Na SMS-a nie wejdziesz. Nagrania do programu "Mam Talent" tylko dla rodzin uczestników i ich znajomych
Jednak kiedy przyjechałem do Gdańska na widownię, strasznie się rozczarowałem. Dlaczego? Już mówię. Otóż widownię mieli wpuszczać do teatru o godzinie 13:00. Przed godziną 13:00 stanęliśmy przed drzwiami w oczekiwaniu na wpuszczenie. Jednak o godzinie 13:00 zrobiło się jedno wielkie zamieszanie.
Najpierw o 13:00 ekipa realizacyjna (która zresztą ma u mnie WIELKIEGO MINUSA) zaczęła kręcić czołówkę do programu (jakby nie mogli tego zrobić w studiu). Nagranie do czołówki trwało prawie 30 minut. Po półgodzinie zaczęli wpuszczać nas na sale. Jednak wybiórczo. W pierwszej kolejności weszły osoby, które miały przyczepione do ubrań zielone kwadraciki. Były to rodziny uczestników. Kiedy rodziny uczestników weszły już do środka, osoby, które zostały zaproszone na sms’y, stały na zewnątrz i czekały aż wpuszczą także ich. Jednak parę minut po godzinie 14:00 wyszła jedna z osób z ekipy realizacyjnej i powiedziała:
- Musimy państwa przeprosić, ale mamy problemy techniczne, brak transmisji i zapraszamy państwa na godzinę 15:30.
Nie muszę chyba mówić co działo się dalej. No, ale dobra. Problem to problem. Część osób oczywiście zawinęła się i pojechała do domu, ale część została z myślą, że o godzinie 15:30 ich wpuszczą. Jednak byli w błędzie. O godzinie 15:30 osoby z sms’ów przyszły znowu i usłyszały informację o tym, że w związku z dużą ilością osób z rodziny uczestników, a także ich znajomych, zabrakło miejsc i osoby zaproszone na sms’a nie zostaną wpuszczone w ogóle. I tak oto skończyła się gdańska przygoda z programem Mam Talent dla osób z sms'ów. Kończąc mój artykuł chciałbym przestrzec inne osoby przed tym, aby nie dały się zrobić w balona i żeby nie jechały do innych miast na widownię, bo może skończyć się podobnie jak w Gdańsku.



























Kontakt: