drukuj

Odkryłem inny Koszalin

Lata 30. Piękne ujęcie miejskiego stawu, który i dziś cieszy się popularnością wśród koszalinian (znajduje się on między ul. Młyńską a Piastowską).

Fot. Archiwum Sebastiana Sawickiego

- Zaczęło się od zdjęć, dziś mam ich już trochę, ale to nie wszystko. Chcę mieć obraz całości mojego rodzinnego miasta. Dlatego powoli poznaję Koszalin, którego już nie ma - mówi 34-letni Sebastian Sawicki.

- To nieprawda, że historia Koszalina jest nudna, a interesują się nią wyłącznie ludzie starsi - uważa koszalinianin. - Przeszłość miasta jest fascynująca, bo ma ono tak wyraźną granicę w swoich dziejach: rok 1945. I to jest bardzo ciekawe. To przenikanie się dwóch różnych miast, niemieckiego i polskiego, które wspólnie tworzą mój Koszalin - podkreśla pan Sebastian.

Zrządził przypadek

Na co dzień pracuje w jednej z koszalińskich agencji ochrony. Historią Koszalina interesuje się od kilku lat, ściślej - kiedy przypadkiem natknął się na jedną z fotografii przedwojennego miasta. - Zobaczyłem domy, których już nie ma, tramwaje, o których nie wiedziałem nawet, że jeździły po koszalińskich ulicach. Zobaczyłem miasto, które też się nazywało Koszalin, a o którym nie wiedziałem zupełnie nic. To absurdalne, że przynajmniej za moich czasów, w szkołach, do których chodziłem, nie mówiono praktycznie nic o naszej małej ojczyźnie. Postanowiłem to nadrobić - opowiada koszalinianin.

Zaczął szukać i gromadzić stare zdjęcia, a potem dowiadywać się, co na nich jest. Czytał wszystko, co tylko dotyczyło historii: niewielką liczbę książek na ten temat, artykuły w prasie, w tym między innymi te, które cyklicznie ukazują się na łamach "Teraz Koszalin".

Wiedzieć, to znaczy inaczej patrzeć

- Dziś wiem już znacznie więcej i gorąco zachęcam każdego do takiej podróży w przeszłość. W tej chwili większość młodych koszalinian zna lepiej historię Warszawy, Krakowa czy Gdańska niż historię swojego rodzinnego miasta - zaznacza pan Sebastian.

Jego zdaniem, większa, historyczna wiedza to świetna okazja, aby znane miejsce zobaczyć jakby od nowa, w zupełnie innym świetle. - Ja odkryłem kilka takich miejsc, które znałem od zawsze, bo akurat tamtędy przechodziłem do szkoły lub w drodze do pracy. Wcześniej prawie ich nie zauważałem, a teraz spoglądam na nie uważnie jeszcze raz, bo dziś wiem, co tu było kilkadziesiąt lub kilkaset lat wcześniej. Jeden Koszalin nakłada mi się na drugi. Najważniejsze, że oba należą do mnie - podkreśla Sebastian Sawicki.

Zdjęcia

  • Lata 30. Piękne ujęcie miejskiego stawu, który i dziś cieszy się popularnością wśród koszalinian (znajduje się on między ul. Młyńską a Piastowską).
  • Widok na dzisiejszą ul. Zwycięstwa, w miejscu, w którym krzyżuje się ona z ul. 1 Maja (pierwszy wjazd po prawej stronie). Warto zwrócić uwagę na duży budynek w centrum fotografii, z flagą na dachu. To hotel Kronprinz, największy przedwojenny hotel w Kosza
  • Tu również ul. Zwycięstwa, ale w innym miejscu. Pierwszy budynek po prawej to ówczesny ratusz miejski. Stał w tym miejscu, gdzie dziś mieści się sklep jubilerski (ten blisko katedry). Za budynkiem po lewej stronie jest rynek miejski.

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
oak.leaf
oak.leaf pt., 2011-03-25 10:07

Odkrywanie historii

jest powinnością każdego z nas. Społeczeństwo bez historii, bez tzw. korzeni, nie istnieje. Dlatego też dla autora tekstu, ale i dla wszystkich, polecam mój album umieszczony pod linkiem https://picasaweb.google.com/SurMir56/KoszalinskieTramwaje# a dotyczący koszalińskiej komunikacji zbiorowej. Nie ukrywam, iż mam nadzieję, że kiedyś gdzieś powstanie wspólna strona WSZYSTKICH odkrywców starego Koszalina ze wszystkimi materiałami. Na razie życzę owocnych dalszych poszukiwać i pozdrawiam.

Maciej
Maciej sob., 2011-03-26 08:50

Historia Koszalina

Na lekcję poglądową dot. niemieckiego i polskiego Koszalina zapraszam na stronę Stowarzyszenia Przyjaciół Koszalina www.przyjaciele.koszalin.pl - znajdziesz tam wiele artykułów i setki fotografii

Maciej