"Krajobraz z łosiami" w Koszalinie
Galeria Jednego Obrazu to nowy pomysł, którym koszalińskie muzeum chce zachęcić miłośników sztuki do odwiedzenia swojej placówki. W tej formie mają zostać prezentowane najwybitniejsze i najbardziej interesujące obrazy wielkich artystów polskich, ich indywidualny styl, charakterystyczne tematy twórczości oraz ważne kierunki, prądy i tendencje w sztuce polskiej zawsze za pośrednictwem tylko jednego dzieła.
Na początek, od 27 lipca do 30 października 2010 w koszalińskim muzeum można zobaczyć obraz ze zbiorów Muzeum Narodowego w Poznaniu - "Krajobraz z łosiami" Juliana Fałata (1853 - 1929), najwybitniejszego polskiego akwarelisty, przedstawiciela starszej generacji Młodej Polski.
Julian Fałat, wykształcony w Krakowie i Monachium, odbył wiele artystycznych podróży. W 1884 r. wyjechał na rok do Hiszpanii, a potem w podróż dookoła świata. Podróż tę udokumentował wykonując akwarele, z których do dziś przetrwało zaledwie kilka. Po powrocie do Polski w 1887 r. w malarstwie Fałata pojawiły się sceny myśliwskie. Do bardziej znanych należą "Oszczepnicy" z 1890 r. i "Powrót z polowania na niedźwiedzia" z 1892 r. Malował zwierzęta - jelenie, sarny, a od 1891 r. także łosie.
W 1866 przebywał u Radziwiłłów w Nieświeżu, a 1886-95 pracował w Berlinie na dworze przyszłego cesarza Wilhelma II. w 1895 został dyrektorem krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych, w 1900 zreorganizował ją do rangi akademii.
Jest znany jako wybitny akwarelista, a także autor niezrównanych pejzaży zimowych. Malował także motywy krakowskie - widoki na mury miejskie, malowane z okien pracowni Szkoły i różnych porach dnia (np. "Autoportret na tle panoramy Krakowa z pracowni" z 1903 r.). Wyjeżdżał często do Zakopanego, a w jego twórczości pojawiały się pejzaże górskie ("Dolina Kościeliska" 1894 r., "Pod Nosalem" 1909 r.). W 1902 r. zbudował willę z pracownią w Bystrej, a w 1910 r., po rezygnacji ze stanowiska rektora ASP, zamieszkał tu na stałe.
Późne malarstwo Fałata nie reprezentuje już tego znakomitego poziomu z czasów największej świetności: Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, Fałat "produkował" całe sterty akwarel ze skondensowanymi widokami śniegów, niedźwiedzi, roztopów i łosi. Doszło w dwudziestoleciu do tego, że o zdolnym malarzu, co zszedł na psy, mówiono, że "sfałaciał". Straszliwe kicze śnieżne, "walone" dziesiątkami, a potem setki falsyfikatów, zasłoniły twórczość artysty, skrzywiły jej obraz.
Na szczęście pozostała również spora ilość obrazów znakomitych - jeden z nich można właśnie zobaczyć w koszalinskim muzeum.


























Kontakt:
Gratuluje
Ciekawy artykuł, zapraszam do publikacji kolejnych. Pozdrawiam!