Koszalinianka srebrną medalistką światowych igrzysk
To nie pierwszy sukces koszalinianki, która od 11 lat wyczynowo trenuje podnoszenie ciężarów w Stowarzyszeniu Sportu Niepełnosprawnych START Koszalin, mieszczącego się przy ul. Głowackiego. W tym samym budynku pracuje Kamilla Rusielewicz, jedna z najbardziej utalentowanych polskich zawodniczek, szczycąca się wieloma sportowymi sukcesami.
W tym roku do pięknych osiągnięć doszło kolejne – srebrny medal w Światowych Igrzyskach Federacji IWAS Sportowców Niepełnosprawnych w Dubaju (Zjednoczone Emiraty Arabskie). Polscy ciężarowcy zdobyli pięć medali. Wśród nich jest także srebrny, wywalczony przez Kamillę Rusielewicz. W igrzyskach IWAS, które zakończyły się 10 grudnia, rywalizowało tysiąc sportowców z porażeniami i amputacjami. Zawodnicy przyjechali z 49 krajów. Za swoje osiągnięcia Kamilla Rusielewicz została uhonorowana także przez prezydenta Koszalina nagrodą pieniężną w wysokości 400 zł.
IWAS (International Wheelchair & Amputee Sports Federation) międzynarodowa organizacja inwalidów, powstała w 2004 roku z dwóch organizacji ISOD (International Sporst Organisation for Disabled - w 1964 r. zrzeszająca amputowanych i z innymi schorzeniami narządu ruchu) oraz ISMWSF (International Stoke Madeville Wheelchair Sport Federation - w 1952 r. zrzeszająca osoby poruszające się na wózkach).
Rozmowa z Kamillą Rusielewicz, zawodniczką START-u Koszalin
Jak się zaczęły się pani zmagania w trudnej dyscyplinie sportu, jaką jest wyczynowe podnoszenie ciężarów?
- Gdy miałam 15 lat chciałam chodzić na rehabilitację, znalazłam ośrodek sportu dla osób niepełnosprawnych START. Zaczęłam tam uczęszczać. Wypatrzył mnie trener sekcji i zapytał, czy nie chciałabym spróbować sił w podnoszeniu ciężarów. Tak się zaczęło. Dotąd do największych swoich sukcesów, poza ostatnim w Dubaju, zaliczam jeden srebrny medal zdobyty podczas Mistrzostw Europy, udział w 11 mistrzostwach Polski, szóste miejsce w paraolimpiadzie w Pekinie.
Które z dotychczasowych osiągnięć jest dla pani najważniejsze?
- Najważniejsze dla mnie jest drugie miejsce zdobyte trzy tygodnie temu w Dubaju, choć bardzo się cieszę także z występu na paraolimpiadzie.
Tegoroczna nagroda prezydenta Koszalina była pierwszą tego rodzaju? Czy w Koszalinie była pani już wcześniej doceniana za sportowe sukcesy?
- Po paraolimpiadzie w Pekinie, kiedy prezydentem miasta był Mirosław Mikietyński, dostałam nagrodę prezydenta oraz nagrodę marszałka województwa zachodniopomorskiego.
Kolejnym wyzwaniem będzie start w kolejnej paraolimpiadzie. Rozpoczęła pani intensywniejszy trening, czy standardowe 5 dni w tygodniu, po dwie godziny dziennie wystarczą, aby utrzymać formę?
- Jak najbardziej dwie godziny dziennie wystarczą, choć czasami jest ciężko i najzwyczajniej w świecie się nie chce. Trzeba się jednak przełamać. W treningach wspiera mnie rodzina. Dobrze, że jeszcze nie ma śniegu, bo gdy na ulicy leży śnieg, to z domu trudno wyjechać.
Starty w zawodach nie przeszkadzają w pracy? Nie ma pani problemu z wzięciem urlopu?
- Kierownictwo doskonale rozumie moją pasję. Układają grafik tak, abym mogła wyjeżdżać na zawody. Również współpracownicy bez problemu chętnie zamieniają się, gdy jakiś wyjazd wyskoczy niespodziewanie.
Czy ma pani jakieś rady, sugestie dla tych, którzy chcieliby trenować podnoszenie ciężarów?
- Niech spróbują i to jak najwcześniej, jeśli tylko nie wiedzą, co chcą zrobić ze swoim życiem. Warto mierzyć się z własnymi słabościami.
Co, oprócz pracy i treningów, wypełnia pani życie? Czy znajduje pani czas na inne zajęcia?
- Niestety, na nic innego nie wystarcza mi już czasu. Pracuję od godziny 15 do 22, a jeszcze przed pracą trzeba wygospodarować czas na trening. Po pracy marzę już tylko o pójściu do łóżka.
Czego możemy pani życzyć w Nowym Roku?
- Bardzo chciałabym zdobyć medal na paraolimpiadzie Londynie, na tym teraz zależy mi najbardziej.



























Kontakt:
:-)
Brawo! Pani Kamilo, kibicujemy Pani i czekamy na dalsze sukcesy....