Operacja aktywizacja
Dbasz, żeby dywan był odkurzony, a okna umyte. W szafie wszystko poukładane, ściany odmalowane, rośliny zawsze mają podlane. Twój dom jest odzwierciedleniem Ciebie. Chętnie się nim obnosisz, a nawet szczycisz. W końcu to Twoje dzieło.
Jednak kiedy wychodzisz na miasto stajesz się kimś innym. Skasowany bilet wurzucasz na chodnik, kupy swojego psa nie sprzątasz, przebiegasz na czerwonym. Dlaczego? Czy nie czujesz, żeby Koszalin był Twoim domem? Nie chcesz, żeby było tutaj czysto i schludnie, tak żeby Ty i Twoi znajomi czuli się tutaj dobrze? A może już od dawna silisz się z tym i bardzo chcesz jakoś pomóc? Jest nas więcej, razem naprawdę możemy coś zdziałać!
























Kontakt:
Ale o co chodzi?
Nooo... Wszystko piknie, ale co Autor chciał osiągnąć tym tekstem?
Donkiszoteria
@Gosia:Grasant napisał: >>Nooo... Wszystko piknie, ale co Autor chciał osiągnąć tym tekstem?<< Ja też nie wiem :-P To jakiś apel w stylu wczesnego Gierka ("No to jak, towarzysze: pomożecie? No!") plus "Jesteśmy nareszcie we własnym domu.". Otóż nie jesteśmy we własnym domu. Własny dom kończy się nam na progu mieszkania, a dalej mamy klatkę schodową (w powszechnej świadomości "NICZYJĄ"), podwórko ("NICZYJE") i resztę miasta, powiatu, województwa, kraju (NICZYJEGO). Choć może nie, kraj, województwa, powiaty i miasta zawłaszczyli politycy i tak jak do NICH należy zadbanie o porządne drogi, tak ONI powinni (w powszechnej świadomości) zadbać o czystość ulic, skwerów i parków. Po to są przecież służby oczyszczania i służby porządkowe, na które MY płacimy podatki. Niech więc ONI sprzątają wyrzucony przez nas skasowany bilet i niech ONI sprzątają kupy po naszych pieskach. Bo my płacimy podatki i ich utrzymujemy, więc niech wszelcy ONI się do cholery wezmą za robotę.
JJ, nie zmienisz mentalności ludzkiej i nawet nie próbuj aktywizować ludzi, zwłaszcza, że nawołujesz nie wiadomo do czego: "Poszukujemy ludzi, którym tak jak nam, Koszalin jest bliski i chcą coś dla niego społecznie zrobić. " WY poszukujecie? Jest was więcej niż jeden? I co chcecie społecznie zrobić dla Koszalina? "Coś" to nie jest porywające ani nawet godne zainteresowania hasło.
Zamiast przywdziewać strój błędnego rycerza i nawoływania "Do boju rodacy" pozostań przy pokazywaniu mechanizmów, przyzwyczajeń; diagnozuj, ale - na boga - nie próbuj leczyć ;-]
Czemu pan zamilkł?
I tak już. I koniec. Bez żadnego komentarza pana JJ. Jestem zawiedziony.
:)
"I co chcecie społecznie zrobić dla Koszalina?" - jest kilka pomysłów, np. odnowienie i reaktywowanie organów przy ulicy Zwycięstwa, oczyszczenie słupów na ulicach z ulotek, które tam bezprawnie wiszą i zaśmiecają, myślę że w mieście jest wiele różnych miejsc i spraw, które warto by było zrobić i nie czekać aż ktoś kto powinien to zrobić - zrobi. Nie chcemy siedzieć i czekać, narzekać na władzę i ludzi odpowiedzialnych za porządek w mieście. Ja osobiście wole dać dobry przykład robiąc coś samemu lub z kimś niż czekać, aż coś zniszczeje do końca, bo komuś się nie chciało, lub ktoś inny czekał i nic nie robił - bo od tego są odpowiednie służby.