Marsz pamięci w Koszalinie
Dzisiaj odbył się marsz upamiętniający mieszkańców pochodzenia żydowskiego.
To oni stali sie ofiarami Nocy Kryształowej z 9 na 10 listopada 1938 r.
Po raz siódmy wyruszył marsz pamięci zorganizowany przez ludzi, którym nie są obojętnę przedwojenne dzieje naszego miasta.
W kaplicy p.w św.Gertrudy zebrało się kilkadziesiąt osób które postanowiły uczcić przez wspólną modlitwę i zapalenie zniczy w miejscach pamięci smutną rocznicę.
Po nabożeństwie wyruszył marsz pamięci, który udał sie w kierunku, gdzie stała synagoga, po krótkiej modlitwie i zapaleniu zniczy, grupa osób wyruszyła w kierunku ulic Orlej i Racławickiej, gdzie znajdują się stare cmentarze.
Szkoda, że tak mało koszalinian pamiętało o tych którzy żyli i mieszkali w naszym mieście.




























Kontakt:
Hmmm...
Tak się zastanawiam, skąd ta nieliczna grupa osób wiedziała o Marszu Pamięci? Kto go organizował? Gdzie można znaleźć jakąkolwiek informację na ten temat?
No właśnie
@okruch:Czemu oldspais nie poinformował nasz wcześniej na mmkoszalin?
Dlaczego
Dlaczego winicie mnie. To był siódmy marsz pamięci a więc można było przez ten okres zorientować się o co chodzi. Oprócz mnie były tylko dwie osoby reprezentujące media.Pozostali łącznie z T,K,K zapadli w sen zmowy.
dlaczego
Literówka--zimowy
Obcy
"Szkoda, że tak mało koszalinian pamiętało o tych którzy żyli i mieszkali w naszym mieście."
Może dlatego, że współcześni koszalinianie nie czują żadnego emocjonalnego związku z mieszkańcami Köslina wypędzonymi w 1945r., zarówno z tymi prześladowanymi niemieckimi niemieckimi Żydami, jak i ich oprawcami, którzy nie byli naszymi przodkami?
Owszem, mieszkali tutaj, nawet stosunkowo niedawno. Jednak mamy z nimi tyle samo wspólnego co z Gotami, którzy pozostawili kamienne kręgi w Grzybnicy: zero poczucia emocjonalnej więzi.
O ubiegłorocznym marszu pisałem tutaj:
http://www.mmkoszalin.eu/artykul/pamietamy-o-zydach-234135.html
Fragment:
"Jakkolwiek idee ekumenizmu i oddania czci tym, których dotknęły prześladowania są szczytne, czuję w tym jakiś fałsz. Bo przecież - ci, których wówczas w 1938 roku prześladowano rabując ich domy i sklepy, paląc i bezczeszcząc miejsca kultu, nie byli Polakami, ba, nie byli wówczas nawet "obywatelami polskimi narodowości żydowskiej".
Również nie czuję się spadkobiercą ówczesnych prześladowców, za których jako następne pokolenie powinienem moralnie odpokutowywać - to nie Polacy w tamtą listopadową noc mordowali i palili, tylko Niemcy. I pamiętne nazistowskie marsze z pochodniami, owe Fackelzüge, świadectwo siły hitlerowskich bojówek były odbywane w niemieckiej III Rzeszy. Dlaczego więc dziś Polacy biorą udział w owych kojarzących się z tamtymi złowrogimi demonstracjami "marszach pamięci", które tak naprawdę nie dotyczą ich w najmniejszym stopniu?
Może zamiast bić się w cudze piersi czcząc zabitych i prześladowanych w 1938 roku w innym kraju, byłoby lepiej, by uczcić zabitych i prześladowanych polskich Żydów, choćby tych kilkudziesięciu, których Polacy zamordowali 4 lipca 1946 roku (już po wojnie) w Polsce: Kielcach? "