Lustereczko, powiedz przecie ...
Uważają się za jedyną wyrocznię, nie wsłuchują się w to, co mówią mieszkańcy. Czyżby nasi włodarze zapomnieli już kto ich wybrał? Czy szanuja swoich wyborców? Może mają krótką pamięć, a nawał obowiązków nie pozwala na kontakt z szarym obywatelem. Głusi i ślepi na jakąkolwiek krytykę.
Przykładem niech będzie nasz słynny na całą Polskę deptak, który według naszych włodarzy był sukcesem... Tyle, ile napisano i powiedziano o tym potworku, daje wiele do myślenia. Wygląda na to, że władza się boi, unikaja jak diabeł święconej wody debaty z mieszkańcami Koszalina na ten temat.
W kilku artykułach poruszyłem temat budynków socjalnych. I co? Brak jakiejkolwiek reakcji ze strony osób odpowiedzialnych za taki stan rzeczy. Być może, urzędnicy nie wiedzą o istnieniu MMKoszalin, bo o wtórny analfabetyzm ich nie podejrzewam. Może kąpiel w zimnej wodzie w jednej z łazienek pobudziła by kogoś do działania.
No i jak tu rządzić - wpadka za wpadką, a jeszcze doszedł problem, co zrobić z odcinkiem obwodnicy przy ul.Gnieźnieńskiej. Tyle stresu! Przecież to można osiwieć ze zmartwienia...
Ale jest też pocieszająca wiadomość. Wkrotce zostanie zasiedlony nowo wybudowany budynek socjalny przy ulicy Gnieźnieńskiej, będzie można uśmiechnąć się do kamery i wręczyć uroczyście klucze wybranym lokatorom. To jest jedyna okazja aby zobaczyć naszych włodarzy w lokalnej TV.


























Kontakt:
Cytat z Andersena
Ja znam ten cytat z baśni braci Grimm o królewnie Śnieżce ;-)
Poza tym jest niestety tak, jak pisze Oldspais: władze rok po wyborach czują się bezpiecznie, bo do następnych jeszcze trzy lata. Jakieś tam listy czytelników, artykuły w internecie czy gazecie są traktowane w myśl powiedzenia "psy szczekają, karawana jedzie dalej". Sukces goni sukces, zwłaszcza gdy porażki przekuwa się (na konferencji prasowej) w sukces właśnie. I jak powiedział klasyk: "nic nas nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe". Amen.
Rację miał Kochanowski
Wyluzujcie Panowie i nie oczekujcie cudu! Powołujecie się obaj na bajki więc z pewnością wiecie, że oczekiwania jakoby jakakolwiek władza miała wolę i ochotę słuchać swoich wyborców i postępować według ich podpowiedzi, oczekiwań czy krytyki, między bajki właśnie można włożyć. Każda próba (a przynajmniej znakomita ich większość) aktywności obywatelskiej podejmowanej w dobrej wierze pro publico bono, z zasady trafia na całkowitą obstrukcję, bo wybrani do sprawowania władzy uważają, że wraz z wyborem zostali namaszczeni w szczególny sposób. W sposób, dający im nieomylność i osobliwą mądrość widzenia i rozumienia rzeczy, która wyklucza nawet cień podejrzenia, że to jednak wyborcy mogą mieć rację.
Dobrym przykładem takiego oderwania się od rzeczywistości jest reakcja władz na próby powołania województwa środkowopomorskiego. To nie była inicjatywa samotnego rycerza Adama Wolskiego czy też Don Kichota – Oldspaisa.:) Pod pomysłem podpisało się ponad 140 tysięcy obywateli. I co? I g...no!!
Czy wobec tego trzeba złożyć broń i nie walczyć o nic uznając zasadę domniemania racji po stronie władzy? Nie! Trzeba wytykać błędy, piętnować wszelką głupotę i brak działania (niech wiedzą co myślą wyborcy!) mając jednak przy tym świadomość, że walka to z góry skazana na przegraną. Takie śpiewanie sobie, a muzom!:)
Dostrzegł to już Jan Kochanowski pisząc w swoich mądrych strofach:
„Sobie śpiewam a Muzom. Bo kto jest na ziemi,
Co by serce ucieszyć chciał pieśniami memi?
Kto nie woli tym czasem zysku mieć na pieczy,
Łapając grosza zewsząd, a podobno k'rzeczy.
Bo z rymów co za korzyść krom próżnego dźwięku?
Ale kto ma pieniądze, ten ma wszytko w ręku:
Jego władza, jego są prawa i urzędy;
On gładki, on wymowny, ona ma przodek wszędy.
Nie dziw tedy, że ludzie cisną się za złotem,
A poeta, słuchaczów prózny, gra za płotem,
Przeciwiając się świerczom, które nad łąkami
Ciepłe lato witają głośnymi pieśniami. (...)”
Jest jednak też w bajkach cień nadziei na to, że może kiedyś, gdzieś, jakaś władza poczyta sobie bajki, usłyszy „śpiewanie” i weźmie do serca głos ludu.
Jak pisał Jean de La Fontaine w bajce „Pasterz i lew” (w tłumaczeniu Stanisława Komara): „Bawić bowiem i uczyć bajki są zadania, I na nic by się zdało bajać dla bajania”...
:)
Obiecanki cacanki.
Władza przypomina sobie o wyborcach przed wyborami .Wtedy zaczyna sie cyrk, kandydaci niczym iluzjoniści wyciagają z kapelusza to czego publika pragnie,inni jak klaun biegają po wyborczej arenie starając ośmieszyć artystę od iluzji.Jeszcze inny niczym nieustraszony treser wkłada głowe do paszczy lwa .Każdy z nich ma nadzieję na rozbawienie gawiedzi.Niestety małomiasteczkowa publika kupuje te numery i głośno klaszcze. Potem okazuje się że cyrk odjechał lecz któryś z artystów pozostał i otworzył własny cyrk . Ludzie liczyli na dalsze rozrywki lecz niestety artyści prowincjonalni kierowani przez artystę namaszczonego przez Naczelnego Dyrektora cyrków nie mają pojęcia o sztuce nie wspominając o sztuce rządzenia.
Oj tam, oj tam!
Narzekacie panowie, nie dostrzegając niewątpliwych sukcesów lokalnej władzy, a one jakie są, takie są, ale jednak są. Bo przecież nie jest aż tak źle, jak to czarno rysujecie. Ot choćby nie dalej jak wczoraj w TV MAX widziałem tryskającego radością i optymizmem pana prezydenta i rzeczywiście miał ku temu poważne powody. Mianowicie, awans Koszalina na 18 miejsce, pośród ponad 100 bodaj miast powiatowych, ocenianych w aspekcie rozmachu inwestycyjnego i wykorzystywania dotacji unijnych.
Czy to jest powód do malkontenctwa?
Raczej nie!
Fakt, deptak był absolutnym niewypałem, podobnie jak kilka innych imprez z zakresu tzw. uwalniania czegoś tam. Ja również waliłem w ten twór i jego twórców. Ale zważcie panowie, iż za większością tych niewypałów stał słynny już Warsztat Koszalin i jego wódz Gal, który co jest niewątpliwym faktem, skutecznie, acz nieciekawie się wypromował, wpuszczając zarazem prezydentów w niezłe szambo, co będzie zapisane im na minus. Szkoda, że ratusz i jego szefowie w większym stopniu nie stawiają na funkcjonujących przecież za nasze pieniądze profesjonalistów, dając oczywiście eksperymentatorom możliwość prezentacji swoich pomysłów. Ale przecież nie kosztem destrukcji i ośmieszania miasta. Niech robią sobie happeningi, np. na tzw. terenach podożynkowych, niech uczą się na błędach. Do władz jednak niech przychodzą z projektami sprawdzonymi.
Ale czy to od razu trzeba aż grochem o ścianę i spór toczyć, czy Hans Christian Andersen to, czy bracia Grimm? Dobrze chociaż, że nie sięgnęliście panowie do pereł i rzucania nimi. Zarządzać ponad stutysięcznym miastem nie jest jednak łatwo. Jeśli uważacie inaczej, cóż zróbmy referendum i stawajcie w szranki, bądź wskażcie takiego, co to powiedzie nas do sukcesów, chwały i dobrobytu.
Piszcie tedy panowie bardziej do ludu, do społeczeństwa, co poniekąd tu czynicie, niemniej, byłoby uczciwiej wskazać tych, którzy wg waszego przekonania, a najlepiej pewności, byliby w stanie przełamać wszelkie bariery, przeskoczyć rzucane im pod nogi kłody i spełniać, tj. dotrzymywać złożone w czasie kampanii wyborczej zobowiązania.
Mówiąc jednak szczerze, ja takich nie widzę i to nie dlatego, że ich nie ma, tylko z powodu destrukcyjnej opozycji, która mszcząc się za swoją porażkę, torpeduje inicjatywy zwycięzców. I nie chodzi mi tu o tych, czy tamtych, bo od lat robią to zawsze przegrani, bez względu na proweniencję, nie bacząc nawet na fakt, iż właśnie przez to, jeśli nawet przejmą kiedyś władzę, to w mieście dzięki nim właśnie osłabionym, zacofanym gospodarczo i niedoinwestowanym!
Przypomnijcie sobie szanowni panowie ile to projektów padło, bądź ich realizacja została znacząco przesunięta w czasie, jeśli wręcz nawet nie aż ad Kalendas Graecas, bo zawistnicy rzucali się natychmiast do tworzenia komitetów protestacyjnych, pisali protesty, zwoływali konferencje, wybrzydzali, krytykowali, choć nigdy jakoś nie słyszałem konstruktywnej alternatywnej propozycji. Struktur trzeba przyznać wyjątkowo prężnych i skutecznych, których siłę gdyby przekuć na tworzenie, bylibyśmy nie na osiemnastym, ale na pierwszym miejscu we wspomnianym powyżej rankingu, wyprzedzając kolejnego konkurenta o parseki. Dla porządku przypomnę tylko spalarnię śmieci i krematorium, choć to zaledwie czubek przysłowiowej góry lodowej.
Zapewniam jednak, by nie być posądzonym o stronniczość, iż obecni włodarze miasta nie są z mojej bajki, co nie oznacza oczywiście, iżbym miał wołać o ich usunięcie z powodu li tylko ich orientacji politycznej. Jeśli będą działać co najmniej jak dotychczas, a byłoby dobrze gdyby przyspieszyli i słuchali ludzi, a przynajmniej odnosili się do uwag mieszkańców, jeśli nie będą dawali wpuszczać się w deptakowe maliny, niech gospodarzą.
Więc niczym w kaczy kuper (paralela przypadkowa), walmy im prawdę prosto w oczy. Nie szczędźmy słów krytyki. Oczywiście, kiedy popełniają rażące błędy, bądź nas lekceważą. Ale wspierajmy ich zarazem, w przypadku protestów i destrukcyjnej roboty opozycji, co to jest przeciw z powodów wyłącznie ideologicznych i partykularnych interesów.
Brawo Andrzeju!
Z ust, a właściwie spod palców klikających w klawiaturę mi to wyjąłeś!!!
Co do władzuni naszej - zacznijcie wreszcie słuchać ludzi!!! My naprawdę miewamy czasem coś mądrego do powiedzenia! A jeśli już słuchać nie chcecie, to chociaż do internetu zaglądajcie, zwłaszcza na tę stronę. Tu, w odróżnieniu od gk24, ludzie nie obrzucają się błotem, tylko toczą merytoryczne dyskusje. Warto czasem "wyjść do ludu" ...