Koszalin: Luty 2011
W lutym obserwowaliśmy stopniową agonię pomysłu budowy spalarni śmieci. Rozdmuchana do granic możliwości inicjatywa, mocno krytykowana przez nieformalne, acz krzykliwe Towarzystwo Podważania Wszelkich Inicjatyw, mające swoje korzenie w ratuszowej i pozaratuszowej opozycji, zaczęła blednąć i gasnąć. Wiele wskazuje na to, że nie protesty jednak były tego przyczyną, lecz błędne oszacowanie kosztów. Faktem pozostaje, że sprawa ucichła i wydaje się być martwa, chociaż nie brakuje głosów, że gdzieś tam jeszcze tli się iskierka szansy na jej reaktywowanie. Pożyjemy - zobaczymy, jak głosi spolszczone rosyjskie przysłowie.
Wiedziony chęcią wykazania się gospodarskim myśleniem prezydent Piotr Jedliński postanowił zrównoważyć budżet, wypuszczając miejskie obligacje na kwotę 85 mln zł. To wszystko po to, by sprawnie i zgodnie z założonym harmonogramem realizować zakrojony na szeroką skalę plan inwestycyjny. W końcu lotnisko, spalarnia, akwapark, filharmonia, obwodnice i ulice - to nie w kij dmuchał, lecz poważne złotówkożerne zadania. Nie wiadomo jednak, jakim cudem sprawa ucichła gdzieś z nadejściem wiosny, rozmach inwestycyjny pozostał na papierze, a w praktyce trwa budowa filharmonii, przebudowa rozgrzebanych ulic i czarowanie rychłym wbiciem pierwszej łopaty na budowie akwaparku - obiektu, z którym sąsiednie miasta powiatowe poradziły sobie już dziesięciolecia temu.
Trwały też dalsze ruchy kadrowe w ratuszu. Do obsadzenia było stanowisko sekretarza miasta, piastowane uprzednio przez Piotra Jedlińskiego, a po nim przez p.o. Teresę Rudzińską. Po ogłoszeniu konkursu od razu pojawiły się złośliwe głosy, że i tak wiadomo, że sekretarzem zostanie Tomasz Sobieraj.
Pomimo tych insynuacji i podejrzeń, a może wbrew nim, sekretarzem miasta został Tomasz Sobieraj, co należy odebrać jako potwierdzenie opinii, że prezydent nie ulega złośliwym naciskom opinii publicznej i potrafi podejmować samodzielne decyzje.
Z wydarzeń politycznych warta odnotowania była wizyta w Koszalinie Janusza Palikota. Polityk ten, wówczas traktowany przez wielu z przymrużeniem oka, kilka miesięcy później pokazał, jak być skutecznym, wprowadzając do Sejmu swoje ugrupowanie w sile 40 posłów.
Prezydent miasta powołał liczącą 13 osób Radę Kultury. Ponieważ o jej działalności nic nie było przez ten rok słychać, zachodzi podejrzenie, że rada obraduje w podziemiu albo w innej tajemnicy.


























Kontakt: