drukuj

Mnie ta szkoła od innych droższa...

Kategorie:
Tagi:
Mnie ta szkoła od innych droższa...

Wycieczka klasowa do Poznania.

Było to w roku 1965. Spłoszona gromadka młodzieży przestąpiła po raz pierwszy sławetne progi II Liceum Ogólnokształcącego im. Władysława Broniewskiego przy ul. Chełmońskiego 7.

Ta bezradna gromadka miała w przyszłości tworzyć wspaniały kolektyw pod nazwą klasy VIII a, IX a, X a i XI a. Ich siedzibą była sala 32 na drugim piętrze – pracownia języka polskiego – uznana za wzorową w województwie. Miejsce częstych spotkań i konferencji metodycznych nauczycieli polonistów szkół średnich województwa koszalińskiego.


W czerwcu tego roku minęło 40 lat od chwili, kiedy opuszczali szkołę po egzaminie dojrzałości w maju 1969 roku. Wtedy to zostawili swemu wychowawcy album z ich zdjęciami i charakterystykami. Miał on mu przypominać jacy byli i jak wyglądali, kiedy po czterech latach opuszczali Bronka i szli w dorosłe życie.


 

Sięgam czasem po ten album i wspominam. Sam spędziłem w tej szkole całe życie zawodowe i dlatego jest mi ona „od innych droższa, ani chcę, ani umiem stąd odejść”. W niej również zdawali matur moi synowie – starszy Krzysztof w roku 1987 i młodszy Daniel w 1995. Obaj skończyli uczelnie w Poznaniu. Starszy jest inżynierem a młodszy prawnikiem.


 

Wracam jednak myślami do swoich uczniów, oglądam zdjęcia i wspominam. To byli moi pierwsi wychowankowie. Dziś wielu z nich to znakomici lekarze, nauczyciele, prawnicy, inżynierowie. Mają wspaniałe rodziny i dorosłe dzieci. Niektórzy są już, podobnie, jak ich wychowawca, na emeryturach. Wielu z nich spotykam w Koszalinie: Stanisława Piekarewicza, jego siostrę Grażynę, Marka Kęsika, Andrzeja Świętkiewicza, Grażynę Przybysz, Iwonę Bartczak, Wojciecha i Grzegorza Rutkowskich. Niektórzy odeszli na zawsze, jak Bogdan Dzinnych i Zbigniew Marcinkowski.


 

Nie znam losu wielu swoich wychowanków. Rozproszyli się po całym kraju. Wiem, jacy byli wówczas. Ciekawy jestem, jacy są dziś, co robią, jak żyją. W albumie jest 38 fotografii. Wśród nich zdjęcia Krystyny Kusowskiej – Marczuk, ostatniego gospodarza klasy XI a, dziś magister inżynier – pracującej w koszalińskim starostwie. Pod zdjęciem Krysi jej koledzy napisali: „poważna, zdyscyplinowana i świetna uczennica... przez cały czas wspólnej orki starała się nas poskromić, dbała o nas. Nic dziwnego – stanowiliśmy przecież powierzoną jej opiece trzódkę. Krysia była dla nas Ali-Babą, a my dla niej 40 rozbójnikami.”


 

Andrzej Szyszko pełnił wtedy funkcje zastępcy gospodarza, „ale w społeczności klasy zasłynął jako urodzony i zapalony dyskutant... zawsze przeforsował swoje poglądy, staczając słowne bitwy i wygrywając je”. Ostatni raz miałem z nim kontakt, kiedy zaprosił swojego wychowawcę w marcu 1979 r. na obronę pracy doktorskiej w Akademii medycznej w Poznaniu. Dziś jest tam cenionym kardiologiem.


 

Spoglądam na zdjęcie Marka Kęsika, zarządzającego dziś koszalińskim Zakładem Gazowniczym i czytam uwagi napisane o nim sprzed 40 lat: „świetny uczeń, jeszcze lepszy matematyk i dobry recytator.”


 

Inne zdjęcie przedstawia Andrzeja Świątkiewicza, wówczas uznanego przez kolegów za czołowego sportsmena, dla którego sport był jedyna życiową pasją i jedynym sensem w życiu. Andrzej został magistrem wychowania fizycznego i uczył przez wiele lat w Szkole Podstawowej nr 9 w Koszalinie i jest znanym działaczem sportowym.

 

Jego syn Łukasz był moim wychowankiem i zdawał maturę w tej samej szkole co ojciec, ale było to 26 lat później – 11 maja 1995 r. Wtedy też do matury przystąpiła Monika Kuzio-Czapka, córka Ireny Skórki – Kuzio, mojej maturzystki z 1967 r. Dziś Monikę możemy oglądać w koszalińskiej telewizji MAX.


 

Można by tak wyliczać bardzo długo, wymieniać dwa pokolenia swoich maturzystów, przecież spędziłem w tej szkole prawie 40 lat w roli polonisty, a także metodyka i wizytatora doskonalącego prace nauczycieli języka polskiego w województwie.


 

Nasuwają się przed oczyma obrazy maturzystów z różnych lat. Miałem zawsze szczęście do młodzieży, z którą pracowałem. Bez nich przecież nie byłoby żadnych moich i szkoły sukcesów. Czasem spotykam się z nimi z okazji jubileuszy ich matur.

 

Zawsze są to chwile pełne wspomnień i radosnych przeżyć. Tak było z maturzystami z roku 1967 w Klubie „Pod Trąbką”. Podobnie z maturzystami 10 lat młodszymi, z 1977 r. (klasa IV e), którzy urządzili spotkanie w leśniczówce w Manowie. Do dziś wspominam moje rozmowy z nimi: z Elą Maciołek-Nowak, dziś koszalińską adwokatką, Marysią Karaśkiewicz, która na spotkanie przyjechała z Niemiec, Ulą Janiszewską, znaną lekarką z Białogardu, Małgosią Wiśniewską, polonistką, Stasią Trzeciak – Strauchmann, sędzią, czy Leszkiem Kołeckim, obecnym przewodniczącym Stowarzyszenia Absolwentów i Przyjaciół Bronka. Można by tu wspomnieć znacznie więcej osób, bo klasa liczyła 43 uczniów i osiągała najlepsze wyniki w nauce. Jej to przyznano po raz pierwszy w historii szkoły – ustanowiony przez rade pedagogiczną – tytuł honorowej klasy (1977 r.).


 

Nie mogę też nie wspomnieć maturzystów z 1981 r. Wojtka Hetmaniaka, Eli Zajko, Maćka Napierana, Jarka Juhasa. Spotkałem się z nimi dwa razy z okazji jubileuszu 20 i 25 lat od matury. To z nimi przygotowałem na 30-lecie szkoły jednodniówkę pod tytułem „Głos Szkoły”.


 

Wspominam tez często ostatnich moich maturzystów z roku 1996. Spoglądając na ich zdjęcia z balu studniówkowego przypominam sobie ich młode twarze. Była to klasa o profilu biologicznym, ale wielu jej uczniów było utalentowanych humanistycznie, pasjonowała ich literatura i film. Należeli do prowadzonego przeze mnie koła wiedzy o filmie, które zostało uznane za najlepsze szkolne koło w województwie, a dwóch jego członków: Aleksander Bolko i Marcin Czaban, uczestniczyło w finale ósmego Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy o Filmie w Gdańsku w kwietniu 1996 r. Dziś, znakomity wówczas znawca filmów, Aleksander Bolko jest koszalińskim prawnikiem.


 

Uczniowie tej klasy pisali wiersze: Natalia Derebecka, Dorota Marczak, Michał Wasilewicz. Ciekawy jestem, czy ta sztuka jest im wciąż bliska. Przecież skończyli różne studia. Michał Wasilewicz został doktorem nauk medycznych i pracuje w Szczecinie, Natalia Derebecka – również po doktoracie – mieszka w Poznaniu. Zaglądam do podarowanego mi przez nią tomiku poezji i znajduję w nim wiersz:


 

***

 

Moje marzenia

To marzenia

Ściętej głowy.

Wiem o tym,

Ale wcale

Nie czuje się, jak ścięta głowa!

Zawsze

Myślałam raczej o sobie

Dumnie:

- mam głowę na karku!

Więc – jak to?

Jedno

Zaprzecza drugiemu.

A może nie?

 

Chyba jednak

Przestanę

Rozważać tak trudne kwestie

Bo już rozbolała mnie głowa

Ścięta, czy na karku

- wszystko jedno, ale boli.

 


 

Albo inny, mniej poważny wiersz:

 

 

***

 

Ja, ja, ja!

Ja, ja, ja, ja !!

Ja, Ja, Ja, Ja !!!

Ja! Ja! Ja! Ja!!!!

... i już możesz zrobić wielką Jajecznicę!

 


 

Wracam jednak do starego albumu sprzed 40 lat. Znajduję w nim zdjęcia z naszej ostatniej wycieczki klasowej do Poznania, Oświęcimia, Krakowa i Zakopanego. Towarzyszyła mi w tej podróży moja nieodżałowana koleżanka Alicja Niesłuchowska, wieloletnia nauczycielka historii i pedagog szkolny. Spoglądam na zdjęcie zrobione nad Morskim Okiem. Widzę na nim swoja klasę i Alę ze swoim synkiem Jurkiem – późniejszym absolwentem naszej szkoły a dziś znanym w Koszalinie lekarzem.


 

Na ostatniej stronie albumu moi wychowankowie umieścili zdjęcie klasy XI a z wychowawcą przed swoja szkołą. A pod nim napisali: „przeżyliśmy razem wiele dobrych i złych, radosnych i smutnych chwil. Teraz żegnamy się. Te cztery lata minęły bardzo szybko i oto już jesteśmy dorośli.”


 

Może teraz – po 40 latach od matury – w 60. rocznicę powstania liceum, spotkamy się wszyscy, by w tym samym miejscu zrobić wspólne zdjęcie i dołączyć je do albumu ofiarowanego wychowawcy w roku 1969.


 

Zenon Kasprzak

 

Zdjęcia

  • Mnie ta szkoła od innych droższa...
  • Mnie ta szkoła od innych droższa...
  • Mnie ta szkoła od innych droższa...
  • Mnie ta szkoła od innych droższa...
carisma
Autor:carisma

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać