drukuj

Odpowiedzialni za Biedadeptak?

TAK na Deptak na lato

01.07.2011. Uroczyste przecięcie wstążek „symbolizujących nową otwartość władz na wspólne działanie z mieszkańcami” (ze strony TnD). Od lewej Agnieszka (vel Anyż) Zeussen, z-ca prezydenta Koszalina Adam Szałek,, komendant SM Piotr Simiński, z-ca prezydenta Koszalina Przemysław Krzyżanowski, prezes SUMWK Gall T.L.Podlaszewski, członek SUMWK Marcin Torbiński.
Fot. ze strony TAK na Deptak

Trwają czynności zmierzające do ustalenia przyczyn śmierci Biedadeptaczka. Jednocześnie wszczęte zostało dochodzenie w sprawie ustalenia jego ojcostwa.

Do tej pory do autorstwa pomysłu polegającego na częściowym zamknięciu ul. Zwycięstwa w celu ożywienia centrum miasta przyznali się:

    1. Prezydent Koszalina Piotr Jedliński, o którym lokalna prasa napisała: "Prezydent miasta Piotr Jedliński wpadł na pomysł, że warto by na jakiś czas zamknąć częściowo ulicę Zwycięstwa w centrum. Skłoniło go do tego głównie to, co mówią młodzi architekci, którzy współpracują z ratuszem. – Ta koncepcja wciąż wraca. Wielu mieszkańców mówi, że to dobry sposób na ożywienie centrum. Więc myślę, że warto spróbować i przekonać się, czy to się sprawdzi." (Głos Koszaliński, 04.04.2011)

   2. Stowarzyszenie Upiększania Miasta Warsztat Koszalin, w którego oficjalnym oświadczeniu czytamy: „SUMWK odpowiada za przekazanie UM pomysłu przeprowadzenia deptaka na zasadzie czasowego eksperymentu".

Prowadzący dziennikarskie śledztwo założył, że właśnie Stowarzyszenie „ Warsztat Koszalin" miał na myśli prezydent mówiąc o „młodych architektach" i postanowił dotrzeć do nazwisk owych fachowców. Ustalono co następuje:

Zarejestrowane w Krajowym Rejestrze Sądowym Stowarzyszenie „ Warsztat Koszalin" liczy wymaganą do zarejestrowania minimalną ilość 15 członków. Wśród nich są: studenci (5 osób), dziennikarze (2 osoby), fotograficy – specjalność: fotografia ślubna (2 osoby), artystka malarka (1), Tożsamości 4 osób nie udało się ustalić i na razie pozostają one wraz ze swymi dotychczasowymi dokonaniami całkowicie anonimowe.

Architekt jest jeden: prezes Gall Tadeusz Leonard Podlaszewski i być może ta ilość imion zmyliła pana prezydenta Jedlińskiego i jego zastępcę Szałka mówiących o „młodych architektach" ;-)

Wynika z tego, że ów jeden młody człowiek który niecałe dwa lata temu skończył studia, nie posiadający nie tylko żadnych osiągnięć w zawodzie, ale nawet żadnego praktycznego doświadczenia jako architekt, przekonał prezydenta do pomysłu urbanistycznej rewolucji, której efekty możemy od kilku tygodni oglądać w centrum miasta.

Mało tego: mimo kompromitacji dotychczasowej formy Biedadeptaka oraz zrzucania odpowiedzialności za jego siermiężność na barki Ratusza i CK105, Stowarzyszenie rości sobie pretensje do dalszego nadzorowania realizacji pomysłu, pisząc na swojej stronie internetowej: „Organizator – Urząd Miejski oraz pomysłodawcy – Stowarzyszenie powinni wspólnie z mieszkańcami wyznaczyć dalekosiężne cele projektu rewitalizacji centrum Koszalina".

A może projektem rewitalizacji śródmieścia powinno zająć się bardziej kompetentne stowarzyszenie – np. Stowarzyszenie Architektów Polskich zrzeszające więcej niż jednego architekta, który najwidoczniej nie radzi sobie z tematem? Warto, by władze miasta wzięły to pod uwagę.

Może też pan G.T.L.Podlaszewski chcący uwalniać swoją energię i realizować swoje ambicje spróbuje innej drogi – np. startując ponownie w wyborach do Rady Miejskiej (życzę lepszego wyniku niż 57 głosów ostatnio). Warto, by prezes SUMWK wziął to pod uwagę.

Zdjęcia

  • TAK na Deptak na lato
Elektrolat
Autor:Elektrolat

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Andrzej
Andrzej sob., 2011-07-23 16:19

Szanowny Elektoracie!

W gruncie rzeczy, w całej niemal rozciągłości zgadzam się z pańskim stanowiskiem, niemniej główny nacisk pretensji skierowałbym na pana prezydenta, który w końcu dysponuje całym aparatem fachowców, w tym architektów, urbanistów, etc., legitymujących się wiedzą, kwalifikacjami i znaczącym stażem. Tymczasem za deptakiem stoi jak widać vice prezydent Adam Szałek - ekonomista, tudzież drugi vice prezydent Przemysław Krzyżanowski, dla odmiany Historyk. Oczywiście ma Pan absolutną rację, że podobne działania powinno się powierzać fachowcom. Nawiązując zaś do stanowiska prezydenta, że: "warto spróbować i przekonać się, czy to się sprawdzi", to ja mam lepszy sposób na ożywienie centrum, a co ważne również po sezonie letnim, Proponuję na placu pod ratuszem nasadzić las. Powietrze w mieście się poprawi, jesienią tłumy ruszą na grzybobranie, no i co istotne, nie trzeba ograniczać ruchu samochodowego. Wracając do deptaka, zdumiewa wiara jego twórców, iż zdezorganizowanie komunikacji miejskiej w szczycie sezonu letniego to działanie miastotwórcze, integracyjne i rzucające na kolana. No jednak z tym ostatnim, to może i jest coś na rzeczy!
Pozdrawiam!

tracer
tracer sob., 2011-07-23 17:42

słusznie prawisz

Warsztat Koszalin stara się teraz usilnie wykpic z odpowiedzialności za organizacje deptaka twierdząc że organizatorami byli: miasto i CK105 , szczyt hipokryzji,

Glos Koszaliński w artykule z 10.06 pod tytułem "Jest decyzja! Deptak w centrum Koszalina przez całe wakacje" pisał - '"Tak na deptak" współorganizowany przez CK 105, Zarząd Dróg Miejskich, miasto i Warsztat Koszalin ma ruszyć od 1 lipca i potrwa do końca sierpnia. ' ...
nie widziałem żadnego dementi ze strony Pana Podlaszewskiego w tamtym czasie ani teraz :-)

noś zatem głowe jak głowe na głowie...
red.beast
red.beast sob., 2011-07-23 19:52

Gall Tadeusz Leonard Podlaszewski

osoba odpowiedzialna

red.beast
Emek
Emek sob., 2011-07-23 21:53

hahahahha

"fotograficy – specjalność: fotografia ślubna (2 osoby)" - jak to dobrze, że Pan zaznaczył specjalność, to zmienia postać rzeczy w całej rozciągłości.

"Wynika z tego, że ów jeden młody człowiek który niecałe dwa lata temu skończył studia, nie posiadający nie tylko żadnych osiągnięć w zawodzie, ale nawet żadnego praktycznego doświadczenia jako architekt" - a) czy Pan słyszał o kwantyfikatorach wielkich i ryzyku, z jakim się wiąże ich używanie w dyskusji? b) nie wziął Pan pod uwagę, że po prostu Pan nie musi wiedzieć o doświadczeniach zawodowych różnych ludzi, bo, z tego, co śmiem podejrzewać, Bogiem Pan nie jest?

Andrzej
Andrzej sob., 2011-07-23 22:42

Tu nie ma co hehe, panie Emek!

@Emek:

A cóż drogi młody naukowcze zawinili Ci Carl Hempel i Paul Oppenheim? Na cóż Ci do pospolitej debaty społeczeństwa swoiste uogólnienie prób logicyzacji procesu generowania i stosowania teorii naukowych? A na cóż nam znajomość schematu naukowego wnioskowania?
Deptak jest do luftu, bo do luftu są kwalifikacje i doświadczenia jego rodziców, do czego zresztą GTL Podlaszewski przyznał się w swojej deklaracji, mówiąc: „Robiąc, możemy się uczyć.” I to byłoby na tyle!

Pani Pe
Pani Pe sob., 2011-07-23 22:00

Znów pisze Pan o biednym

Znów pisze Pan o biednym deptaku... Czyżby brakowału Panu weny na nowe artykuły? Mogę podesłać kilka tematów, monotematyczność jest nudna.

Gratuluję efektów Pańskiego śledztwa dziennikarskiego. To kawał dobrej roboty. Naprawdę, postarał się Pan, pełen profesjonalizm. Czy to deptak zdradził tożsamość rodziców? Zdaje się Pan mieć z nim osobistą, ważną i głęboką relację.

"Wynika z tego, że ów jeden młody człowiek który niecałe dwa lata temu skończył studia, nie posiadający nie tylko żadnych osiągnięć w zawodzie, ale nawet żadnego praktycznego doświadczenia jako architekt, przekonał prezydenta do pomysłu urbanistycznej rewolucji, której efekty możemy od kilku tygodni oglądać w centrum miasta."- Och, racja! Zapomniałam, że w młodych ludziach należy tłamsić wszelką inicjatywę. Lepiej niech nie robią nic, bo jeszcze popełnią błąd!

"
Może też pan G.T.L.Podlaszewski chcący uwalniać swoją energię i realizować swoje ambicje spróbuje innej drogi – np. startując ponownie w wyborach do Rady Miejskiej (życzę lepszego wyniku niż 57 głosów ostatnio). Warto, by prezes SUMWK wziął to pod uwagę. " Może Pan spróbuje swoich sił? Miejmy nadzieję, że decyzje przez Pana podejmowane będą lepsze niż pisane przez Pana pseudoszydercze artykuły.

Elektrolat
Elektrolat sob., 2011-07-23 23:59

Emkowi i Pani Pe

@Pani Pe:

@ Emek:
"a) czy Pan słyszał o kwantyfikatorach wielkich i ryzyku, z jakim się wiąże ich używanie w dyskusji?"
Kwantyfikatory to mi z ręki jadły ;-]
"b) nie wziął Pan pod uwagę, że po prostu Pan nie musi wiedzieć o doświadczeniach zawodowych różnych ludzi, bo, z tego, co śmiem podejrzewać, Bogiem Pan nie jest?"
Cóż za śmiałość, biorąc pod uwagę Pańską świadomość ryzyka wynikającą z wiedzy o istnieniu kwantyfikatorów wielkich... {:-D
A o doświadczeniach zawodowych tego konkretnego człowieka on sam zapewne gdzieś by napisał, skoro uwzględnia w swoim życiorysie nawet takie blache epizody jak współorganizowanie wystawy fotograficznej "Galeria Bezdomna".

@ Pani Pe:
Nudno? Zna Pani ciekawsze tematy gotowe do podesłania? Ależ proszę je samej wykorzystać, mmkoszalin czeka na dobre teksty. Poczytamy, ocenimy, skomentujemy... Może faktycznie będą lepsze niż moje (bynajmniej nie pseudo) szydercze artykuły. Let's go, babe :)

Za gratulacje dot. śledztwa dziękuję, nie było skomplikowane, tak jak nieskomplikowane są projekty ożywienia centrum Koszalina: zagrodzić i czekać, aż się ożywi :-D

W młodych ludziach nikt nie zamierza tłumić WSZELKIEJ inicjatywy, ale głupie pomysły nie rokujące nadziei na sukces - owszem. Gdyby kiedyś miała Pani dzieci (choćby pod opieką), to mam nadzieję, że jednak częściowo będzie Pani tłumić ich inicjatywę, gdyby np. chciały w mieszkaniu bawić się zapałkami.

Co do próbowania sił w kandydowaniu tu czy ówdzie - znów powtarza Pani schemat myślowy polegający na odmawianiu prawa do krytyki ludziom nie zajmującym się krytykowaną dziedziną. Nie muszę być architektem, by skrytykować jakąś Makabryłę. Nie muszę być społecznikiem, by krytykować bezinteresowną, ale szkodliwą działalność innego społecznika.

Emek
Emek ndz., 2011-07-24 00:11

Musi być Pan jednak

Musi być Pan jednak przygotowany w zakresie merytorycznym i formalnym do pisania artykułów dotyczących życia społecznego, skoro się Pan tego podejmuje.
Używanie kwantyfikatorów wielkich, o których jak widzę nie ma Pan specjalnego pojęcia - o czym świadczą odpowiedzi na oba podpunkty - jest kolejnym dowodem na to, że uprawia Pan jakieś emocjonalną batalię, która ma się nijak do rzetelnej obserwacji życia społecznego i wyciągania konstruktywnych wniosków.

Jest Pan ponadto niezwykle sprzeczny w tym, co Pan pisze. Przy poprzednim temacie a) twierdzi Pan, że o moich działaniach kulturotwórczych nic Pan nie słyszał b) ale moje życie zawodowe nic Pana nie interesuje, w tym artykule a) wykazuje się Pan bezpardonową i totalną krytyką Galla, twierdząc, że nie ma żadnego doświadczenia jako architekt i osiągnięć zawodowych, itp. b) a swoje zdanie opiera Pan na krótkiej notce zamieszczonej na stronie internetowej, jednocześnie wartościując to w sposób niesprawiedliwy i wykazujący absolutną nieznajomość tematu.

Jeśli pretenduje Pan do robienia dziennikarskiego śledztwa, sugeruję robić to porządnie, merytorycznie, w sposób poprawny formalnie, krytycznie i z należytą dokładnością i dbałością o szczegóły, bo jak na razie widać tylko sfrustrowanego anonimowego użytkownika Internetu, który z przyczyn tylko sobie znanych (lub też nie) wylewa żółć tam, gdzie tylko można. Kiedyś, jak studiowałem psychologię, dowiedziałem się mądrej rzeczy: ludzie szczęśliwi nie krzywdzą innych.

Zna Pan "Milczenie owiec" i pytanie do głównej bohaterki: "Myślisz, że jak go złapiesz, owce przestaną beczeć?" ? Jeśli tak, to sugeruję to przemedytować.

Elektrolat
Elektrolat ndz., 2011-07-24 00:35

O kwantyfikatorach pisałem

@Emek:

O kwantyfikatorach pisałem jedynie w formie żartu (nawiązując do dowcipu o fiordach jedzących z ręki), albowiem powoływanie się na terminy z zakresu filozofii czy wyższej matematyki jest w dyskusji o Biedadeptaku albo krótkiej biografii zawodowej jego twórcy bez sensu i zasługuje jedynie na skwitowanie żartem

Sprzeczności w podanych przez Pana przykładach moich wypowiedzi nie dostrzegam: rzekłbym nawet, że brak mojego zainteresowania Pańską osobą oraz brak wiedzy na jej temat pozostają w logicznym związku niezależnie od kolejności wymieniania.
Co do osiągnięć zawodowych Galla - żeby nie teoretyzować i pisać po próżnicy: jeżeli ma Pan jakąś wiedzę, która uzupełniłaby ewentualne braki w przeprowadzonym przeze mnie mini śledztwie, proszę podać fakty i zgłosić pominięte osiągnięcia i doświadczenia zawodowe inkryminowanej osoby. W innym wypadku uznam, że bije Pan pianę starając się podważyć moją wiarygodność bez wykazania jakiegokolwiek konkretu, co pominąłem.

Pani Pe
Pani Pe ndz., 2011-07-24 00:48

Skończ waść, wstydu oszczędź.

Skończ waść, wstydu oszczędź.

Emek
Emek ndz., 2011-07-24 00:49

Panie Elektrolacie! jest Pan

Panie Elektrolacie! jest Pan moim mistrzem! "brak mojego zainteresowania Pańską osobą oraz brak wiedzy na jej temat pozostają w logicznym związku" - a to nie Pan napisał w jednym z pierwszych postów, że jako miejsce zamieszkania na facebooku mam zaznaczony Sopot? och, Pańskie niezainteresowanie przyprawia mnie o stany depresyjne.

jeśli Pan twierdzi, że wielki kwantyfikator jest terminem z filozofii czy wyższej matematyki (a więc sugeruje, że tylko specjaliści tych dziedzin mogą go znać), to chciałbym bić Panu wielkie brawa. nie, niech Pan nie wstaje. studenci kierunków humanistycznych mają to, jak sądzę, na I lub II roku, na logice. ja miałem bodajże na trzecich zajęciach w I semestrze studiowania. na obu kierunkach.

skoro ma Pan tak opanowane śledztwo dziennikarskie i inwigilowanie rozmówców - w przeciwieństwie do Pana nieanonimowych - na facebooku, proszę sobie przejrzeć informacje o życiu zawodowym p. Podlaszewskiego właśnie w tym miejscu. znajdzie Pan zapewne wiele informacji, które utwierdzą Pana w zajebistości warsztatu śledczego, jaki Pan prezentuje. przy okazji, niech Pan może wejdzie w google i wyszuka coś o Pecha Kucha i powiązaniach p. Podlaszewskiego z tą inicjatywą.

no, oldebeścik.

Elektrolat
Elektrolat ndz., 2011-07-24 09:31

@Pani Pe: Takoż waćpanna

@Emek:

@Pani Pe, która poprosiła mnie: "Skończ waść, wstydu oszczędź."
Ktoś kiedyś powiedział, że prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale po tym, jak kończy. Jako dżentelmen zaczekam więc i powiem jeno: - kończ waćpanna pierwsza.

@Emek:
Tak myślałem, że nie znajdzie Pan ani żadnych osiągnięć na niwie zawodowej, ani nawet praktyki w pracy architekta G.T.L.P. Zorganizowanie Pecha Kucha do tej sfery z pewnością nie należy i nawet nie będąc architektem powinien Pan o tym wiedzieć. Może Pan już przestać bić pianę. Do śledztwa nie wniósł Pan nic nowego.

Jako kulturoznawcy gratuluję użycia terminu "zajebistość" - daje mi to pojęcie o Pańskim pojmowaniu kultury, a przynajmniej kultury słowa.

Podziwiam również pańską znajomość logiki, wyniesioną z zajęć, na których poznał Pan znaczenie słowa "kwantyfikator" - wynika z niej, że dla Pana sprawdzenie przez mnie, kim jest Przemysław jakiśtam oznacza "zainteresowania Pańską osobą". Musi Pan w takim razie chyba czuć ekscytację podczas rutynowego sprawdzania dokumentów przez policjanta lub straż graniczną...*
Niepotrzebnie.

*Ironia

Emek
Emek ndz., 2011-07-24 21:15

hahahah Widziałem, że dokonał

@Elektrolat:

hahahah

Widziałem, że dokonał Pan edycji komentarza, dodając zdanie o prawdziwym mężczyźnie i dżentelmenie. ma Pan tak silną potrzebę uświadomienia wszystkim, że jest Pan prawdziwym mężczyzną i dżentelmenem?

Co do wypowiedzi skierowanej do mnie...

Najpierw dziękuję za wskazanie ironii. Boże, gdyby nie Pan, nigdy bym w ogóle o tym zjawisku nie usłyszał, może pomyliłbym jeszcze ironizowanie z onanizowaniem i dopiero by było.

Czy Pan kpi czy o drogę pyta? Wyraźnie wskazałem Panu miejsce, gdzie może Pan znaleźć informacje tak Pana nurtujące (przecież prawdziwy dziennikarz śledczy sam nie jest w stanie do nich dotrzeć). I jeśli Pan nie widzi powiązania pomiędzy działalnością miastotwórczą a Pecha Kuchą, to przykro mi. Ale przecież Pan jest zafiksowany na słowie "architekt", Gall jak rozumiem musiałby postawić co najmniej drugą Sainte-Chapelle, aby Pan ośmielił się uznać jego dorobek. Jeśli oczywiście nie zarzuciłby mu Pan, że jest epigonem vel oszustem.

Jeśli czepia się Pan terminu "zajebistość", który od dawna nie jest już używany jedynie w wulgarnym kontekście, to gratuluję bycia-na-czasie. I oczywiście Panu nie przeszkadza to, że wylewa Pan pomyje na innych ludzi, ale słowo "zajebistość" razi Pana w oczy. Cóż za sprawnie działające sumienie. A jeśli to Pana nie przekonuje, mimo wszystko odsyłam do rozróżnienia na "kulturowy" i "kulturalny". Kulturoznawca jest specjalistą od faktów kulturowych oraz ich interpretacji, a nie od pilnowania się, czy przypadkiem nie użył w dyskusji internetowej słowa od dawna nieuznawanego tylko za wulgarne. Ale pewnie o rozróżnieniu na autorytet epistemiczny i moralny też Pan nie słyszał.

A co do logiki i tym podobnych spraw. W psychologii istnieje pojęcie projekcji, które na studiach niektórzy żartobliwie tłumaczyli: wszystko, co mówimy, mówimy o sobie. Wyskoczył Pan z tymi słowami o ekscytacji i dla mnie jest to jasne, co Pan nieświadomie przekazał.

No bo przecież Pan się w ogóle nie interesuje ani mną, ani Panią Pe (którą z tej okazji bardzo pozdrawiam), nawet kiedy skończyłem z Panem dyskusję pod poprzednim artykułem i rozmawiałem z innym użytkownikiem, Pan nie wytrzymał i musiał napisać. Estetyka Pana wypowiedzi (te płody!), nacechowanie stylistyczne i emocjonalne, świadczą o jednym: jak bardzo jest Pan emocjonalnie zaangażowany w całą tę sprawę - śmiem twierdzić, że żyje Pan tą krytyką na forum (nolif?). Wszak lepszy bodziec negatywny niż żaden. Jest to zaangażowanie, jak śmiem twierdzić, nieproporcjonalne do materii, i w sumie jest mi Pana szkoda.

PS. "Błahe" pisze się przez samo "h". Wydaje mi się, że dziennikarze, nawet śledczy, powinni umieć posługiwać się językiem.

tracer
tracer ndz., 2011-07-24 11:13

heh

co tu dużo pisac, jest zrozumiałe,że i P.Podlaszewski i idea biedadeptaka będą miały swoich obrońców. miło by było gdyby jednak obrońcy uzywali jakichs merytorycznych argumentów , poza świętym oburzeniem. mogę zrozumieć frustracje , w końcu nic z tego nie wyszło, juz na samym poczatku, deptak był bardzo atrakcyjny dla mieszkańców co pokazali licznie go odwiedzajac hahahahah. po raz kolejny podaje sie argumenty o ideach i pomysłach młodych ludzi, o tłamszeniu ich, o tym ,że "kto nic nie robi nie popełnia błędów" ja powtarzam od dawna. jezeli chcecie eksperymentowac , róbcie to na swoich podwórkach. brak wiedzy i brak doświadczenia jest porazający wsród warsztatowców i zwolenników deptaka. a dobrymi checiami jest wybrukowane wiadomo co. był czas ze śmialismy się ze zwolenników i pomysłodawców deptaka. ale ten czas minął. to juz nudne :-) nie wyszło Wam, drodzy młodzi teoretycy , nikt nie oczekuje ze sie do tego przyznacie, naprawde. to tez cecha młodych ludzi. zaprzeczanie rzeczom oczywistym , zaprzeczanie faktom :-) ale Wasza reakcja nie zmieni faktów. nie wyszło Wam. a miało byc tak pięknie.

noś zatem głowe jak głowe na głowie...
patrzenakoszalin
patrzenakoszalin ndz., 2011-07-24 13:09

WK

O poziomie reprezentowanym przez autora najlepiej świadczy, to, że w "dziennikarskim śledztwie" (śmiech na sali) nie dotarł do strony WK, gdzie wszyscy członkowie stowarzyszenia wymienieni są z imienia i nazwiska. Po co, nie? Lepiej ściemę walić.

http://warsztat.koszalin.pl/informacje/

http://patrzenakoszalin.blogspot.com
Elektrolat
Elektrolat ndz., 2011-07-24 23:36

Półinteligencja

@patrzenakoszalin:

Dygresja: Jak ja nie lubię tępaków, a zwłaszcza tępaków wymądrzających się...

Oczywiście niech nikt z czytających te słowa nie bierze ich do siebie ;-)

Najpierw odpowiedź PATRZĄCEMU_NA_KOSZALIN, który napisał:
"O poziomie reprezentowanym przez autora najlepiej świadczy, to, że w "dziennikarskim śledztwie" (śmiech na sali) nie dotarł do strony WK, gdzie wszyscy członkowie stowarzyszenia wymienieni są z imienia i nazwiska. Po co, nie? Lepiej ściemę walić. "
Śmiech na sali budzić powinien ten wpis. Otóż (co PATRZĄCY_N_K pewnie nie jest sobie wyobrazić) dotarłem do spisu członków założycieli zamieszczonego na stronie WK. Następnie każde z tych w większości nieznanych nazwisk wpisywałem w Facebooka i właśnie stąd dowiedziałem się, że niejaki Hońko reklamuje się jako fotograf weselny, a kilka osób studiuje. Gdyby PATRZĄCY_N_K był trochę bystrzejszy, to może zadałby sobie pytanie, skąd wiem o choćby o tych studentach, skoro jedyna (jak sądzę) lista członków WK znajduje się właśnie na ich stronie...
Jak widać PATRZĄCEMU_N_K czegoś zabrakło. Może zresztą nigdy tego nie miał...

@Emek: kolejny bystrzacha, który odsyła mnie na stronę WK jako do źródła wiedzy o kompetencjach członków WK i jego Prezesa. Tak, wiem o zorganizowaniu cyklicznej imprezy Pecha Kucha, ale dalibóg - nie widzę w tym żadnego związku z kompetencjami pozwalającymi na działania architektoniczno - urbanistyczne. Działalność miastotwórcza PK ma takie samo znaczenie jak teatr Dialog albo Studio Tańca, aprzecież nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie powierzał pierwszemu lepszemu organizatorowi imprezy kulturalnej zadań z zupełnie innej branży.
Wprowadza pan tylko zamieszanie, panie Kulturozanwco: napisałem, że młody człowiek "nie posiadający nie tylko żadnych osiągnięć w zawodzie, ale nawet żadnego praktycznego doświadczenia jako architekt, przekonał prezydenta do pomysłu urbanistycznej rewolucji, której efekty możemy od kilku tygodni oglądać w centrum miasta." Nie podważył Pan tych słów. Jego dokonania w innych dziedzinach nie mają tu żadnego znaczenia.

Co do reszty Pańskiego wymądrzania się - szkoda na nie czasu. Pozostań Pan ze swoją zajebistością i wysokim mniemaniem na temat własnej osoby zdrów. Dla mnie jest Pan, a także PATRZĄCY_N-K jedynie przykładami, że Warsztat Koszalin niczym magnes ściąga do siebie demagogów, oszołomów i ludzi upierających się, że "nic nas nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe".

Pani Pe
Pani Pe pon., 2011-07-25 00:22

Napalił się Pan na obronę

@Elektrolat:

Napalił się Pan na obronę swojego artykułu jak arab na kurs pilotażu.
Jakby nie docierało do Pana, że inni mogą mieć własne zdanie na temat słuszności stworzenia deptaka.

Sugeruję, by nieco się Pan pohamował, bo niedługo zacznie się Pan kłócić ze swoim odbiciem w lustrze.

Elektrolat
Elektrolat pon., 2011-07-25 08:51

?

@Pani Pe:

Takie sugerowanie wygląda mi na próbę tłumienia inicjatywy >:-p Ja za to zachęcam Panią do realizacji zgłoszonego wcześniej pomysłu wanny z kisielem - pasuje poziomem do deptaka i jego obrońców.

Emek
Emek pon., 2011-07-25 12:27

buahahhahahahahahahahahah Pan

@Elektrolat:

buahahhahahahahahahahahah

Pan jest lepszy niż kabaret, nie trzeba płacić za bilety, żeby móc pękać ze śmiechu w reakcji na Pana repertuar, Panie "Błahe przez CE HA" Elektrolacie xDDD

Elektrolat
Elektrolat pon., 2011-07-25 14:22

W kategorii "Kabaret" nie przebiję BiedaDeptaka

@Emek:

A nie napisałem "błache" tylko "blache". No, teraz to już umrze Pan chyba ze śmiechu...

Emek
Emek pon., 2011-07-25 15:30

A ja nie napisałem "błache",

@Elektrolat:

A ja nie napisałem "błache", tylko "błahe".

Aaaa, rozumiem! Przecież w zdaniu "...uwzględnia w swoim życiorysie nawet takie blache epizody..." chodziło Panu o wyrób hutniczy. Że też się tego nie domyśliłem.

tracer
tracer ndz., 2011-07-24 14:57

no tak

byłoby o wiele ciekawiej Szanowny Patrzenakoszalin, gdybys napisał cos o poziomie deptaka, o poziomie atrakcji zaproponowanych przez organizatorów, może napisz cos o beztrosce i dziecinnym podejściu Warsztatu Koszalin w temacie deptaka, dorzuc cos o ogromnym zainteresowaniu mieszkańców Koszalina ideą deptaka.cała dyskusja , łącznie z artykułami elektrolata sa związane z deptakiem, z jego upadkiem zanim jeszcze dobrze powstał :-) nie ogarniasz tego?

noś zatem głowe jak głowe na głowie...
okruch
okruch ndz., 2011-07-24 20:23

Deptak zwizytowałem

tyle ostatnio czytam i słyszę o tym deptaku, że postanowiłem się tam w końcu wybrać (dotąd tylko przejeżdżałem). Niedziela, godzina 13, pogoda ładna - zabieram rodzinę na deptak na lody. Na deptaku pusto, aż piszczy: jedno dziecko na tym tam, dmuchanym, kula pusta, jeden pijusek "w ogródku", jedna rodzina w ogródku Uszatka. No po prostu tłumy...

Ale ja nie o tym chciałem. Śledzę uważnie wszystkie deptakowe dysputy i dziwi mnie, że nikt dotychczas nie zwrócił uwagi na jedną sprawę: Otóż Gall Podlaszewski, w odpowiedziach na pytania p. Urbanowicza na FB, użył takiego zdania (w kontekście: co doprowadziło do takiego niewypału): "Miejski dialog, którego zabrakło w momencie jednoosobowego podjęcia decyzji przez prezydenta miasta o przedłużeniu majowego deptaka na dwa miesiące letnie. Wyrażamy nadzieję, że kolejne kroki mające na celu rewitalizację centrum miasta zostaną podjęte wspólnie."

Przeczytałem to zdanie i osłupiałem: toż Gall twierdzi, że Jedliński podjął decyzję o deptaku jednoosobowo (a jak miał podjąć? Nie jest Bogiem, który występuje w trzech osobach...) i sugeruje, że bez konsultacji. ja się pytam: jak to bez konsultacji??? A kto na każdym kroku twierdził, że deptak próbny okazał się wielkim sukcesem, kto wycierał korytarze ratusza, kto szczerzył zęby i wypowiadał się we wszystkich możliwych mediach, jak to bardzo deptak jest miastu niezbędny już, teraz, natychmiast? No kto, jak nie Gall Podlaszewski???

To, jak ten człowiek szybciutko zapomina o tym, co w danej chwili jest dla niego niewygodne, jest po prostu szokujące. Przyznam, że z taką hipokryzją i obłudą dawno się nie spotkałem. Wstyd Gallu Podlaszewski. Najzwyczajniej w świecie WSTYD!!! mam nadzieję, że prezydent odpowiednio na te słowa zareaguje...

Pani Pe
Pani Pe ndz., 2011-07-24 21:18

niniejszym składam zamówienie

niniejszym składam zamówienie na 50 kilo kisielu. Postawmy wielką wannę na deptaku i pobijmy się w nim wszyscy.

rrekin
rrekin pon., 2011-07-25 08:49

Zbiorowa mądrość koszalinian

Kilka dni temu ze strony internetowej ratusza zniknęła ankieta, w której, można było się wypowiedzieć na temat eksperymentu deptakowego. Zanim jednak zniknęła jej wyniki przedstawiały się następująco: głos zabrało ponad 1300 osób (można chyba założyć, że w większości byli to koszalinianie), z których prawie 94% było przeciw takiej formie deptaka, jaka jest próbowana.

Wobec tak oczywistej klęski eksperytmentu, wszelkie dysjusje na temat jego przyszłości w prezentowanej formie, zarówno na forach internetowych i próby jej przeniesienia do realu, wydają się być bezprzedmiotowe.
Nie ma po co nawoływać do debat i dyskusji ani o co kruszyć kopii, bo mieszkańcy już się wypowiedzieli.

Na co czeka prezydent miasta?

Emek
Emek pon., 2011-07-25 12:15

Mieszkańca wypowiedzieli się

@rrekin:

Mieszkańca wypowiedzieli się też na najpopularniejszym portalu społecznościowym Facebook: 813 na tak, 554 na nie.

Elektrolat
Elektrolat pon., 2011-07-25 14:46

Mieszkańcy jakiego miasta?

@Emek:

Na stronie TAK na Deptak "Lubię to" kliknęło nie 813, a 692 osoby. Nie ma żadnych danych pozwalających na stwierdzenie, że byli to mieszkańcy Koszalina, za to jest prawdopodobne, że byli to w wielu przypadkach fejsbukowi "znajomi" Deptakomaniaków: Galla T.L.P. (1105 znajomych, ojej), W. Greli (267 znajomych), itp. itd. Klknąć - żaden problem. Dzień Przytulania kliknęło ponad 150
osób, a przytulać się na serio na Rynku Staromiejskim przyszło... 5 osób.

Emek
Emek pon., 2011-07-25 15:24

Nie, proszę Pana, chodzi o

@Elektrolat:

Nie, proszę Pana, chodzi o ankietę, która jest dostępna na fb.

Argument, że są to znajomi Galla, można równie dobrze przekierować w drugą stronę - że to Pana znajomi klikali "Lubię to" na stronie "NIE deptakowi" (btw strona "TAK na deptak" ma rzeczywiście 692 sympatyków, a "NIE..." - 334. Należy oczywiście zwrócić uwagę na to, że niektórzy lubią te strony, bo chcą się wypowiadać, a nie dlatego, że są ich zwolennikami - co jest argumentem równie obosiecznym).

patrzenakoszalin
patrzenakoszalin pon., 2011-07-25 10:00

likwidacja deptaka

Prezydent nie może, skrócić deptaka, nawet jeśli by chciał (i miał odwagę przyznać się do błędu) Z przedsiębiorcami podpisane są umowy na dwa miesiące, a zatem wycofanie się z nich wiązałoby się ze sporymi kosztami dla miasta.

http://patrzenakoszalin.blogspot.com
rrekin
rrekin pon., 2011-07-25 11:00

No i wszystko jasne

To znaczy wiadomo co wstrzymuje decyzję prezydenta. Pozostaje jeszcze kwestia odwagi przyznania się do błędu. Powinno pójść łatwo, bo pomysłodawcy deptaka zrzucili odpowiedzialnośc na prezydenta. W tej sytuacji prezydent albo w samobójczym geście weźmie to oskarżenie na klatę (bez sensu), albo wygarnie prosto z mostu, kto jest autorem. Dla Piotra Jedlińskiego to dobra okazja do wyjścia z twarzą z tej całej absurdalnej zawieruchy, bo tak naprawdę jego błędem było zaufanie jakim obdarzył niedoświadczonych młodych wizjonerów. A że, chcąc dać szansę młodym działał w dobrej wierze, nikt mu tego nie weźmie za złe.

Jeśli zaś chodzi o "dochodzenie w sprawie ustalenia ojcostwa", to zdaje się, że można je zamknąć, bo wiadomo kto! Widać na zamieszczonej fotografii!
;)

patrzenakoszalin
patrzenakoszalin pon., 2011-07-25 19:36

likwidacja

To by dopiero była komedia! Prezydent, który jednoosobowo decyzję o kontynuacji podjął i którego ludzie (CK) odpowiadali za to jak deptak wygląda i co się na nim dzieje, obwinia WK, który nie miał wpływu na ostateczny kształt projektu.

Rozumiem, że możesz PJ nie lubić, ale żeby doradzać mu polityczne samobójstwo? Dziwne.

http://patrzenakoszalin.blogspot.com
Andrzej
Andrzej pon., 2011-07-25 21:09

Toż to już jakaś pętla absurdu!

@patrzenakoszalin:

Z Twojej wypowiedzi wynika, że prezydent jest wykonawcą poleceń WK. A ja w swojej naiwności myślałem, że WK jet współtwórcą, że ten deptak jest wierną realizacją ich autorskiej wizji. Z tego co piszesz, wynika iż WK rzuciło zaledwie myśl, rzekli panie prezydencie zrób pan deptaka, a koślawa realizacja obciąża wyłącznie włodarza miasta. Gdyby tak było w rzeczywistości, czytalibyśmy zapewne pełne wyrzutów protesty Galla i jego towarzyszy, a oni nadal trwają w zachwycie! Oni kochają tą miejską anomalię! Oni chcą ją powiększyć, zamknąć ruch na połowie całej długości Zwycięstwa i nie tylko, naustawiać tam jeszcze więcej piwbarów i nadmuchiwanych straszydeł. Jestem przekonany, że ta ohydka dotrwa do koca sierpnia, ale wierzę, że za rok prezydent nie dopuści do powtórki. No chyba, że chce poprzestać na jednej kadencji.

Elektrolat
Elektrolat wt., 2011-07-26 00:55

Gówniarzeria

@patrzenakoszalin:

Prezydent nie podjął decyzji jednoosobowo. Podjął ją po konsultacjach z zastępcami, zwłaszcza p. Adamem Szałkiem, który zresztą podczas debaty telewizyjnej wyraźnie powiedział przed kamerą i w obecności Galla Podlaszewskiego, że "decyzja zapadnie do piątku". Gall P. mógł wtedy zabrać głos i powiedzieć, że jego zdaniem jest na letni deptak za wcześnie, ale tego nie zrobił. Również na widocznym powyżej zdjęciu z otwarcia dwumiesięcznego letniego deptaka widać jego szeroki uśmiech, gdy wraz z dwojgiem innych członków swojego stowarzyszenia świętują kolejny sukces jakim jest "oddanie przestrzeni ludziom, a nie samochodom".

Teraz, gdy okazało się, że sukces stał się porażką, członkowie stowarzyszenia Warsztat Koszalin (tutaj w osobie PATRZĄCEGO _N_K) zaczynają spychać odpowiedzialność na prezydenta i "jego ludzi z CK105.

Gówniarzeria byłoby chyba najwłaściwszym określeniem takiego zachowania.

Emek
Emek wt., 2011-07-26 01:07

buahhaahhaahha Pan wciąż nie

buahhaahhaahha

Pan wciąż nie założył kabaretu? Monty Pajton upomina się o Pana.

Elektrolat
Elektrolat wt., 2011-07-26 08:12

Dygresja

@Emek:

Jeżeli rzeczywiście na pierwszych prowadzonych przez Pana zajęciach studenci i uczniowie dostaną linka do tej dyskusji, co miałoby być przyczynkiem do poprowadzenia wykładu o etyce dyskusji internetowej, dobieraniu argumentów, itd. to Pański ostatni komentarz składający się w połowie z szyderczego rżenia i w połowie z kabotyńskiego "dowcipu" będzie doskonałym przykładem tzw. trollowania, na które zresztą (info dla ew. studentów) nie powinno się odpowiadać (w myśl zasady: nie karmić trolli).
Jeżeli to uczyniłem, to jedynie po to, by wykazać, do jakiego poziomu usiłuje sprowadzić merytoryczną dyskusję Pan Wykładowca Kulturoznawstwa, stosujący zamiast ad meritum argumenty ad personam.
Tyle w temacie kultury dyskusji.

rrekin
rrekin wt., 2011-07-26 09:18

Ostrożnie z fonetyką Emku! Ostrożnie!!!

Zastanawiam się czy Emek nie wie, że powinno się pisać Monty Python i dlatego napisał Monty Pajton, czy wie, ale zrobił to świadomie stosując zapis fonetyczny. Niby można, ale zalecałbym ostrożność, bo gdyby przyszło napisać nazwę znanego zespołu muzycznego – Rolling Stones, to co wtedy? Będąc konsekwentnym napisałby Rolink Stons, a na przykład Oprah Winfrey to byłaby Ofra Łinfrej?:)
Jak widać łatwo łatwo narazić się na śmieszność!

Dlatego Emku, najlepiej jednak i najbezpieczniej stosować oryginalną pisownię nazw, imion i nazwisk.
Jeśli jednak ktoś chce ułatwić ich odczytanie niezbyt kumatym adresatom przekazu (Emek wie o co chodzi bo wszystkich, którzy mają odmienne niż on zdanie traktuje jak półgłówków), powinien podać nazwę, czy też nazwisko w oryginalnej formie, a obok w nawiasie podpowiedź jak się to wymawia.
:)

Emek
Emek wt., 2011-07-26 11:30

Dziękuję za troskę o moich

Dziękuję za troskę o moich uczniów :)

Drogi Panie Elemelku, dyskusja z Panem jest błądzeniem po labiryntach eskapizmu, w których można się jedynie otrzeć o ściany meritum.

Moje "rżenie" jest reakcją na Pana postępującą degrengoladę w tej dyskusji, a już Pana niemoc do przyznania się: tak, ja, pełniący obowiązki dziennikarza śledczego, popełniłem błąd ortograficzny, była wisienką na tym deptakowo-elektrolatowym torcie.

I błagam, niech mi Pan nie wyjeżdża teraz z logiką, bo niestety dowiódł Pan, że ma Pan o niej niewielkie pojęcie, a Pana wypowiedzi są galerią argumentów nierzeczowych, i to nie tylko ad personam.

Co do półgłówków - to są Twoje słowa, rrekinie, który niestety nie śledziłeś merytorycznej wymiany zdań z p. Andrzejem, a o procesach fonetyzacji wypowiedzi zachodzących w Internecie powinieneś odrobinę jednak poczytać. Gud lak!

Elektrolat
Elektrolat wt., 2011-07-26 14:05

Emkowi na pożegnanie

@Emek:

Meritum artykułu był brak praktyki w dziedzinie architektury i urbanistyki jedynego architekta w Stowarzyszeniu Warsztat Koszalin, głównego pomysłodawcy Biedadeptaka,. Pan próbował tę tezę negować jakimiś jego doświadczeniami z zakresu organizacji imprez kulturalnych (które tego lata również kompletnie się nie sprawdziły - vide Megaszydłowanie i Bazarek Rękodzieła), a następnie z pasją przyczepił się do popełnionego przeze mnie błędu ortograficznego, który może zdarzyć się każdemu, ale który nie ma znaczenia co do treści artykułu.

Współczuję pańskim studentom takiego wykładowcy, stosującego dość jednak prymitywne praktyki próby poniżenia interlokutora przekręcaniem jego nicka lub nazwiska (tutaj: "drogi panie ELEMELKU). Jest to smarkate (szczeniackie), choć kusi, by jednak ponownie użyć słowa "gówniarzeria".

Na tym kończę wymianę zdań z trollem na temat nie mający związku z treścią artykułu.

http://lh3.ggpht.com/_xNBKcdCgrZM/SkCVxy3rFiI/AAAAAAAABO4/KzSP0frHO4E/Do...

Emek
Emek wt., 2011-07-26 15:05

Osoba, która swoją aktywność

Osoba, która swoją aktywność określa jako dziennikarską, i w śledczym wydaniu, powinna być formalnie i merytorycznie do tego przygotowana, co do merytoryczności - nie będę się powtarzał, że Pana pisanina w dużej mierze to śmiech na sali, a co do formy - ten błąd dużo pokazuje. Każdy może go popełnić, ale gdyby Pan napisał 'tak, przepraszam', sprawy by nie było, a Pan próbował odwrócić kota ogonem, nie mając żadnych argumentów, gdy dokonałem reductio ad absurdum Pańskiej wypowiedzi i przywołałem wyrób hutniczy.

Co do merytoryczności, a w zasadzie jej braku, Pana zarzutów - przypomniało mi się coś jeszcze. Z pasją robił Pan zdjęcia deptakowi, twierdząc, że jest pusty. Dziwne, bo za każdym razem, gdy tam jestem, na deptaku jest kilkanaście osób. I to nie są moi znajomi, bo pewnie taki zarzut zaraz się pojawi. Interesting, isn't it?

Ciekawe też, że podobnie jak uwagę o błędzie, omija Pan szerokim łukiem wszelkie posty, na które nie jest Pan w stanie odpowiedzieć, bo fakty niekoniecznie stoją po Pana stronie (vide kwestia ankiety na fb).

Cieszę się, że zareagował Pan na Elemelka, bo zostało tam to napisane celowo. Przewidziałem Pańskie oburzenie, które jest wspaniałym przykładem Pańskiej hipokryzji. Nie przeszkadza Panu obrażanie/poniżanie interlokutorów w rodzaju wypisywania, że pan GTLP nie ma "żadnych osiągnięć w zawodzie" - chociaż Pan nie ma o jego osiągnięciach najmniejszego pojęcia i wartościuje to niesprawiedliwie; wprowadzania aluzyjnie inwektyw skierowanych do PNK czy do mnie (chodzi o "tępaków"); sugerowanie, że PNK nie jest wystarczająco bystry albo że czegoś mu zabrakło. Ale nie. To nie jest szczeniackie. To nie jest gówniarzeria.

I ostatnia rzecz, która jest arcymanipulacją w Pana wypowiedziach, a której dotąd nie poruszałem, bo zostawiłem sobie na koniec. Słyszał Pan o presupozycji?

To jest takie "przed-założenie"; coś, co umieszczamy w zdaniu, co jest jedynie (naszym) założeniem, oceną, nie ma statusu FAKTU, ale my wypowiadamy to tak, jakby było faktem. Robią tak chociażby politycy. "Sukces naszego rządu został okupiony wielkim wysiłkiem". Możemy się kłócić, czy został okupiony, czy nie, ale podaje nam się presupozycję - że był sukces. Podaje nam się OCENĘ, która figuruje jako FAKT. To częste i manipulacyjne zagranie.

A co Pan zrobił?

"Trwają czynności zmierzające do ustalenia przyczyn śmierci Biedadeptaczka"

Tu mamy dwie presupozycje. Pierwsza, że to biedadeptak (tę stosuje Pan od dawna). Druga, że deptak umarł. "Biedadeptak" i jego śmierć - to są Pana oceny, które Pan lansuje jako fakty.

Wybaczy Pan, ale jak na razie jeśli coś jest rzeczywiście bieda, to chyba Biedaelektrolat.

Elektrolat
Elektrolat wt., 2011-07-26 15:31

Emek nie odpuszcza

@Emek:

Pominę wszystkie bzdury na mój temat, które Pan wypisał - niewarte są komentarza. Zatrzymam się tylko przy Pańskim zdanku:
"Nie przeszkadza Panu obrażanie/poniżanie interlokutorów w rodzaju wypisywania, że pan GTLP nie ma "żadnych osiągnięć w zawodzie" - chociaż Pan nie ma o jego osiągnięciach najmniejszego pojęcia i wartościuje to niesprawiedliwie".

Nie mam o jego osiągnięciach najmniejszego pojęcia, bo ani ja ani nikt inny nie mógł nigdzie znaleźć żadnej na ten temat informacji. Może Pan ma jakieś - proszę się podzielić, a jak nie, to nie dywagować.

O śmierci nieszczęsnego pokurcza Biedadeptaczka nie ma co dyskutować - jest martwy i do klęski przyznał się nawet WK, przypisując jednakże za to winę "jednoosobowej decyzji prezydenta i jego ludziom z CK105".

Emek
Emek wt., 2011-07-26 15:50

1. Bo co, nie jest w stanie

1. Bo co, nie jest w stanie się Pan do tego ustosunkować? To są fakty, drogi Panie.
2. Wskazywałem Panu dwukrotnie, gdzie może Pan znaleźć informacje o życiu zawodowym p. Galla. Zresztą... nie jest Pan w stanie go o to zapytać?
3. I to jest właśnie problem - Pan nie tylko nie rozróżnia swoich opinii od faktów, ale też nie rozumie cudzych wypowiedzi. Niech Pan gruntowanie przeczyta tekst na stronie Warsztatu i zada sobie w uczciwości, a nie zapalczywości pytanie, czy ma Pan rację. Ich zdaniem Deptak nie jest żadną klęską, natomiast wskazują, że forma wakacyjna jest nieadekwatna do ich zamierzeń, co zresztą pisałem Panu w PIERWSZYM poście, jaki do Pana wystosowałem. I już w tamtym poście próbowałem Panu zwrócić na to uwagę, niestety bezskutecznie.

Elektrolat
Elektrolat wt., 2011-07-26 22:59

Szkoda słów

@Emek:

1. Nie jest to tematem tego artykułu.

2. Kolejny unik. Wskazywał Pan, gdzie można znaleźć informacje o życiu zawodowym p. Galla . Nie znalazłem tam niczego, co pozwalałoby podważyć to, co napisałem o braku i doświadczenia i osiągnięć - gdyby było, z pewnością ktokolwiek: Pan, Pani Pe albo PATRZĄCY_N_K) by to tu wyliczyli. Wymienione tam Pecha Kucha i Galeria Bezdomna nie nalezą do osiągnięć zawodowych.

3. Deptak nie jest klęską, tylko jego wakacyjna forma "jest nieadekwatna do ich zamierzeń"? Cóż za eufemizm, nie powstydziliby się go obrońcy PRL, które tez było "nieadekwatna do zamierzeń".
Czyli wg Pana i WK klęski nie ma. No to stąd już blisko do uznania wakacyjnej formy za sukces, może umiarkowany, ale jednak...
Szkoda słów.

rrekin
rrekin wt., 2011-07-26 16:53

Zadanie domowe dla studentów...

...bliżej nieokreślonej uczelni, zadane przez pewnego wykładowcę:
- Na podstawie zapisu dyskusji, którą znajdziecie pod wskazanym linkiem, udowodnijcie, dlaczego to właśnie ja mam w niej rację.*

* Wiele wskazuje na to, że opisana sytuacja jest czysto hipotetyczna, co oznaczałoby, że ani studenci tak naprawdę nie istnieją, a i sam wykładowca także jest tylko wirtualnym bytem. Możliwe jednak, że kiedyś komuś przyjdzie do głowy taki pomysł (na co także wiele wskazuje). Historia zna i opisuje podobny przypadek opowiadany w starym dowcipie:
Rzecz się dzieje w szkole w Związku Radzieckim. Nauczycielka zadaje uczniom pracę domową: - Napiszcie wypracowanie o swoim ulubionym bohaterze i uzasadnijcie dlaczego to jest Lenin.

Sękju ;) za uwagę!

Andrzej
Andrzej wt., 2011-07-26 23:53

To jest już prawie Mrożek Panie Emku!

Po głębszym zastanowieniu się, rozważeniu na jakim poziomie winniśmy w dalszym ciągu prowadzić dyskurs panie Emku, czy utrzymać poziom godny noblistów (przyszłych), czy zejść do poziomu debaty publicznej (to nie jest inwektywa), doszedłem do wniosku, iż skoro problem jest społeczny, wręcz obywatelski, tedy i my zniżmy się do właściwego mu poziomu (co również nie jest pejoratywne).
Tedy ad rem (do rzeczy)!
Nie będąc w pełni predestynowanym (upoważnionym do przesądzenia) do oceny toczącej się tu dyskusji nt. deptaków i wyrugowania ruchu samochodowego z substancji miasta, gdzie mi tam bowiem do krajowego specjalisty ds. infrastruktury rowerowej, jam zaledwie współuczestniczył w budowaniu i utrzymaniu tych szatańskich asfaltowców, chciałem zwrócić pańską uwagę, iż przekonały mnie jednakże pańskie dowody apagogiczne, szczególnie te stricte reductio ad absurdum, czego oczywiście nie można powiedzieć o poziomie pańskich interlokutorów (rozmówców). Powiem więcej, bezwzględnie należy tępić wszelkie objawy niezadowolenia z deptaków, pogonić w kibinimater (jedyny wulgaryzm na jaki sobie pozwalam) tych wszystkich ignorantów i zwolenników wożenia swoich żyć (regionalizm) czterema kółkami, a najlepiej w ogóle zakazać dyskusji nt. deptaka. Nikt zdrowo myślący nie zakwestionuje przecież, iż oczywistym miejscem samochodów są garaże. A miasto winno być wolne od ich smrodu i stwarzanego przez nie niebezpieczeństwa. Ma bowiem absolutną rację Cinek (wtajemniczonym nie muszę zapewne wyjaśniać o kogo mi chodzi), gdy mawia - na rower dobry choćby i autostrady zablokowany wycinek!
Jeśli zamierza pan nadal obsobaczać przeciwników deptaków, wyrównywać ich szereg i poziom dysputy, radziłbym czynić to mniej zawiłym, mniej dętym, wręcz bufońskim językiem, który momentami przypomina język co niektórych członków KC PZPR. Powiem więcej, może prędzej zrozumiemy o co Wam chodzi? Ja wiem, że na początku naukowej drogi, podobnie jak wszyscy przyszli nobliści, jest Pan zniewolony imperatywem kategorycznym (bezwarunkowy nakaz), by siać dosłownie mądrością, by w jałową glebę niedouków i ignorantów czasów PRL rzucać zdrowe ziarno. To samo zresztą czyni Stowarzyszenie Upiększania Miasta Warsztat Koszalin, ze swoim szefem Gallem Podlaszewskim na czele, nie ubliżając im w niczym, a jak fajne zdjęcia robią to tym bardziej.
Chciałem przy okazji zwrócić uwagę, iż te zajebiście (neologizm) szerokie, czteropasmowe arterie, dając wyraz zdolności antycypacyjnych (przewidywania), budowano w czasach, kiedy po Koszalinie śmigało tak pi razy na oko kilkaset, jak sądzę góra pół tysiąca samochodów. Ile natomiast jeździ ich dzisiaj, nie licząc tranzytu, nie wiem. Najpewniej wie to jednak Cinek! On to wszakże, jako twórca Studium rozwoju ruchu rowerowego w Koszalinie i nie tylko, wie najlepiej jak wielką ich liczbę chce pozbawić radosnego ruchu, skazać na nieuniknioną atrofię (medyczne, choć nie tylko).
Nie jestem przeciwnikiem aktywizacji mieszkańców, ani deptaków, a nawet rewitalizacji centrum, od czego jak sądzę należałoby zacząć. Od lat natomiast oczekuję oferty, która nie tylko, że nas porwie, ale wręcz zniewoli swoją atrakcyjnością, która stanie się narkotykiem i to nie tylko dla mieszkańców Koszalina. Jestem przy tym przekonany, że podobnie myślą; Elektrolat, tracer, rrekin, okruch i wielu, wielu innych, że tak myśli większość Koszalinian. Inaczej bowiem oni, ani ja nie dyskutowalibyśmy tu tak zawzięcie, problem bowiem co i czy w ogóle cokolwiek dzieje się w naszym mieście, byłby nam zupełnie obojętny.
Pan Emku oczywiście też dyskutuje, ale w przeciwieństwie do nas, broni pan nietrafionego pomysłu i to nie w tym sensie nietrafionego, że jest aż głupi. Nie, on nie jest głupi. Jest tylko źle umiejscowiony i źle realizowany, co najbardziej szkodzi nie tyle jemu, co jego twórcom i poplecznikom (stronniczym zwolennikom).
Mówiąc zaś brutalnie, spartaczyliście (zepsuliście) panowie zupełnie niegłupi pomysł, arogancko i bez znieczulenia zarzucając przy okazji pokoleniu pionierów Koszalina bezmyślność, brak wyobraźni i ignorancję, oraz to, że to oni spieprzyli (również spartaczyli) Koszalin, a szczególnie jego infrastrukturę komunikacyjną. I choć jest w tym wiele racji, co racja to racja, to tak się nie godzi. A byle proteza, bez kompleksowej (całościowej) przebudowy sieci komunikacyjnej miasta nie zmieni tego, ani nie naprawi. Co istotne przy tym, pomijając niewyobrażalne koszt podobnego przedsięwzięcia, dzisiaj bez znaczących wyburzeń nie jest to możliwe. Należałoby zatem znaleźć godniejsze miejsce, bądź zbudować gdzieś nowe centrum Koszalina.
Kończąc powiem tylko, iż deptak nasz widzimy ogromny i piękny, i tętniący życiem, bogaty w różnorodność ofert, atrakcji, kolorów i choćby hałaśliwości,. Ale, na rozum rzecz biorąc, nie w smrodzie spalin głównej arterii stutysięcznego miasta.