drukuj

Koszalińska podróż na "gapę"

fot. Radosław Koleśnik

Dlaczego ludzie nie kasują biletów? Chcą poczuć adrenalinę, czy zwyczajnie nie mają pieniędzy? Jak często zdarzają się kontrole w koszalińskich autobusach i jakie przykre niespodzianki mogą nas spotkać? Postaram się przybliżyć odpowiedzi na powyższe pytania, w swoim artykule

To był pochmurny, poniedziałkowy poranek. Jak zwykle oczekiwałem na przyjazd autobusu nr 16, jadącego w kierunku ulicy Władysława IV. Pojawił się nadzwyczaj punktualnie. Po rozpoczęciu kursu, już na 2 przystanku w autobusie pojawiło się 2 kontrolerów. Po chwili usłyszałem- „proszę przygotować bileciki, bileciki do kontroli", czyli standardowy tekst wypowiadany przez pracowników firmy sprawdzającej ważność biletów. Jakie były wyniki kontroli? Trzy osoby nie posiadały biletu, ktoś zapomniał legitymacji. Z twarzy kontrolerów można było wyczytać- całkiem niezły kurs. W ich pracy nie ma taryfy ulgowej. Nie od dziś wiadomo, że za każdą „złapaną" osobę bez ważnego biletu, dostają prowizję.

Osobiście zawsze płacę za przejazd. Owszem może i w przeszłości skasowałem bilet odrobinę za późno, czy zapomniałem legitymacji. Nigdy jednak nie miałem z tego powodu przykrych konsekwencji. Tym bardziej chciałem się dowiedzieć, dlaczego niektórzy pasażerowie nie kasują biletów. Postanowiłem zatrzymać „gapowicza" z pechowej 16stki. Nie wydawał się być zmartwiony tą sytuacją

Po przedstawieniu się, zadałem mu jedno pytanie. Dlaczego nie skasowałeś biletu?

„Nigdy tego nie robię" - odpowiedział Piotrek. Po chwili zaczął wyjaśniać swoją wypowiedź, bardziej szczegółowo.

Bilet miesięczny kosztuje 80 zł. Ja stosunkowo rzadko jeżdzę komunikacją miejską. Nawet jeśli mnie raz na jakiś czas złapią, to wliczam to w „koszty". Mam również ogólne pojęcie, które linie są „niebezpieczne" i o jakich porach. Zazwyczaj jestem przygotowany i mam jeden bilet w portfelu. Większość kontrolerów znam z widzenia, jak widzę, że stoją na przystanku, lub wchodzą do autobusu, próbuje skasować bilet. Tych dzisiejszych wyjątkowo nie kojarze, chyba jacyś nowi"

Według Piotrka najczęściej kontrolowane autobusy, to "16stka" jadąca w kierunku centrum handlowego Forum i "14stka"- ze względu na długość trasy. Natomiast bezpieczna jest np. linia nr 6, ale tylko od przystanku PKS, do pętli przy ulicy Szczecińskiej. W godzinach wieczornych spokojnie jest w większości autobusów. Jak przyznaje są to jednak tylko jego obserwację, więc nie bierze on odpowiedzialności za „ewentualne" mandaty.

W autobusie lini nr 16, mandat dostał niegdyś również Adam. Wraz z kolegami postanowili wybrać się do "Emki". Mieli ochotę wypić tam kilka piw, więc nie kupili biletów.

„Pamiętam do dziś wypowiedź mojego kolegi Mariusza. Namawiał mnie mówiąc, że oni w tym MZK sprawdzają autobusy ze 3 razy w miesiącu, na tej linii. No i uwierzyłem"- mówi Adam.

Po chwili dodaje: „Na 4 przystanku pojawili się kontrolerzy. Dwóch z nas poddało się bez walki. Bartek chował się między ludzi i zdążył wysiąść (uratowała go frekwencja), inny kolega uciekał skacząc po krzesłach (desperat), ja natomiast udawałem głuchoniemego".
 
                                   Udało się?- zapytałem Adama.

„Chyba mi nie uwierzyli, gdyż zadzwonili na 997 i prosili o interwencję na ulicę Władysława IV. Szybko odzyskałem słuch. Byłem wściekły'"

Postanowiłem skontaktować się z jednym z koszalińskich kontrolerów. Poprosił mnie o zachowanie anonimowości. Zapytałem go o "gapowiczów" i śmieszne sytuacje, które napotkał w swojej pracy.

„Jeśli chodzi o pomysłowość koszalińskich pasażerów, to jest ona duża. Niektórzy, nas kontorlerów kojarzą z widzenia, wtedy od razu wysiadają. Zdarzały się przypadki, że osoba nie posiadająca biletu, udawała obcokrajowca,  czy niewidomego. Innie dostają „fałszywego" ataku padaczki, albo dopiero przy nas kasują bilety, co jest niezgodne z regulaminem..

                                  Czy można przypadkowo dostać "mandat"?

W rozmowie z Kasią (studentką trzeciego roku) dowiedziałem się, że czasami można dostać mandat będąc uczciwym. Opowiedziała mi swoją historię.

„Jechałam kiedyś „14stką" z ulicy Franciszkańskiej. W okolicy przystanku nie znalazłam kiosku, więc bilet chciałam kupić u kierowcy. Okazało się, że w autobusie nie było kasy fiskalnej. Kierowca kazał mi wysiąść na następnym przystanku, kupić bilet i czekać na kolejny autobus, lub jechać na własne ryzyko. Co byłoby gdyby w międzyczasie pojawił się kontroler?"

                                    A czy dostałaś kiedyś mandat?

Na szczęście nie. Oprócz wspomnianej wcześniej sytuacji, przydarzyła mi się jeszcze jedna historia. Wsiadłam do autubusu, kupuję bilet i okazuje się, że mam całe 5 zł. Kierowca potraktował mnie bardzo niemiło. Powiedział, że to nie kiosk, i nie sprzedał biletu. Oni bronią się regulaminem. Znajduje się w nim zapis, że pieniądze muszą być odliczone. Za każdym razem mam dbać o to, żeby mieć 1.10 zł w portfelu? Dla mnie jest to bardzo nietrafiony pomysł"

Inny student z Koszalina , również spotkał się z niemiłą sytuacją w autobusie.

„Wsiadłem do pojazdu, było w nim pełno ludzi. Próbowałem dopchać się do kierowcy, on mnie nie widział i ruszył w trasę. Chyba był spóźniony. Po chwili podszedł do mnie kontroler i poprosił o pokazanie biletu. Dostałem mandat, jednak nie daje za wygraną i przygotowuję odwołanie."

Na przykładzie powyższych historii, nie jest łatwo opisać typowego "gapowicza". Jednak należy pamiętać, że jeżdzenie autobusem bez ważnego biletu, bardzo często kończy się wyjątkowo wysoką karą pieniężną.

 

Zdjęcia

  • fot. Radosław Koleśnik
mateusz
Autor:mateusz

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać