Koszalin: Czarna seria na przejściach dla pieszych
Ot, choćby dziś, 14 lutego, dwa potrącenia w centrum miasta. W ubiegłym tygodniu też chyba dwa - jedno na Władysława IV i jedno chyba w centrum.
Tak się właśnie zastanawiam, czyja to wina? Sam jestem kierowcą, dużo jeżdżę po mieście i dość często spotykam się z pieszymi, którzy absolutnie bezmyślnie wchodzą na pasy i nawet przez myśl im nie przejdzie, że kierowca może mieć problem z wyhamowaniem samochodu (i wcale nie mówię tu o szaleńcach jeżdżących setką po mieście!).
Z drugiej jednak strony, obserwuję też kierowców, którzy w głębokim poważaniu mają pieszych czekających przy przejściu. Jadą sobie jak gdyby nigdy nic, a że pieszy stoi i czeka? Niech sobie czeka na zdrowie ...
Często też bywa na jezdniach dwupasmowych, że jeden kierowca przed pasami się zatrzyma, a drugi nie. I nieszczęście gotowe.
Po czyjej więc stronie jest wina? Nie chodzi mi o wypadki opisane na początku, tam pewnie policja dochodzi, kto zawinił. Pytam tak ogólnie - jak oceniacie zachowanie koszalińskich pieszych, jak i kierowców? Zachęcam do dyskusji. Może dojdziemy do jakichś wniosków.



























Kontakt:
Władysława IV, przejście na
Władysława IV, przejście na wysokości Emki ( to bez świateł ) to czarny punkt. Samochody jadący z obu stron , rozpędzają się jak szalone. Rzadko kto zatrzyma się żeby przepuścić pieszych !!!! A przecież ta m bardzo dużo chodzi dzieci i młodzieży. Sama kilka razy omal bym tam nie zginęła! A kiedyś miałam tam nieprzyjemności z jednym kierowcą !!! Skandal !!!!! Dlaczego tam nie postawią świateł ?
Znam doskonale przejście na
Znam doskonale przejście na ul. Młyńskiej jak i to na Władysława IV, oba są okropnie nie bezpieczne! Kiedy zaczną coś z tym robić !! Ja byłam tam podczas, wtorkowego wypadku, oto kilka zdjęć : http://www.mmkoszalin.eu/fotogaleria/wypadek-na-ul-mlynskiej-14022012.
..
Często są winni i kierowcy i piesi. Pierwsi często gnają bez opamietania i nie chcą przepuszczać pieszych, a ci drudzy nie patrzą czy coś jedzie tylko idą jak świete krowy. Wczoraj prawie starą babke rozjechałem bo sobie środkiem drogi zaczeła przechodzić i to powolutku i spokojnie, na moje trąbienie tylko się spojrzała, a minąłem ją o centymetry bo na śniegu nie szło wyhamować i dobrze że obok nic nie było to jakoś ją wyminąłem. Oczywiście przejścia żadnego w tamtym miejscu nie było.
Koszalińscy kierowcy są "the best"
Zazwyczaj poruszam się samochodem ale parę dni temu znalazłem się pieszo w centrum miasta. Chcę przejść przez ul. Zwycięstwa na pasach koło Empiku. Stoję na samiutkim krawężniku i czekam. Samochód za samochodem. Żaden się nie zatrzyma. A zimno jak cholera. Po około minucie próbuję egzekwować swoje prawa. Ostrożnie wchodzę na pierwszy biały pas. Nic to nie zmienia. Dalej jadą. Robię kolejny krok. Na drugi biały pas. Dość daleko od krawężnika. Hura! Jest skutek!!! Zaczynają mnie omijać. I tak stojąc na drugim białym pasie doczekałem końca kawalkady samochodów i mogłem przejść.
W sumie to powinienem być wdzięczny koszalińskim kierowcom. Mogli mnie przecież rozjechać na tych pasach. A omijali. Dziękuję :-)