drukuj

O tarczy i garść śmiesznostek

Kategorie:
Tagi:
O tarczy i garść śmiesznostek

Na łamach nieistniejącego już dziś koszalińskiego tygodnika Oko 25 września 1999 r. opublikowano obszerny tekst o 50 urodzinach II LO. Jest trochę o tarczy i... mnóstwo anegdot!

"Wycięta jest z czerwonego filcu. Literki z białej gumy układają się w napis: Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 2 w Koszalinie. Symbol szkolnej przynależności, niegdyś odgórnego "prikazu: przyszywany do płaszcza albo (zgroza!) granatowych fartuchów; częściej - sprytnie mocowany do tychże systemem szpilek i agrafek... Dziś nikt nie wymaga od uczniów takiego oznakowania. (...)

 

- Przypinaliśmy je agrafkami do granatowych fartuchów - wyznają maturzystki anno 1964. Zdzisław Zakrzewski, komentator sportowy TVP (matura 1969): - Mieliśmy taka piosenkę: "Więc, uczniowie nasi mili, noście tarczę, lecz na szpili".

 

W latach 60. próbowano wprowadzić "studenckie" czapki. Nie przyjęły się. Początek lat 70. to czas mundurków dla chłopców i granatowo-niebiesko-czerwonych sukienek dla dziewcząt. Z czasem zrezygnowano z nich, m.in. z powodu kłopotów zaopatrzeniowych (skąd wziąć materiał na serię identycznych ubrań?).

 

(...)

 

Maturzystki 1964: - Jakieś wspomnienie? Na lekcji chemii zrobiono nam wycieczkę do browaru. Cała klasa wróciła do szkoły lekko zawiana... Potem rodzice musieli przychodzić, tłumaczyć naszą niesubordynację.

 

Zdzisław Zakrzewski: - Moja klasa jest chyba jedyną, która nakręciła o sobie film. Taką amatorską kamerą. Jak ciekawie jest teraz zobaczyć siebie sprzed trzydziestu lat...!

 

(...)

 

Biolog Jan Bogowski i jego dawny uczeń Jarosław Płocica, dziś muzyk znany jako YARO: - Pojechaliśmy całą klasą do Poznania, specjalnie na mecz Polska - Grecja. (YARO, gdy były wychowawca nie słyszy: - Byłem w miarę porządnym uczniem, ale raz zawiodłem zaufanie profesora Bogowskiego: ściągałem i on mnie na tym przyłapał. Jak mi było głupio! To typ nauczyciela, przed którym człowiek wstydzi się takiego "braku elegancji").

 

Tomasz Chmielewski (ze śmiechem): - Cztery dwóje na jednej lekcji historii. Za brak notatek do czterech tematów.

 

Joanna i Tomasz Chmielewscy to jedno z małżeństw wyswatanych przez "Broniewskiego". Matura w 1991 r., w klasie biologiczno-chemicznej. Studiowali we Wrocławiu, tam teraz mieszkają i pracują. Ona - biotechnolog, on - lekarz. (...)

 

Szkolne legendy. Mają je klasy, mają całe roczniki... Ci, którzy uczyli się w II LO "za kadencji" wicedyrektora Wiśniewskiego, wspominają, jak to zabierał przyłapanego na papierosie ucznia do swego gabinetu i tam polecał wypić szklankę tranu (ponoć zestaw tytoń plus tran gwarantował spędzenie następnej lekcji w łazience i stałą niechęć do palenia...).

 

Albo zapamiętana przez wszystkich jako pani Adela - teraz emerytka , wcześniej przez dwadzieścia lat szkolna szatniarka. Wesoła, cokolwiek rubaszna. Dlaczego stała się postacią na poły mityczną? Może dlatego, że znała wszystkich uczniów. Dla pani z szatni nikt nie był "numerem z dziennika".

 

(...)

 

Monika Szumowska

OKO, 25września - 1 października 1999r.

Zdjęcia

  • O tarczy i garść śmiesznostek
carisma
Autor:carisma

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Tajemniczy Obibok
Tajemniczy Obibok wt., 2009-08-04 17:08

A co to za oko

Carisma, a co to za tygodnik. W 99 nie było mnie w Koszalinie i nawet nie wiedziałem, że wychodziło takie pismo. Można gdzieś znaleźć numery archiwalne?

Jestem w Moim Mieście, bo Koszalin jest mój:)
Andrzej
Andrzej wt., 2009-08-04 17:30

Ad vocem

Jak zdaje się, czapki usiłowano wprowadzić już od samego początku szkoły. Nie zapominajcie, że była to szkoła TPD, przez co w jakiś tam sposób wyjątkowa. Nadto, w społeczeństwie tkwiła jeszcze pamięć i tęsknota do czasów "Niebieskiego mundurka", tradycji czapek szkolnych i akademickich, a co niektórzy pamiętali jeszcze mowę ich kształtu i kolorystyki. Mam zdjęcie, chyba 1951 lub 1952 r., jestem na nim w granatowej sukiennej czapce, nad plastikowym daszkiem wpięty jest w nią znaczek, tzw. Kaganek Nauki. Tarcze natomiast, jeśli dobrze pamiętam wprowadzono na przełomie piątej i szóstej dekady ubiegłego wieku. Od początku były one również naszym utrapieniem, też przechodziliśmy fazy szpilek i agrafek. Jeśli chodzi zaś o ciekawostki, to jest faktem, że dodatkowe lekcje historii i języka rosyjskiego braliśmy na „tajnych” kompletach w szkolnej kotłowni, u jej wspaniałego gospodarza, popalając przy okazji dla utrzymania się w tematyce modne wówczas radzieckie papierosy Awtozawodzkie. Pan D, był autentycznym Kozakiem Dońskim, był uczestnikiem Wielkiej Rewolucji Październikowej. Jak opowiadał nam, karierę wojskową rozpoczynał wspólnie z samym Antonem Denikinem, z którym później brał udział w rewolucji, walcząc raz przeciw niemu, a innym razem wspierając go. Do Polski przyniosła go wojna bolszewicka, tu ranny dostał się do niewoli i został już na zawsze. O naszą edukację dbał również pierwszy woźny, jeśli dobrze pamiętam pan Barański, który niestety dosyć szybko odszedł na emeryturę, a jego następcy nie mieli już u nas takiego miru.

carisma
carisma śr., 2009-08-05 09:37

OKO

Był to tygodnik - dodatek weekendowy do "Głosu Pomorza", wydawany, o ile dobrze pamiętam, w latach 1999-2000.

Tajemniczy Obibok
Tajemniczy Obibok pon., 2009-08-10 11:40

oka OKO

dzięki za odpowiedź. No tak, w tych latach studiowałem poza Koszalinem, więc wszystko jasne...

Jestem w Moim Mieście, bo Koszalin jest mój:)