabinecie dentystycznym.

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać