drukuj

Paliwowy drenaż

Przykro to mówić, ale jesteśmy paliwową wyspą w skali kraju: średnia cena benzyny Pb95 to w Polsce 4,61 zł, w Koszalinie - 4,69 zł.

Wynika więc z tego, że mamy najdroższą benzynę w kraju! Co gorsza, dystrybutorzy już po cichu zapowiadają, że w najbliższy weekend majowy - podobnie jak w czasie zbliżających się wakacji - ceny paliw jeszcze wzrosną. Dlaczego? Bo mamy pecha i mieszkamy nad Bałtykiem. A nad morze, jak wiadomo, przyjeżdża w sezonie dużo ludzi i wiele wskazuje na to, że w tym roku za benzynę płacić będziemy powyżej 5 zł za litr (nie lepiej wygląda sytuacja z olejem napędowym: w kraju za litr płacimy 4,19, w Koszalinie - 4,29).

 

Krew się w człowieku gotuje i nóż się w kieszeni otwiera, gdy analizuje te cyfry. Od lat słyszę, że w Koszalinie ci, co mają auta, padają ofiarą zmowy paliwowej dystrybutorów i coś w tym jest. Bo czym tak bardzo różni się sytuacja ekonomiczna Koszalina od Słupska, że 70 km dalej na wschód benzyna kosztuje 4,53 zł, a ropa - 4,24 zł? Czy Koszalin jest tak bogatym miastem, że jego mieszkańców stać na płacenie tyle za paliwo, ile sobie wymyślili dystrybutorzy? Odpowiedzi na te pytania są oczywiste: Koszalin i Słupsk mają podobny potencjał (oba miasta leżą nad morzem), a nas zwyczajnie nie stać na tak zawyżone ceny, bo nasz region nie należy do najbogatszych w kraju. Dlatego to, co dziś dzieje się na stacjach paliw to zwykły sztuczny drenaż naszych kieszeni. A, że sprawa ta była nagłaśniana już wiele razy to trudno mieć nadzieję, że dystrybutorzy ustalą w Koszalinie takie ceny, jak gdzie indziej. Pozostaje nam tylko jedno: sprawę nagłaśniać tak długo, aż to, co się dzieje w naszym mieście, wreszcie ktoś porządnie sprawdzi. Na przykład policja lub prokuratura.

 

Piotr Polechoński

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać