drukuj

I tylko organizatorom profesjonalizmu zabrakło. Moja opinia po Festiwalu Integracja Ty i Ja

11 września 2010 w Koszalinie zakończył się, trwający od 7 września, Europejski Festiwal Filmowy Integracja Ja i Ty. Czy to były dni integracji?

Z bólem, jako osoba niepełnosprawna, muszę stwierdzić, że jednak zabrakło prawdziwego integrowania się, za to miała miejsce nasza pełną gębą polska, wyświechtana integracja przez małe „i”.
W czasie występów osób niepełnosprawnych, którzy przyjechali z całej Polski i duszę wkładali w zaprezentowanie efektów swojej ciężkiej pracy odbywały się pokazy filmowe. Artyści z niepełnosprawnością śpiewali i tańczyli na pustym placu przed Kinem Alternatywa. Smutny i żenujący to widok.

Widziałam uśmiech na twarzy fantastycznie śpiewającego, niewidomego artysty, laureata Festiwalu Zaczarowanej Piosenki 2006, organizowanej przez Fundację Anny Dymnej MIMO WSZYSTKO i w tym momencie pomyślałam – jakie to szczęście w tym momencie, Łukasz, że nie widzisz.

Nas, niepełnosprawnych i oczywiście amatorskich artystów w odróżnieniu od gości festiwalowych, nocujących w Hotelu Gromada, ulokowano w bursie szkolnej. Cóż, polska integracja jedno ma imię – pozoranctwo.

Na poranny pokaz we czwartek, 9 września, zgoniono uczniów z koszalińskich szkół i nam, niepełnosprawnym, zabrakło miejsc na widowni. Wszystko to jest niczym w zestawieniu z zachowaniem Dyrektora Programowego Festiwalu, który w trzecim dniu festiwalu mówi do francuskiego członka Jury, Philippe Loranca:

"po czternastej nie musisz już tu siedzieć, po czternastej będzie amatorstwo
 

Słowom pana Dyrektora towarzyszył wymowny wyraz twarzy i lekceważące machnięcie ręką. Juror z Francji opuścił więc widownię po projekcji pierwszego z filmów amatorskich, nota bene film ten zdobył pierwsze miejsce w tejże kategorii. Film dla publiczności polskiej, ale bez polskiego lektora, z napisami w języku angielskim.

Poza nie dla wszystkich zrozumiałą wersją językową w zasadzie nie ma nic dziwnego w fakcie, że pierwsze miejsce w kategorii film amatorski zdobyło dzieło amatorów.

Skandalem pachnie jednak fakt nagrodzenia drugim miejscem w tejże kategorii filmu, nakręconego przez profesjonalistkę, Katarinę Smaczną Fajesovą, aktorkę i profesjonalną montażystkę filmową, żonę aktora z supraskiego Teatru Wierszalin. Czy Dyrektor Programowy lub Artystyczny Europejskiego Festiwalu „Integracja” Ty i Ja nie pofatygował się sprawdzić, kim jest pani Katarina z Białegostoku?

I jeszcze jeden ewenement, który zwrócił moją uwagę – zapowiadając blok filmów nieprofesjonalnych (tzw. amatorskich), pan Dariusz w wyjątkowo lekceważący sposób zapowiedział niektóre filmy, nie wymieniając nazwisk ich twórców, pytając się jedynie, czy są na sali twórcy i aktorzy. Tak było m.in. w przypadku mocnej w swojej wymowie etiudy „Krótki film o Małgosi”. Mocnej oczywiście w moim odczuciu osoby często wyśmiewanej i określanej przykrymi epitetami. Film, całkowicie niezauważony, bo nieoglądany przez jury, zapadł w moją pamięć przez genialną prostotę wyrazu. Utkwił w mojej głowie obraz uśmiechniętej blondyneczki, mówiącej rozbrajająco szczerze „jestem Małgosia!” – nie Down!

Przykro mi pisać o tym, ale dwie jurorki, które pozostały na widowni w czasie projekcji tego pięciominutowego dziełka były zajęte rozmową i przygotowaniem komunikatu o happeningu następnego dnia na plaży w Mielnie. Żałujcie, drogie panie, bo jest czego!
Niepowetowana strata. To jest film, który każdy powinien obejrzeć. I z pokorą przyjąć jego przesłanie. Warto było uczestniczyć w festiwalu tylko dla kilku filmów. Film o dziewczynce z zespołem Downa jest jednym z nich, tych nielicznych, które obrazami będą i powinny wracać z głębi serca do mózgu i w drugą stronę też.

Kategoria „filmy amatorskie” została potraktowana po macoszemu. Pan Dariusz „zapomniał” nazwisk niektórych twórców, cóż zdaniem pana Dyrektora Programowego – amatorów może nie warto wymieniać z nazwiska. Filmy były wyświetlane z urwanymi początkami, z szarym początkowo ekranem, podczas, gdy powinny się pojawić pierwsze obrazy akcji. Jurorzy obejrzeli tylko pierwszy i ostatni film z bloku.

Film pierwszy, laureat w kategorii, był pokazywany jedynie z angielskimi napisami, z lekceważeniem nas, niepełnosprawnych, bez lektora. W czasie wyświetlania drugiego filmu, autorstwa dwóch gimnazjalistek, w tym głuchoniemej, salę opuścił nie tylko juror francuski. Z całego jury zostały jedynie dwie osoby. które zajęte były rozmową na temat następnego dnia festiwalu.

Trudno oczekiwać uczciwego werdyktu, skoro jury nie miało sił i czasu na obejrzenie filmów z tego bloku.

Pytanie – dlaczego organizatorzy tworzą jakąś kategorię, a potem traktują ją jak kulę u nogi, umieszczając w niej film nie spełniający jej kryteriów, uprzedzając jurorów, że tych filmów oglądać nie muszą bo to ech, tylko amatorskie gnioty.

I wielką zagadką pozostaje sytuacja filmu „To my” , dzięki któremu filmom amatorskim profesjonalizmu nie zabrakło. Trzeba uczciwie przyznać, że obraz autorstwa Katariny Smacznej Fajesovej z Białegostoku (co organizatorzy bardzo podkreślali w swoich zapowiedziach jako coś bardzo wyróżniającego i niebywałego) , emitowany w kategorii filmów amatorskich, mógł zostać zauważony. Niestety, w zestawieniu z genialnymi dokumentami, bo w tejże kategorii powinien być zgłoszony, przepadłby z kretesem. Był tak słaby, że organizatorzy ( Dyrektor Programowy), umieścili go wśród produkcji prawdziwych amatorów? Czy tak „dobry”, że MUSIAŁ być, mimo wszystko, zauważony w masie innych filmów dokumentalnych festiwalu, szumnie nazwanego europejskim?

Chyba jednak być musiał, ponieważ, podobnie jak jeszcze dwa filmy amatorskie, został przyjęty wbrew regulaminowi po terminie w nim wyznaczonym. Ale to już chyba nikogo nie dziwi w zestawieniu z pozostałymi „niespodziankami” festiwalu.

Opuszczam Koszalin w poczuciu niesmaku.
Festiwal nie ma klimatu, jest bezbarwny, bez wyrazu i radości, jaka powinna towarzyszyć takim wydarzeniom. Powiem więcej, widziałam łzy niepełnosprawnej bohaterki jednego z filmów amatorskich. I nie były to łzy radości.

Koszalin za rok? Jeśli z profesjonalnymi, a jednocześnie empatycznymi organizatorami – jak najbardziej tak. NIE dla tych dzisiejszych, amatorskich i pozbawionych wrażliwości na drugiego człowieka.

Integracja Ty i Ja?
Mnie tam zabrakło.

Ja Martyna
Autor:Ja Martyna

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
mateusz
mateusz ndz., 2010-09-12 18:50

Miejmy nadzieje, że

Miejmy nadzieje, że organizatorzy przeczytają Pani tekst. Przy takiej imprezie opisane sytuacje nie powinny mieć miejsca. A jak podobał się Pani występ Moniki Kuszyńskiej?

http://infokoszalin.pl - informacje i wydarzenia
rIfIfI
rIfIfI pt., 2010-10-29 18:24

Przeczytali? Czy organizatorzy nie przyznają się do winy?

@mateusz:

""""Na pewno nie jest amatorką pani Katarina Smaczna Fajesowa. W swoim dorobku ma między innymi montaż do produkcji telewizyjnej.
Wystarczy "wyguglać" to nazwisko, by nie popaść w amatorstwo.
Na jakiejś podstawie jednak dokument profesjonalistki, pani Katarinymacznej Fajesovej został zaliczony przez organizatorów Europejskiego Festiwalu Ty i Ja do kategorii filmów amatorskich.
Brak profesjonalizmu?
Tak dobry, czy tak zły materiał dokumentalny pod tytułem "To my"?"""""

Film To my - reż. Katarina Smaczna Fejesova – jest zgłoszony na festiwal "Filmowe Podlasie Atakuje".
http://www.bok.bialystok.pl/temat.php?wpisyID=343
http://www.mmbialystok.pl/artykul/filmowe-podlasie-atakuje-vol-8-pokaz-f...

Organizatorzy FPA są jednak profesjonalistami w swojej dziedzinie i film zakwalifikowali w dobrej kategorii, czyli w kategorii "filmy profesjonalne".

Pozwoli to uniknąć nieporozumień, oskarżeń, skarg na niekompetencję organizatorów.
No ale trzeba przyznać, że autorzy filmu dobrze wykorzystali niekompetencję organizatorów festiwalu koszalińskiego.
W informacji prasowej:
http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100913/KULTURA01/8314...
czytamy, że film "To my" zdobył II nagrodę na koszalińskim festiwalu, ale nawet słowa nie ma o tym, że w kategorii amatorzy.
Choć film jest ciepły i dobrze zrobiony, trzeba uczciwie przyznać, że we właściwej kategorii (profesjonaliści) , w zestawieniu z prawdziwymi perełkami z Polski i spoza Polski - ten film nie miał żadnych szans.
Najbardziej zagadkowe jest milczenie w tej sprawie organizatorów festiwalu.
Błędy popelnia każdy z nas - ważne jest, by umieć się do nich przyznać. I przeprosić, jeśli z powodu takiego błędu doszo do poważnego naruszenia regulaminu konkursu, ale też i nagrodzenia kogoś, kto nie powinien startować w danej kategorii.
W sporcie zawodnik nie ze swojej kategorii zostałby zdyskwalifikowany.
A w tej sytuacji? Czy organizatorzy nie powinni filmu zdyskwalifikować? Powinni, by przywrócić wiarygodność następnym festiwalom.
A co zrobią? Nadal będą trzymali głowę w piasku????? Nawet w tym nadmorskim - top nie jest dobre rozwiązywanie jakichkolwiek problemów.
Cóż, ktoś musi wypić to skwaśniałe piwo.

śledzący śledź
Zolka
Zolka ndz., 2010-09-12 19:17

xD

To miło, że ktoś zapamiętał nasz film. Szukam recenzji w internecie, bo bardzo mnie interesuje, jak nasz filmik ocenili jurorzy. Zamiast tego znalazłam ten artykuł. Naprawdę nie spodziewałam się. xD Pozdrawiam wszystkich filmowców z festiwalu.

Zolka Zozolka
Zolka
Zolka ndz., 2010-09-12 19:23

:-O

Ktoś nasz filmik zna? Koszalin zaskakuje. Pozytywnie zaskakuje,choć filmik technicznie jest raczej do bani, ale to nasz debiut. Aguu, współautorka, jest teraz w klasie filmowej, no to może jest jakaś nadzieja na lepsze produkcje :lol:

Zolka Zozolka
Zolka
Zolka pon., 2010-09-13 17:29

Frederic Zeitoun

CYTUJĘ Z ARTYKUŁU:
Wszystko to jest niczym w zestawieniu z zachowaniem Dyrektora Programowego Festiwalu, który w trzecim dniu festiwalu mówi do francuskiego członka Jury, Philippe Loranca
KONIEC CYTATU.

Myślę, że to chodziło o Frederica Zeitouna, a nie o Philippe Loranca. Ale może się mylę.
Zbieram materiały o festiwalu i może ktoś wie, kto był w jury? Nie wiem, czy Philippe Loranc był jurorem, a mam napisać sprawozdanie do szkoły. Pisałam na adresy, znalezione na stronie festiwalu, ale nikt mi nie odpowiedział do tej pory. Kurcze, czy ktoś mi pomoże? No a poza tym bardzo mi zależy na opinii profesjonalistów, którzy byli w jury festiwalu.

Zolka Zozolka
Klara
Klara pon., 2010-09-13 17:53

Festiwal

Byłam blisko festiwalu. Mnóstwo świetnych filmów i imprez towarzyszących. Czuję, że autorka (autor) tekstu i być może zarazem swojego filmu, nie odniosła (odniósł) sukcesu, stąd gorzkie żale i pretensje do innych.
Ponad setka zaproszonych gości, przede wszystkim niepełnosprawnych, była zakwaterowana w hotelu
Gromada. Pozostałym osobom, które bardzo chciały być dodatkowo na festiwalu i nie mogły liczyć już na miejsce w hotelu, za ich zgodą rezerwowano bursę lub schronisko młodzieżowe. Mieszkanie w tych miejscach nie jest chyba ujmą ? Skąd zatem tyle żółci ?
Autorka(autor), co najważniejsze, nie była chyba na tym festiwalu, który krytykuje !
Jak sprawdziłam i uważni widzowie zauważyli (a informacje są na stronie www festiwalu), w roku 2010 Philippe Lornac z Francji nie był jurorem festiwalu !!!!!!
Ponadto, nawet jako szacowny, aczkolwiek zwykły gość imprezy, nie mógł w trzecim dniu festiwalu ogladać filmów amatorskich, ponieważ w porze ich wyświetlania już dojeżdżał na lotnisko w Berlinie.
Osoba "donosząca" na organizatorów i jurorów zarzuca im nadmiar imprez i nadkomplety widzów na projekcjach filmowych. Tu już ręce opadają....

Klara

rIfIfI
rIfIfI sob., 2010-10-30 14:36

"Donosząca"????? - chyba mówiąca prawdę!

@Klara:

"Donosząca"????? - chyba jednak opisująca stan faktyczny.
http://forum.wspolczesna.pl/filmowe-podlasie-atakuje-plyta-t23754/page__...
Filmowe Podlasie zaatakowało Koszalin?
Swoją drogą to ci z Koszalina nie umieją chyba zjeść tej żaby.
Ciekawe czy oni tacy nierozgarnięci czy też ktoś im świnię podłożył jak najbardziej celowo i świadomie, wciskając film profesjonalny jako amatorski.
Brawo Białystok!
Tak koszaliniaków zrobić na szaro - OKLASKI!

śledzący śledź
Zolka
Zolka pon., 2010-09-13 18:35

Sukces

Ja i moja współautorka filmu, Agnieszka, szczęśliwe jesteśmy, że obejrzałyśmy wiele filmów, które raczej są niedostępne w kinach. I raczej nie będą. Chciałam kupić płytę "Ja też!" , ale cena!!!! Tu mogłam nawet dwukrotnie ten film obejrzeć. Niektóre filmy były słabsze, ale to naturalne na festiwalu. Występy teatrów niepełnosprawnych faktycznie odbywały się bez widowni, ale trudno się dziwić, repertuar filmowy był przebogaty. Dla mnie i dla mojej współautorki filmu sukcesem było zakwalifikowanie się do festiwalu. Szkoda tylko, że filmik był puszczony nie od początku, bez napisów początkowych, ale to już chyba nie jest wina biura organizacyjnego. Na zakończenie dodam zabawny fakt - na festiwalu było kilka dokumentów japońskich, nasz filmik z kolei był pokazywany w telewizji japońskiej. Pewnie jako egzotyka, no ale był i to już duża zachęta, by nie spoczywać na laurach. Bo warto coś robić, by osiągać cel. Wajda powiedział, że film jest narzędziem do rozwiązywania wielu problemów i to jest prawda. Jest też narzędziem wyrazu artystycznego, a to też jest ważne. W końcu nie samym chlebem człowiek żyje ;-)
ps
Do Pani Klary. Ja z kolei nie byłam na pierwszym dniu festiwalu, nie wiem, jak wyglądało otwarcie, ale oglądałam na youtybe. Jest Pani blisko festiwalu, a ja zbieram informacje na ten temat i już pierwsza się potwierdziła - juror to pan Federic, tak? Czy mogę liczyć na więcej informacji? Pisałam do Biura Organizacyjnego i na wszystkie maile, jakie znalazłam w kontaktach na stronie festiwalu, ale nie mam odpowiedzi, a mam napisać sprawozdanie do końca tygodnia. Nie chciałabym się opierać tylko i wyłącznie na odczuciach jednej ze stron, choć myślę, że najważniejsze jest zdanie osób niepełnosprawnych, ich odbiór festiwalu. Za to też będę bardzo wdzięczna. Szukam w google, ale to są tylko suche informacje o nagrodach i zajętych miejscach.

Zolka Zozolka
Aniela
Aniela pon., 2010-09-13 23:51

BARDZO DOBRY DOBÓR FILMÓW

Dobór filmów był bardzo dobry, oglądało się z zaciekawieniem, aż się na przerwy wychodzić nie chciało.
Pani Martyno, dlaczego Pani zamilkła? Czyżby się argumenty skończyły?

Aguu
Aguu wt., 2010-09-14 17:56

Dzięki za festiwal

Obejrzałam filmy, na które polowałam od jakiegoś czasu: Downtown, Jestem gotowy, Ja też.... i wiele innych, o których nawet nie słyszałam, a które warto było obejrzeć.
Co do kategorii, to chyba dobrze, że zostały oddzielone filmy amatorskie od profesjonalnych. I powiem, że te amatorskie były ciekawie zrobione. Pani Mariolu i Dagmaro, nasze gratulacje. Film barwny, lekki, z przyjemnością się go oglądało.

No i gratulacje dla Alpi: http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100913/KULTURA01/8314...

AgaT
Ja Martyna
Ja Martyna śr., 2010-09-22 08:46

Organizatorzy - amatorami nieskalanymi odrobiną profesjonalizmuD

Do p. Klary - jak się pan/i dobrze orientuje, gdzie był pan Philippe, podziwu godne zorientowanie osoby będącej "blisko" festiwalu....

Amatorzy, rzecz jasna - jeśli chodzi o organizatorów. Do dzisiaj mi nie odpowiedzieli, jakim sposobem film profesjonalistów został zakwalifikowany do kategorii "filmy amatorskie" - kto jest temu winien?

Nie wylewam żółci, ja po prostu chcę wiedzieć.

I mam do tego prawo.

Więc kto odpowiada za złą klasyfikację filmów?

Nikt?

ps
Klara? Aniela?
Śluby panieńskie?

Ja Martyna
Ja Martyna
Ja Martyna śr., 2010-09-22 21:49

do pani Klary i Anieli

Małgosia Jabłońska, która 31 maja 2010 roku, w Belwederze, odebrała tytuł i statuetkę Wolontariusza Roku 2009, pomaga przy Europejskich Letnich Igrzyskach Olimpijskich.
Podczas Ceremonii Otwarcia opiekowała się, wraz z grupą pięciu wolontariuszy zawodnikami z Francji.
W dniach 21 - 23 września wytrwale pomaga w dekoracji olimpijczyków z różnych krajów. Dzisiaj towarzyszyła Annie Komorowskiej , podając jej medale, które pani Anna Komorowska wręczała zwycięzcom poszczególnych zawodów olimpijskich.

Małgosia jest ambasadorką walki z dyskryminacją osób z niepełnosprawnością. Jest główną bohaterką Krótkiego filmu o Małgosi:

Ja Martyna