Pionier koszalińskiej oświaty
Urodził się 7 lipca 1890 roku w miejscowości Rzeżęcin w powiecie starogardzkim, na Pomorzu, jako syn wiejskiego nauczyciela. Jego przodkowie byli nauczycielami od trzech pokoleń.
Klaudiusz ukończył szkołę powszechną. Następnie przez cztery lata pobierał naukę w gimnazjum klasycznym w Wejherowie. Po czterech latach nauki w gimnazjum przeniósł się do Seminarium Nauczycielskiego w Tucholi. Naukę w seminarium ukończył w sierpniu 1911 roku.
Pracę w oświacie pod zaborem niemieckim rozpoczął w grudniu 1911 roku. Został nauczycielem w miejscowości Kościelna Jania na Kociewiu. Z początkiem I wojny światowej zostaje zmobilizowany do służby w armii pruskiej i skierowany na front. Wskutek odniesienia ciężkiej rany – zwolniony ze służby wraca na Kociewie. Od 1915 roku pracuje jako nauczyciel w szkole w Skąpsku. Funkcję tę pełni do czerwca 1920 roku.
W lutym 1918 roku zawiera związek małżeński z Adelą Klimek. Owocem małżeństwa było trzech synów.
Od lipca 1920 roku rozpoczyna pracę jako nauczyciel w szkole katolickiej w Brachnowie, w powiecie toruńskim. Już w lipcu 1921 roku zostaje mianowany na stanowisko nauczyciela szkoły ćwiczeń w państwowym Seminarium Nauczycielskim Męskim w Toruniu. Od 1921 podnosi swoje kwalifikacje na Wyższym Kursie Nauczycielskim w Warszawie. Z kolei z początkiem września 1922 roku zostaje nauczycielem Państwowego Seminarium Nauczycielskiego w Kościerzynie.Następnie od września 1923 roku jest nauczycielem z jednoczesnym pełnieniem obowiązków kierownika Szkoły Powszechnej w Golubiu w powiecie wąbrzeskim. Od stycznia 1925 roku zostaje zatwierdzony na stanowisku kierownika tejże szkoły.
W sierpniu 1933 roku przenosi się na Ziemię Wielkopolską, gdzie zostaje powołany na stanowisko kierownika siedmioklasowej Szkoły Powszechnej nr 3 w Gnieźnie. Obowiązki te wypełnia do wybuchu wojny.
Już z początkiem okupacji – decyzją władz niemieckich zostaje pozbawiony mieszkania. Początkowo pracuje jako pracownik biurowy Zarządu Miejskiego w Gnieźnie.
W maju 1940 roku zostaje aresztowany. Do stycznia 1941 roku przebywa w niemieckich obozach koncentracyjnych – kolejno: Dachau, Gusen, Mauthausen.
Po zwolnieniu i kilkumiesięcznym leczeniu szpitalnym następstw pobytu w obozach – pracuje w niemieckiej firmie budowlanej. W związku z nadciągającą radziecką ofensywą – od sierpnia 1944 roku przez sześć miesięcy wykonuje ciężkie prace fortyfikacyjne w pasie przyfrontowym.
W okresie okupacji również jego rodzina została poddana represjom. Najstarszy syn aresztowany w listopadzie 1942 roku zaginął bez śladu. Drugi syn został zesłany do obozu koncentracyjnego na terenie Niemiec.
Niezwłocznie po wyzwoleniu Gniezna – z dniem 27 stycznia 1945 roku organizuje szkolnictwo publiczne w mieście i powiecie gnieźnieńskim jako inspektor szkolny.
Z dniem 1 maja 1945 przeprowadza się do Koszalina. Decyzją Kuratorium Okręgu Szkolnego Szczecińskiego zostaje powołany do pełnienia obowiązków Inspektora Szkolnego Obwodowego w Koszalinie. Przez okres ponad dwóch lat kieruje budowaniem i organizowaniem placówek oświatowych w naszym mieście.
W tym czasie również dużo pracuje społecznie. Samodzielnie organizuje w Koszalinie Spółdzielnię „Rolnik" oraz Powszechną Spółdzielnię Księgarską. Bierze również udział w organizowaniu Spółdzielni „Pionier". Aktywnie działa w Związku Byłych Więźniów Politycznych oraz w Związku Nauczycielstwa Polskiego, którego członkiem był od 1928 roku.
Od lipca 1947 roku przechodzi do pracy na stanowisko kierownika w Publicznej Szkole Powszechnej w Koszalinie. Jednocześnie przez rok pełni obowiązki podinspektora do spraw oświaty i kultury dorosłych na obwód szkolny koszaliński. Od czerwca 1948 roku przez następne dwa lata pełni funkcję podinspektora oświaty.
Przeżycia z okresu dwóch wojen ciężko się odbiły na jego zdrowiu. W 1948 roku orzeczeniem komisji lekarskiej Klaudiusz Górski zostaje uznany za inwalidę wojennego. Jednak nie przerywa pracy zawodowej.
W lipcu 1950 roku przechodzi do pracy w Wydziale Oświaty Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej na stanowisko kierownika oddziału.
Z kolei w styczniu 1952 roku podejmuje pracę poza szkolnictwem – w Przedsiębiorstwie Projektowania Budownictwa Miejskiego MIASTOPROJEKT w Koszalinie – w pionie ekonomiczno-finansowym. Kolejno do 1957 roku pełni odpowiedzialne funkcje: likwidator, kierownik działu, starszy ekonomista.
W sierpniu 1957 roku wraca do swojej służby w oświacie.Zostaje mianowany na stanowisko starszego wizytatora szkół w Kuratorium Okręgu Szkolnego w Koszalinie. Funkcję tę wypełnia do marca 1963 roku.
Jego zasługi w pracy na rozlicznych stanowiskach w polskiej oświacie oraz w pracy społecznej zostają wysoko ocenione. Uchwałą Rady Państwa z 14 listopada 1961 roku – Klaudiusz Górski zostaje odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
W marcu 1963 roku przechodzi na zasłużony odpoczynek, mając za sobą PONAD PÓŁ WIEKU pracy zawodowej.
Klaudiusz Willibald Górski zakończył życie 1 czerwca 1967 roku. Został pochowany na naszym koszalińskim cmentarzu - kwatera P-10, rząd 12, grób 11.
W upamiętnieniu zasług dla miasta Koszalina – uchwałą Rady Miejskiej został patronem jednej z ulic na koszalińskim Osiedlu Przylesie.



























Kontakt:
Bardzo ciekawy artykuł
Takich mi właśnie brakuje: o ludziach, których nazwiska zostały upamiętnione poprzez nadanie ich koszalińskim ulicom, a które, niestety, mało komu mówią, kim byli owi patroni.
Proszę o więcej!
Będzie ciąg dalszy ... chyba (?)
Dziękuję za uznanie. Właśnie ostatnio pracowałem nad kolejnymi artykułami biograficznymi poświęconymi patronom ulic naszych. Tylko - czy w rzeczy samej artykuł ciekawy? Zaraz po ocenie Pana Adama - jedynka wystawiona :( Skwantyfikować ocenę łatwiej, wystarczy kliknąć zaledwie, a i podpisywać się przy tym nie potrzeba - przez skromność w cieniu pozostając :) Kontrowersyjne jest zatem przywracanie pamięci. Widać nie każdemu tematyka historyczna odpowiada.
Hmm
Drogi panie, a ileż pan ma lat, żeby się przejmować jakimiś ocenami? (oczywiście pytam retorycznie). A tak na poważnie: nawet gdyby pan napisał artykuł na miarę nagrody Pulitzera, to i tak znajdzie się jakiś zawistny troll, korzystający z anonimowości, i kliknie sobie jedyneczkę. Jeżeli trzy inne osoby postawią trzy piąteczki, to nasz w/w postawi kolejnych pięć jedyneczek. Pan Adam postawił (podejrzewam) 5, ja również daję 5 - wystarczy? I niech będzie ciąg dalszy, niech będzie!
Oceny
@Piter:Piter muszę ci przyznać rację.
Moim zdaniem artykuły powinni oceniać zalogowani użytkownicy. Jeden komputer = jedno kliknięcie i to będzie koniec trollowania.
Na marginesie, artykuł kolegi Wolfa jest świetny i nie ma co przejmować się ,,klikaczami pospolitymi" :)
Jest ciąg dalszy :) - w przechowalni
@Piter:Tutaj: http://www.mmkoszalin.eu/artykul/starosta-ignacy-kuczkowski-204047.html - NOWY od 21-go września.
-Cóż, wypada tylko w cierpliwość się uzbroić :)
Klaudiusz Górski
Konwencja, którą Pan przyjął to jest strzał w "10", bo pamięć o tych ludziach przetrwać MUSI - jesteśmy to IM winni. No bo kto odwiedza groby - Klaudiusza Górskiego, Marii Pileckiej i innych Pionierów Koszalina. Ja oddaję im hołd na Galerii - "Pionierzy " na stronie www.przyjaciele.koszalin.pl Cóż Panie "Wilku" nie taki ten wilk straszny jak go piszą. W mojej kilkunastoletniej działalności w Stowarzyszeniu Przyjaciół Koszalina znajduję mało osób chcących o tych latach pisać. Zapraszam do lektury wspomnień pionierów Koszalina - do nabycia w biurze SPK. Proszę o korespondencję w tej sprawie na mój prywatny adres jozef@sprutta.pl
SPK
Z akcji otrzymaliśmy tylko kilka tysięcy, wspomnienia wydaliśmy dzięki przedsiębiorcom koszalińskim - i chcemy je wydawać dalej. Nie werbujemy członków - sami do nas trafiają. Popieram jednak każdego, kto wnosi nowe informacje do dziejów powojennego Koszalina. Digitalizacja wspomnień może wchodzić w grę o ile znajdziemy środki.
Zasługi.
Toczy się dyskusja o tym czy pewien nieżyjący wuefista ma "zagarnąć" jedną z koszalińskich ulic. "Wuefista" ma już olbrzymi pomnik w postaci nowej hali sportowej jego, właśnie imienia. Proponuję porównać życiorysy, koszalińskiego pioniera, "wuefisty" i ich pomniki.
TAK :)
Oczywiście, że wysłałem. Wśród moich artykułów figuruje jako NOWY - w odróżnieniu od dwóch zaakceptowanych. Wysłałem też mail do Panów Moderatorów z zapytaniem, dlaczego od 21-go września zostało zamieszczonych już ponad 10 artykułów napisanych później niż mój. Odpowiedzi nie otrzymałem. Nie chciałbym sądzić, iż jakieś pozamerytoryczne przyczyny są powodem opóźnienia. Merytorycznych też trudno mi się dopatrzyć.
Post scriptum :(
W dniu wczorajszym wybrałem się na spacer po Osiedlu Bukowe, m.in. przeszedłem się ulicą Górskiego. Byłem ciekaw wiedzy mieszkańców na temat patrona ich ulicy. Okazja szybko się nadarzyła – dziewczyna, na moje oko licealistka – wyprowadzała pieska. Postanowiłem sprawdzić :-)
- Przepraszam, ja z zapytaniem – czy nie wiesz, kim był ten Klaudiusz Górski?
Dziewczyna początkowo zaskoczona, po chwili wybuchnęła serdecznym śmiechem. Cofnęła się parę kroków, podeszła do okna:
- Tata, kto to był ten nasz Górski? Pan się pyta.
Po chwili słyszę odpowiedź:
- Czy ja wiem? Pewnie ten trener piłkarzy naszych?
Podziękowałem za informacje i udałem się na dalszy spacer. Mimo wszystko w odpowiedzi ojca dziewczyny było coś na rzeczy – bo wspomniany trener akurat miał na drugie imię KLAUDIUSZ właśnie.
Powyższe wskazuje na pilną potrzebę przywracania pamięci zasłużonych ludzi naszego miasta. Póki żyją jeszcze ci, co z nimi pracowali, stykali się z nimi na co dzień – trzeba zebrać informacje, by patronów ulic ślad na naszych drogach ocalić od zapomnienia. Muszę przyspieszyć swoje prace nad kolejnymi biografiami. Czas ucieka...
Widocznie mieszkańcy ul. Górskiego na stronę MMKOSZALIN nie zaglądają. Pewnie niczym w znanej reklamie - WOLĄ MIEĆ WSZYSTKO NA PAPIERZE.
Wzór
A może byłoby dobrze umieszczać przy danej ulicy chociaż jedną tablicę informującą o tym, kim był człowiek, którego nazwisko patronuje? Coś takiego, jak jest np. w Poznaniu:
http://img51.imageshack.us/img51/5663/pozna29.jpg
Pewnie sam pomysł rzucony tutaj, nawet, gdyby został uznany za rozsądny będzie wołaniem na puszczy, ale przecież są Rady Osiedli, są radni miejscy... czy ktoś byłby zainteresowany pociągnięciem sprawy dalej tak, aby przywracanie pamięci o zasłużonych mieszkańcach naszego miasta nie kończyło się na jednym tekście zagubionym gdzieś w chaosie internetu?
Tablice
Na pewno nie byłyby w mojej ocenie złą rzeczą tablice z informacjami o patronach ulic. W Poznaniu – Panie Adamie – zauważyłem sporo takich tabliczek. Myślę, że nasi nowo wybrani radni jednak bardziej nośnymi tematami się zajmą. Wskazana przez Pana tabliczka jest na jednej z głównych poznańskich ulic, przy Bazarze. W wypadku naszej ulicy K. Górskiego – tabliczka byłaby umieszczona na osiedlowej uliczce peryferyjnej. A może...? Chciałbym się mylić :-)