Marsz z kijkami po zdrowie
- Trenować nordic walking może każdy, bez ograniczeń wiekowych i zdrowotnych - uważa Mirosław Bierkus z Koszalińskiego Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej. Pan Mirek marsz z kijkami uprawia od czterech lat. Wcześniej był kolarzem i utytułowanym biegaczem. - Podczas biegów zerwałem mięsień łydki. Zwykły szybki marsz był dla mnie rehabilitacją. Koleżanka zaprosiła mnie wtedy do Gdyni, podarowała kijki i namówiła do startu w mistrzostwach świata małego i dużego Trójmiasta. Udało mi się wygrać te zawody w swojej kategorii wiekowej - wspomina początki przygody z kijkami koszalinianin.
Dziś sam namawia do tego sportu. Trzy razy w tygodniu, zupełnie za darmo, trenuje chętnych na placu przed amfiteatrem. - Spotykamy się w środy o godzinie 18 oraz w soboty i niedziele o godz. 11. Wystarczy przynieść ze sobą kijki, założyć wygodne sportowe buty, obowiązkowo czapkę i rękawiczki, natłuścić twarz i dołączyć się do nas - zachęca sportowiec.
Jakie kijki?
Jeśli mamy ochotę na spróbowanie swych sił w nordic walkingu musimy zaopatrzyć się w kijki. - Dobre można kupić już za 50 złotych. Ważne, by były złożone z dwóch części, tak, aby można było dopasować ich długość do indywidualnych potrzeb - tłumaczy Mirosław Bierkus. Kijki mają przy rączkach specjalne paski. Wpinając go ręka musi być blisko rękojeści. Kiedy wypuszczamy go z ręki, uchwyt musi dotykać dłoni między kciukiem a palcem wskazującym.
Trzy części treningu
Czy kiedy mamy już kijki, możemy zacząć maszerować? - Nie tak szybko. Każdy trening nordic walking musimy zacząć od rozgrzewki - tłumaczy pan Mirek. - Po rozgrzewce przychodzi czas na marsz z kijkami, a trzecią częścią treningu są ćwiczenia rozciągające - wylicza.
Trener podkreśla, że każdy marsz jest dobry, ale tej dyscypliny i odpowiedniego kroku trzeba się nauczyć. Wystarczą cztery lub pięć spotkań z instruktorem, by chodzić, odciążając o 30 proc. kręgosłup. Bez poznania zasad takiego kroku na nic nie zdadzą się kijki.
Ale jak się tego nauczyć? Zastosować zasadę, nomen omen, czterech kroków.
Nieś kijki
Zatem zaczynamy. - Kijki trzymamy w połowie ich długości. Staramy się by były skierowane równolegle do ziemi i maszerujemy w szybkim tempie - tłumaczy trener. W tym momencie trzeba nauczyć się najważniejszej zasady: kiedy prawą rękę wysuwamy do przodu, prawa noga musi pozostać z tyłu. Krok prawą nogą do przodu wykonujemy równocześnie z ruchem lewej ręki do przodu. To marsz naprzemienny. - Nie wolno jednocześnie ruszać w przód prawą ręką i nogą - mówi pan Mirek. Zamach rękami powinny być na tyle duże, żeby końcówki kija kończyły ruch na wysokości bioder.
Ciągnij kijki
Wpinamy kijki na dłonie - są one oznaczone na prawą i lewą. Opuszczamy ramiona wzdłuż tułowia. Zaczynamy chód naprzemianstronny ciągnąc za sobą kijki. Wysuwamy prawą nogę do przodu i w tym samym czasie lewą rękę do przodu nie odrywając kijka od ziemi. Teraz kijki przyjmują właściwy kąt nachylenia do ziemi 60 stopni. - Błędem jest stawianie kijka w pionie - zauważa instruktor.
Wbij kijek
W tym momencie mamy już opanowany chód naprzemianstronny. Co dalej? Podczas marszu wbijamy kijki nachylone pod kątem 60 stopni w ziemię. Przy wbiciu kijka naciskamy na pasek i chwytamy na rękojeść. Po wbiciu w ziemię mniej więcej w połowie kroku kijek staramy się zostawiać z tyłu.
Odepchnij się
Za biodrem otwieramy rękę i staramy się nią odepchnąć od kija. I tak na zmianę - raz jedną ręką, raz drugą. Trudne? Pomóc może filmik instruktażowy, który można obejrzeć na stronie www.pfnw.eu lub po prostu wybrać się pod amfiteatr na spotkanie z Mirosławem Bierkusem.
























Kontakt: