Ekstremalny ślub? Nie w Polsce
Rozmowa z Katarzyną Bassel-Jazgar, kierowniczką Urzędu Stanu Cywilnego w Koszalinie
Wyobraźmy sobie, że narzeczeni marzą o wzięciu ślubu w środku lasu. Istnieje taka możliwość?
- Obawiam się, że nie. Zgodnie z prawem, zawarcie związku małżeńskiego przed kierownikiem USC możliwe jest wyłącznie w sali ślubów urzędu, a jeśli dany urząd taką nie dysponuje - w wyznaczonym miejscu. Wyjątkiem może być jedynie sytuacja, gdy jedno z narzeczonych jest obłożnie chore lub przebywa w więzieniu czy areszcie.
No to inna sytuacja: ona jest z Kielc, on z Rzeszowa, a pobrać się chcą w Koszalinie. Mogą?
- W takiej sytuacji nikt nie będzie robił problemów. (śmiech) Wystarczy, jeśli narzeczeni porozumieją się z wybranym USC, czy muszą przyjechać i osobiście złożyć dokumenty, czy też określone urzędy wymienią się dokumentami między sobą. Takie sytuacje się zdarzają i to wcale nierzadko. Zasady dotyczące składania dokumentów są wszędzie jednakowe: do urzędu należy dostarczyć odpisy aktów urodzenia i mieć przy sobie dowód osobisty. Chęć zawarcia związku trzeba zgłosić nie później niż miesiąc przed planowaną datą.
PATRONEM cyklu "Teraz ślub" jest:

Ksiądz Dariusz Jaślarz, rzecznik prasowy Kurii Biskupiej Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej
- Nie ma obowiązku zawierania sakramentu małżeństwa w parafii jednego z narzeczonych, można wybrać sobie dowolny kościół. Wystarczy do wybranej parafii z parafii jednego z narzeczonych dostarczyć tak zwaną licencję, czyli dokument potwierdzający załatwienie wszystkich formalności lub zgodę księdza proboszcza na ślub w innym kościele.
Jeśli zaś chodzi o zawarcie związku małżeńskiego w na przykład ogrodzie, jest to niemożliwe. Zgodnie z prawem kanonicznym, miejsce zawierania sakramentu musi być obiektem sakralnym, a więc kościołem lub kaplicą. Osobiście nigdy nie słyszałem, by jakikolwiek ksiądz od tego odstąpił, za wyjątkiem sytuacji, kiedy jedno z narzeczonych jest umierające.


























Kontakt: