drukuj

Konkurs: Rozdajemy bilety do teatru

Prywatna klinika

Mamy dla was dwa podwójne zaproszenia na spektakl "Prywatna klinika", który w BTD będzie wystawiany 27 stycznia o godz. 19.

Jeśli po długim tygodniu ciężkiej pracy macie ochotę na chwilę wytchnienia, koniecznie wybierzcie się do BTD na spektakl "Prywatna klinika" w reżyserii Jerzego Bończaka.

To przezabawna historia pewnej pięknej Harriet, która jest utrzymanką aż dwóch mężczyzn. Oczywiście obaj żyją w błogiej nieświadomości o sobie nawzajem. Wszystko pięknie się układa, gdy pewnego dnia Oczywiście, obaj panowie wpadają na siebie we wspólnie wynajmowanym mieszkanku Harriet. Prywatna klinika to doskonała farsa, która gwarantuje widzom ból brzucha. Ze śmiechu rzecz jasna.

Jeśli macie ochotę wybrać się na "Prywatną klinikę", w komentarzach pod tekstem o biletach (czekamy dziś, 26 stycznia, do godz. 18) opiszcie nam swoją najzabawniejszą życiową wpadkę. Nagrodzimy autorów dwóch najciekawszych wpisów i mailem poinformujemy o sposobie odebrania nagrody.

Zdjęcia

  • Prywatna klinika

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
zebrus31
zebrus31 czw., 2012-01-26 12:02

zbyt czyste szyby

Pierwsza wizyta u rodziców chłopaka, szary sweterek, spódnica do kolan, miła rozmowa o wszystkim i o niczym. Zjedliśmy obiad, zupa słona, mięso twarde, ale oczywiście zachwalam, że wszystko pyszne, mama Piotra zachwyca się nowymi kwiatkami na balkonie (to jej oczko w głowie), jak tylko zjemy muszę koniecznie zobaczyć itd. Wychodzę z łazienki, Piotr woła "choć zobaczyć kwiaty", ja z rozmachu krzyczę "już idę" i nagle BĘC!!!! ......weszłam w szybkę, aż mnie odrzuciło. Guza miałam, że hej. Wszyscy osłupieli, śmiać się - nie śmiać? I to jest moja najzabawniejsza wpadka..

cukierkowa30
cukierkowa30 czw., 2012-01-26 16:57

Wpadka?

Niestety, nie mam co nikogo oszukiwać, mimo, że i tak jestem anonimowa :) Nigdy nie przytrafiło mi się nic, z czego ktokolwiek by się śmiał :(
Tak, pewnie uważacie, że jestem chodzącym smutasem, ale to wcale nie prawda! Jestem niestety chodzącą pedantką i wszystko sprawdzam po sto razy, każde zdanie mam przemyślane i ułożone, nawet, gdy jest to spontaniczne (tak, tak, myślenie ze spontanicznością wcale się nie wyklucza) :)
Czasem nawet chciałabym mieć jakąś zabawną wpadkę, aby móc co wspominać, ale niestety, do tej pory mi się to nie udało ;-)
Chociaż kto wie, może dziś po drodze na uczelnie zdarzy mi się coś niesamowicie śmiesznego? - Jeśli tak, od razu się tym podzielę. Ale jak nie dziś do może jutro....a może w BTD? :) 

niejacos
niejacos czw., 2012-01-26 12:18

Skoczny piesek

Mam psa labladora...dość słusznych gabarytów ;) Pewnego dnia na spacerku, gdy tak sobie biegał za piłką czy kijaszkiem, ja wdałam się w rozmowę z sąsiadką. Stoję sobie spokojnie, aż na plecy wskakuje mi właśnie moja whisky! Zobaczyłam tylko zamazaną twarz sąsiadki przed oczami i chlas! - leże na ziemi.
Nie byłoby tak śmiesznie gdyby nie moi rodzice, którzy wychodzili z klatki i wszystko pięknie widzieli :) Potem przy każdej tylko okazji, czy w gronie rodzinnym czy znajomych, z zapałem opowiadali swoja już ukochaną historię.  
Dla mnie to na prawdę była wpadka....i sądzę, że nie prędko dadzą mi o niej zapomnieć! :) 

iwanka83
iwanka83 czw., 2012-01-26 12:37

RANDKOWA WPADKA....

 Mężczyźni dostarczają nam wielu wrażeń i wciąż nas zaskakują......
 |Randka w ciemno! Kolega brata! Wszystko super… świetny koleś, świetna kolacja, super knajpa. Kelner przynosi rachunek i co słyszę???     :  Ty zapłać teraz, ja zapłacę NEXT TIME! Wmurowało mnie...! Prawie 150zł szlag trafił, bo więcej się nie spotkaliśmy. On chciał! Ja już nie! Dobrze że miałam przy sobie tyle pieniędzy...

asieczka100
asieczka100 czw., 2012-01-26 13:22

Wpadka to mało powiedziane:)

Opowiem Wam moją historię, która zdarzyła się kilka dni temu.Zimno piątkowy wieczór bawię się na zabawie, impreza udana lecz promili trochę za dużo.Wracam "lekko" oszołomiona do domku lecz zmęczenie bierze górę i padam zmęczona jak kawka spać(dodam że zdążyłam się tylko rozebrać z ciuszków:)).Rankiem trzeba wstać do pracy lecz ból głowy i ogólne zmęczenie nie pozwala zwlec się z łóżka...aż tu nagle kolejna drzemka mnie budzi o kurde mole to już po 7,00 a na 8,00 muszę być w pracy, więc szybki prysznic ciuszki na siebie i lecę na autobus...:)
Niby wszystko się uda zdążę do pracy, wyglądam całkiem całkiem (nałożyłam ciuchy z imprezy) tylko główka mnie boli, aż tu nagle spotykam mojego byłego chłopaka na przystanku, który dyskretnie mnie pyta; "Czy coś Ci nie wypadło?" Wskazując na ziemie.
Doznałam szoku myślałam że zapadnę się pod ziemie.To "coś" to były rajstopy, które zaplątały się w spodniach i ciągnęły się za mną przez całą drogę.Wstyd niewyobrażalny !!!  Od tamtej pory nie noszę rajstop:). W moim przypadku przysłowie "Spiesz się powoli"nabrało większego znaczenia.
Pozdrawiam

Natiam
Natiam czw., 2012-01-26 13:28

Natiam

Wakacje... lipec... upał straszny,  ubrana w mini i cienką bluzeczkę z dość pokaźnym dekoltem wybieram się na miasto aby pozałatwiać kilka ważnych spraw.  Po drodze spotykam znajomego o imieniu Mateusz, który podwozi mnie pod bank, abym z powrotem nie musiała zaiwaniać do biura przez pól miasta piechotką, kolega postanawia poczekać na mnie na parkingu. Po kolejnych 15 minutach wychodzę z banku obładowana dokumentami i długo nie myśląc łapię za klamkę samochodu, który okazuje się zamknięty, wściekła w jednej ręce trzymając stos dokumentów drugą pukam w szybę aby Mateusz otworzył drzwi, jednocześnie zaglądając do środka i ukazując swój całkiem niezły dekolt :),  a tu z siedzenia kierowcy wygląda nieznany mi mężczyzna i próbuje otworzyć drzwi. Zdziwiona odwracam się a Mati w swoim aucie stojącym nieopodal, prawie wypada z samochodu ze śmiechu.
Jak się okazuje pomyliłam auta. Zmieszana ładnie się do pomyłkowego Pana uśmiecham, macham na pożegnanie i uciekam do prawidłowego samochodu. Pan nie daje za wygraną wysiada od ucha do ucha uśmiechnięty i gestem ręki zaprasza do swojej furki :)
Jak to później stwierdza Mateusz, Pan przez długi czas będzie sobie "pluł w brodę", że miał zamknięte te "cholerne drzwi" :)

ptaszynka84
ptaszynka84 czw., 2012-01-26 14:13

:))

Robiliśmy z mężem zakupy w hipermarkecie. Dostrzegliśmy bardzo korzystną promocję papieru toaletowego,
którego zawsze używamy. Kupiliśmy dwie zgrzewki (każda po 8 rolek), przy kasie wzięłam je pod pachę.
Odchodząc od kasy zauważyłam aptekę. Przypomniało mi się że mam uzupełnić apteczkę więc niewiele myśląc weszłam do apteki i trzymając dwie paki papieru poprosiłam o skuteczny środek na biegunkę.
Mina ludzi w aptece bezcenna

snow_2
snow_2 czw., 2012-01-26 14:15

Śmiech to zdrowie (udowodnione naukowo) :D

Tak to już jest, że najzabawniejsze sytuacje powstają zupełnie przypadkowo i niespodziewanie,  pojawiamy się w nich, stając się aktorami przezabawnych historii.
Miałem ich kilka w swoim krrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrótkimmmmmmmmmmmmmmmmmm  życiu:)
Nie będę sięgał pamięcią daleko.Opowiem więc ostatnią taką zabawną historię, która wydarzyła się w BTD.
Podczas spektaklu, na który poszedłem z dziewczyną i przyjaciółmi, wśród widzów była pewna kobieta, bardzo "żywotna" o charakterystycznym oraz donośnym sposobie uśmiechania się :) Jej śmiech był zupełnie inny od tych, które dotychczas miałem przyjemność usłyszeć :) Nie wiem do czego porównać ten śmiech ale jak tylko go usłyszałem to zaczynałem się śmiać bez opamiętania aż do łez :) Kiedy aktorzy na scenie prowokowali widzów do śmiechu to ta Pani była zawsze pierwsza i najbardziej słyszalna. Miałem wrażenie, że widzowie śmieją się bardziej z jej śmiechu niż z komicznej gry aktorów na deskach :) Większość widzów zerkała na tą Panią, a ona nic sobie z tego nie robiła :) To było naprawdę śmieszne i nikt nie ośmielił się uciszyć tej Pani, bo przecież  wszystkim chodziło o to aby ten wieczór w teatrze był zabawny i śmieszny :)
Po spektaklu, podczas wyjścia ludzie przyglądali się z sympatią na wesołą, szczęśliwą, uśmiechniętą kobietę, która dała im tyle radości i uśmiechu podczas godzinnego przedstawienia :)

Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś usłyszę przedziwny śmiech tej Pani :)

A.B
A.B czw., 2012-01-26 14:16

Foto story

Z jakiś miesiąc temu kiedy się kąpałam do łazienki przyszedł mój 3-letni synek i wymalował się moimi kosmetykami. Wyglądał tak słodko, że zrobiłam mu parę fot i rozesłałam do kilku znajomych i rodziny. Dopiero chwilę po wysłaniu zauważyłam, że na każdej focie odbijam się cała naga w lustrze. Z przerażeniem czekałam na jakiś pierwszy telefon od kogoś, na szczęście dostałam tylko sms-ki z uśmieszkami :)

mal4ik80
mal4ik80 czw., 2012-01-26 14:17

wpadka, albo nie - to w

wpadka, albo nie - to w odpowiedzi teściowej na zaproszenie wypić kieliszka w towarzystwie - Nie, dziękuję, jestem już stara. - powiedzieć : Stara, ale jara :)

julia_26
julia_26 czw., 2012-01-26 14:17

nie wiem czy chcecie wiedzieć..... :)

jako początkująca wybrałam sie z przyjaciólmi na narty.. było świetnie.. po kilku zjazdach będąc już na górze stoku zachciało mi się... no wiecie.(siku!). niestey dookoła żadnej toalety, żadnego ustronnego miejsca, żadnych nawet krzaczków. Moja paczka zdecydowała: nie ma wyjścia kucaj! a my cię zasłonimy, jakoże byłam już bardzo zdesperowana zgodziłam się.. niestety kucać mając narty na nogach, to nie taka prosta sprawa dla nowicjuszy.. nogi mi się rozjechały... i tak ze spodniami w dole i nagą, dolną częściąpleców zjechałam a właściwie stoczyłam się z tej górki. wstydu co nie miara, do tego tak sie potłukłam że wylądowałam w szpitalu.. a tam spotkałam pana po wypadku, walnął w innego narciarza, zapytałam jak to się stało a on na to: aaaa zapatrzyłem sie na jedną babkę co z gołym t.....kiem zjeżdżała no i stało się.... paliłam się ze wstydu i miałam tylko nadzieję że mnie nie rozpozna ;P

rotador1
rotador1 czw., 2012-01-26 15:59

Dyskotekowa przygoda

Cóż, to zarazem smutne jak i zabawne, że moje wpadki towarzyszą mi przez całe życie i w zasadzie się  z nimi nie rozstaję. Dokładniej mówiąc jest to jedna wpadka, która powtarza mi się każdego dnia...
Tyle przygód co przeżyłem przez moje trzęsące się ręce, to na pewno nikt nie przeżył!! Wyleje wszystko co niosę, no chyba że jest do połowy pełne (albo do połowy puste jakby powiedział pesymista;)).
Herbata wylana na kogoś z uczelni, gdy podążałem do stolika - norma. Ślady kawy na panelach - codzienność.
Jednak raz przytrafiło mi się coś, dzięki czemu moi znajomi niechętnie chcą mnie zabierać na imprezy. Byliśmy w Kreślarni, gdzie musiałem zanieść po prostu piwo do stolika od barku. Idę spokojnie i bęc! Wylałem pół zawartości na błyszczącą sukienusię nawet sympatycznej dziewczyny, która niestety padła w oko mojemu kumplowi.... na początku mało nie rzucił mną o ścianę, ale dzięki mnie mógł z nią pogadać;) był wdzięczny, ale gdy mu przeszło, wszyscy nieźle mnie wyśmiali...
Takiego podrywu nie polecam nikomu ;) 

kamat
kamat czw., 2012-01-26 16:27

PKP

Wiele lat temu jechałem pociągiem z przesiadką...
Po moim pierwszym etapie jazdy znalazłem na kolejnym dworcu rozkład jazdy i na nim wyszukałem właściwy peron mojego drugiego pociągu. Chwilę poczekałem i wsiadłem. Po jakiś kilkunastu minutach przyszedł konduktor i poprosił o bilet, który mu podałem. Ale za chwilę pyta się on mnie, gdzie jadę? Ja mu odpowiadam, że tu i tu. Konduktor z uśmiechem, że to w drugą stronę. Myślałem, że sobie żartuje :-)
Wysiadłem na najbliższym dworcu, ale niestety z powrotem nie było tak szybko pociągu. Musiałem pojechać we właściwą stronę autobusem PKS.
A wszystko to przez moją pomyłkę - myliłem zawsze dwie miejscowości Człuchów i Czaplinek, a godziny odjazdów tych dwóch pociągów były przesunięte tylko o 1 minutę.Dobrze, że konduktor nie wystawił mi mandatu za brak ważnego biletu :-)

nudle6
nudle6 czw., 2012-01-26 16:33

Kościelny nietakt

Moja historia wydarzyła się około 5 lat temu. Byłem w Kościele w dzień Bożego Narodzenia i zająłem sobie nawet spokojne miejsce w ławce. Czekałem też na moich rodziców, którzy mieli się do mnie dosiąść. Jednak zamiast nich dosiadł się do mnie bardzo wysoki (no po prostu ogromny!!) mężczyzna. To, że wysoki było mało śmieszne, nieraz widziałem koszykarzy AZS. Ale zaczął się problem, gdy miał usiąść do ławki...po prostu nie mógł zmieścić nóg. W Kościele cisza, spokój, a ja czuję, że śmiech rozerwie mi całą klatkę piersiową....no po prostu nie mogłem się opanować. No ale jakoś się zmieścił, ja się uspokoiłem. Do komunii było spokojnie, aż przyszło śpiewać kolędę "Chwała na wysokości".... no jak usłyszałem na wysokości nie wytrzymałem.... aż echo poszło po kościele! 
Wzrok ze wszystkich ławek - skierowany na mnie. Babcie - posępne miny. Widok rodziców, którzy śmiali się, ale ze mnie - bezcenny.
A ja biedny po prostu musiałem wyjść, bo nie dałem rady ;) 

asias22
asias22 czw., 2012-01-26 16:36

Recepta na uzdrowienie ducha i ciała

Po długim, pracowitym tygodniu
-na oczy zmęczone -  od patrzenia w monitor,
-na głowę bolącą - od rozwiązywania problemów, 
- na ręce omdlałe - od dźwigania zakupów,
- na nogi obrzmiałe - od pokonanych km,
- na duszę zbolałą - od trosk dnia codziennego :
najlepsza jest Prywatna Klinika  

Joanna
asias22
asias22 czw., 2012-01-26 16:49

wpadka na żywo?

ups...wpadkę to właśnie popełniłam przed chwilą wpisując komentarz nieco odbiegający od tematu...

Joanna
jaharmonia
jaharmonia czw., 2012-01-26 16:56

To smutne...

Tak, to na prawdę smutne. Po prostu nie mam co opowiedzieć... zmyślać nie umiem, a z resztą nie ma po co, kawały możemy poczytać na internecie :)
Powiem wprost - jestem chyba tak szarym człowiekiem, że nawet wpadki się mnie nie trzymają. Ja wiem, że powiecie "każdy przeżył coś śmiesznego z własnym udziałem", ale niestety, może jestem wyjątkiem.
Fakt, życie mnie nie rozpieszczało, ale nie mam zamiaru użalać się  nad sobą! :)
Może warto nieco pomóc losowi i go sprowokować? Może tak wyjść i po prostu zachowywać się spontanicznie, a nie jak wypada? Tak, to zdecydowanie dobry pomysł!
....bo przecież co ja będę opowiadała swoim wnukom? Muszę być stylową babcia!
Także od tego momentu postanawiam przeżyć szaloną wpadkę! Może w Teatrze?

Ha! Jak to zwykły konkurs skłania do przemyśleń... ;)

konwaliowo
konwaliowo czw., 2012-01-26 17:05

Roztargnienie

Ciągle mam głowę nie tam gdzie trzeba....czasem mam nawet mam wrażenie, że leży gdzieś w domu, a ja siedzę w zupełnie innym miejscu :)
Zdarza mi się to często i zawsze jestem obiektem śmiechu, ale na szczęście jeszcze nie drwin:)
Prosta sytuacja: wykładowca na kolokwium wyjaśnia wszystko po kolei.... nie mija minuta a ja oczywiście pytam o to samo. Tak się dzieje niestety w nieskończoność. Cała sala w śmiech a ja czerwona niczym burak na polu...
Wpadki śmieszne, ale tylko dla osób siedzących obok :) No ale zawsze jest tego plus, bo umiem rozluźnić i to niezamierzenie, atmosferę :)
Chociaż jakby się tak zastanowić....chyba mam do tego dar :) 

aslanisko1
aslanisko1 czw., 2012-01-26 17:16

Co do tematu...

Tytuł tego spektaklu przypomniał mi na prawdę ciekawe zdarzenie...
A mianowicie byłam w szpitalu na izbie przyjęć i czekałam, aby wreszcie przyjął mnie lekarz. Po dość długim oczekiwaniu nastąpiła moja kolej. Miałam bolesność w okolicach żołądka, dlatego lekarz kazał mi się rozebrać od pasa w górę. 
Ja niewiele myśląc wstałam z kozetki i spokojnie zaczęłam zdejmować buty, a potem spodnie....Wzrok lekarza - bezbłędny! Drugi lekarz siedzący dalej, zasłonił twarz rękami i aż cały podskakiwał....
Po pytaniu "ale dlaczego ściąga pani spodnie" nieco się przebudziałam... było mi tak wstyd, że mało nie zapadłam się pod ziemię...aż zapomniałam po co w ogóle tam przyszłam :)
Za to lekarze mieli ze mnie na prawdę dobry ubaw, chociaż patrząc na to z perspektywy czasu i na mojej twarzy pojawia się uśmiech :) 

wyraziscie
wyraziscie czw., 2012-01-26 17:35

Wpadka

Wpadka, o której mowa w temacie mojego komentarza, nie była tak do końca z mojej winy...
Pare lat temu, gdy byłam w liceum, ktoś zgłosił kradzież komórki... ja nie za bardzo interesowałam się tą sprawą, bo myśli miałam zaprzątnięte swoim obecnym narzeczonym, który wtedy był w klasie wyżej.
Policja weszła do klasy i zaczęła przeszukiwać plecaki... siedziałam spokojnie, bo przecież wiedziałam, że to nie moja sprawka.... po czym oni wyjmują z mojej torby telefon. Kazali mi wstać, ale ja mówię, że to mój, a oni że porozmawiamy poza klasą... Co miałam zrobić? Wyszłam... ale zrobiło mi się tak słabo, że po prostu osunęłam się na ziemię, ciągnąc za sobą policjanta idącego obok. Klasa miała niezły ubaw jak mi to wszystko opowiadała, a moja mina była wtedy ponoć bezcenna!
Oczywiście policja się pomyliła i okradziona dziewczyna od razu powiedziała, że to nie jej model.
No ale cóż, do końca liceum mój pseudonim brzmiał : "policjantka" :) 

politechnika
politechnika czw., 2012-01-26 17:52

Mól książkowy

Siedząc w bibliotece i szukając materiałów na pracę licencjacką można się na prawdę zatracić... :)
Poszłam do pułki poszukać materiałów o wojnie, wracam do laptopa, jeszcze coś szukam między stronami, aż tu nagle słyszę nad sobą głos "A co Pani robi z moim komputerem?"
Ja patrzę, a przede mną jakiś 17 calowy HP, zamiast mojego kochanego Sony Vaio! Pani od razu podleciała pytać się o co chodzi, wzrok ludzi na mnie a ja cóż.... myślałam, że zrobię czapkę z książki i wybiegnę! Oczywiście przeprosiłam uprzejmie pana i zrozumiał moje roztargnienie... nawet się końcu ze mnie śmiał, że taka pilna jestem... ale co się wstydu najadłam to już wiem tylko ja :) i te uśmieszki osób siedzących przy komputerach.... :)
Choć mimo wszystko, przyznam szczerze, że dziś bardzo miło to wspominam :)

czanama
czanama czw., 2012-01-26 18:00

BTD

Moja wpadka? Krótko, zwięźle i na temat, ze względu na brak czasu :)
Działo się to w śmigus- dyngus, jak to wylałam wiadro wody na sąsiadkę, zamiast na mojego kolegę z klatki obok :) Na szczęście sąsiadka była równą babką i nawet ją to ucieszyło, że jeszcze ktoś chce ją oblać :)
Jednak znajomi którzy to widzieli.... no cóż... nieco się uśmieli patrząc na to, jak przepraszam sąsiadkę i próbuję ją wytrzeć chusteczką :) 

Anka_209
Anka_209 czw., 2012-01-26 18:03

byłby to idealny prezent dla moich rodziców

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:"";
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

Moi rodzice mimo, że są po ślubie już 35 lat to tak naprawdę nie pamiętam kiedy ostatni raz byli w teatrze. Mimo że wiem że bardzo przydała by im się taka odskocznia od codziennego życia, to zawsze było coś ważniejszego, zawsze myśleli najpierw o wszystkich dookoła, a swoje przyjemności odkładali na przyszły czas.

Myślę, że teraz to oni  zasłużyli na chwilę przyjemności dla siebie.

Dlatego bardzo proszę redakcje o prezencik nie dla mnie, ale dla nich.

Anka_209
Anka_209 czw., 2012-01-26 18:05

Przepraszam za te dziwne

Przepraszam za te dziwne wpisy ..... ale sama nie wiem dlaczego to się pojawiło.... może to jakiś znak :)

Agnieszka Gontar
Agnieszka Gontar czw., 2012-01-26 18:31

Piękne są te Wasze wpadki :)

Trudno było wybrać te najlepsze, ale ostatecznie zaproszenia zdobywają: julia_26 oraz ptaszynka84. Gratulacje!

Ci, którym tym razem się nie udało, niech się nie martwią. Już za tydzień kolejne zaproszenia :)