Koszalińskie Gdzie Cikwiaty mają 20 lat
20 lat to szmat czasu. Pamięta pan początki zespołu?
- W 1991 roku, po powrocie z festiwalu we Francji, gdzie występowałem wraz z grupą The Pillows, pod wpływem silnych muzycznych inspiracji postanowiłem zaprosić kilku muzyków
do nowego muzycznego projektu, który stał się moim domem na następne 20 lat. Tak właśnie powstały Gdzie Cikwiaty.
Co było waszym największym sukcesem?
- Dla początkującego zespołu każdy udany koncert jest sukcesem, potem każdy festiwal, pierwszy własny utwór w radiu, wejście do profesjonalnego studia, pierwszy wywiad, pierwszy longplay w sklepie. Potem już nie jest się początkującym zespołem i po latach słyszysz, że mówią o tobie - A znam, to taki stary band. Był taki moment w życiu zespołu, kiedy rywalizowaliśmy z innymi w różnych muzycznych konkursach. Największym i najbardziej prestiżowym z nich w latach 90. był Marlboro Rock In. W 1994 roku Gdzie Cikwiaty przeszły jak burza wszystkie 4 etapy tego konkursu, zwyciężając podczas finału w Warszawie. Patrząc na obecne sterowane przez różne telewizje konkursy muzyczne, dochodzę do przekonania, że tamtego nie da się z nimi porównać i smaku tamtego zwycięstwa nie oddałbym za żadne pieniądze. Z perspektywy dwudziestu lat najważniejsze w sensie artystycznym wydaje mi się powstanie pierwszej naszej płyty, była ona i jest nadal dla mnie najważniejszym dokonaniem Gdzie Cikwiatów.
Nad którą płytą pracowało się najtrudniej?
- Gdy kompozycje są gotowe i zaaranżowane, sesja nagraniowa jest czystą przyjemnością. Pracujemy nad tym na próbach i potem to już kwestia rejestracji. Oczywiście, realizatorzy są niezbyt zadowoleni, kiedy nie mogą sobie za dużo pomajstrować przy materiale, jednak kiedy nad utworem pracuje się tygodniami, to większość możliwych rozwiązań już się zna. Najbardziej odbiegał od naszych wyobrażeń materiał na płytę "Blisko". Daliśmy realizatorowi Tomkowi Bonarowskiemu całkowicie wolną rękę w produkcji tej płyty, dodawał ślady, zmieniał partie instrumentów i efekt był niesamowity, choć często zaskakujący.
A czy któraś piosenka "napisała się sama"?
- Faktycznie, są utwory, które powstają jakby same z siebie i potem się nie pamięta, jak to możliwe, że coś takiego wymyśliliśmy. Najbardziej w życiu napracowałem się nad tekstem do "Pragnę właśnie jej", siedziałem nad nim kilka dni od świtu do zmroku i podarłem w tym czasie kilka kilogramów papieru. Utwór miał pierwotnie tylko angielski tekst, a potrzebny był polski, żeby piosenka poszła na maxi singiel wydany przez firmę Polygram w kilku tysiącach sztuk. Ale bywają też utwory, które powstają w 15 minut podczas siedzenia z gitarą na kanapie. Tak było np. z utworem "Lewituję".
W ciągu ostatnich 10 lat w życiu Gdzie Cikwiatów nic się właściwe nie działo. Dlaczego?
- Mógłbym pewnie podać kilka powodów zawieszenia działalności, ale chyba najistotniejszym były moje bardzo poważne problemy zdrowotne. Przy ciągle zmieniających się składach trzeba mieć dużo siły i cierpliwości, żeby co jakiś czas zaczynać wszystko właściwie od początku. Musiałem bardzo wyhamować, ale każdy, kto gra, wie, że nie da się żyć bez muzyki. A powrót do nazwy nastąpił wtedy, kiedy uświadomiłem sobie, że cokolwiek bym zrobił, będę kojarzony właśnie z nią. A to przecież jest ogromna część mnie.
Dziś zespół składa się z zupełnie nowych, młodych muzyków, wśród których pojawiła się basistka - jak się gra z dziewczyną?
- Ula Karandyszewska jest w zespole od stycznia i mimo, że dopiero skończyła 18 lat, już dziś wiadomo, że jest przed nią ogromna przyszłość. Cały świat stoi przed nią otworem. Ale zarówno Dominik Chłopecki (gitara) jak i Michał Juraszewski (perkusja), z którymi pracuję ponad 1,5 roku są pełnymi werwy i pomysłów partnerami, z którymi chce się grać i nagrywać. I mamy zamiar to właśnie robić.
Czego można się spodziewać w trakcie sobotniego koncertu?
- Kilku muzyków wcześniej grających w zespole oraz gości zapowiedziało swój udział. Chcemy wykonać razem w różnych konfiguracjach personalnych blisko 20 utworów z bogatego przecież repertuaru Gdzie Cikwiatów. A po koncercie zapraszamy na After Rock Party, podczas którego można będzie się pobawić przy muzyce rockowej, tak jak onegdaj w latach 90 w Music Pubie w Dialogu. Odbędzie się też premiera płyty "Gdzie Cikwiaty 20. The best of", na której znajdzie się 20 najlepszych piosenek zespołu, w tym premierowy utwór "To może się udać". Serdecznie zapraszam na koncert w sobotę 24 września o godzinie 20 do Teatru Muza Variete.


























Kontakt: