Historia na murach zapisana
My zajęliśmy się trzema napisami, które można zobaczyć na ścianach koszalińskich kamienic. Dwa są w języku niemieckim, a jeden w polskim.
Pierwszy z nich znajduje się na ścianie kamienicy tuż przy wejściu przy ul. Niepodległości 3. Treść, którą udało nam się odczytać brzmi: "Bauklempnerei A. Pottin" i jest to po prostu namalowany na ścianie budynku szyld zakładu i nazwisko właściciela. Jak nam się udało ustalić w Archiwum w niemieckich książkach adresowych z lat 1928-1930 A. Pottin mieszkał właśnie przy ulicy Niepodległości 3 - wtedy Kavelungenweg 3 i prowadził zakład usługowy jako blacharz i (lub) dekarz.
Napis numer dwa znajduje się na wewnętrznej części framugi drzwi głównych do kamienicy przy ul. Zwycięstwa 167. Jest krótki i ulokowano go po obu stronach wejścia. Brzmi: "zum Friseur". Czyli: "do fryzjera". A dokładniej do fryzjerki, ponieważ po sprawdzeniu w niemieckim wykazie zawodów pod adresem Rogzower Allee 55 (tak się nazywała ta część ul. Zwycięstwa do 1945 r.) figurował zakład fryzjerski, który prowadziła Else Stielow.
No i wreszcie napis trzeci. Ten jest w języku polskim i znajduje się na ścianie kamienicy przy ul. Młyńskiej 50, tuż przy wejściu, po prawej stronie. Jego treść jest następująca: "Naprawa rowerów, maszyn do szycia i pisania". I chociaż jest to napis już z powojennej historii naszego miasta, to jednak nie udało się nam dowiedzieć, kto tu mieszkał tuż po wojnie i tego rodzaju usługi świadczył koszalinianom.
Może ktoś z państwa pomoże nam w rozwikłaniu tej zagadki?
Serdeczne podziękowania za pomoc składamy Danucie Szewczyk z Muzeum w Koszalinie oraz pracownikom Archiwum Państwowemu w Koszalinie.




























Kontakt:
Ohoho
Widzę że nasz wierny czytelnik i komentator przystąpił do akcji.
W imieniu wszystkich piszących dziękuję ci JJ że jesteś zawsze na stanowisku.
A. Pottin
Ten stary napis pojawił sie juz jako temat w mmkoszalin: http://www.mmkoszalin.eu/artykul/niemieckie-slady-87682.html Teraz rozwiązano zagadkę, kim był Herr Pottin (który nawiasem mówiąc miał na imię Albert). Swoją drogą jest paradoksem, że więcej wiemy o tym, kto i gdzie mieszkał w Koszalinie w roku 1930, a nawet 1914, w dodatku po exodusie niemieckich mieszkańców i zniszczeniu miasta przez Rosjan, a nie sposób ustalić powojennego lokatora istniejącego do dziś budynku w polskim Koszalinie i to w dodatku z czasów socjalistycznej biurokracji i totalitarnej wszechwiedzy rozmaitych urzędów o większości obywateli.
Może jest ich więcej!
O ile nie zawodzi mnie pamięć, to poniemiecki napis widziałem kilka razy na starym budynku przy ul. Powstańców Wielkopolskich, na jednym z ostatnich budynków po prawej stronie przed ul. Lechicką. Był tam na pewno jeszcze w zeszłym roku.