Po co komu „tabliczka schorzenia”?
Pippi (w tej roli doskonale obsadzona Beata Niedziela) to dziewięciolatka,której mama jest już w niebie, a tata-pirat przebywa na wyspie na MorzuPołudniowym. Dziewczynka w swojej willi Śmiesznotce nie jest jednak wcale sama – mieszka z nią Pan Nilsson (małpka) i wierny koń, a towarzyszami zabaw są przyjaciele Tommy i Annika. Życie ułatwia jej torba pełna złotych monet i przekonanie, że wszyscy ludzie są dobrzy.
Niewątpliwą siłą spektaklu jest scenografia, którą zaprojektowała Beata Jasionek. Na scenie stoi jedynie zarys statku, ale kapitalna gra świateł sprawia, że widać znacznie więcej. Na młodych widzach chyba największe wrażenie zrobiła noc – kiedy całą widownię zalały tysiące świetlnych gwiazdek, po sali rozeszło się pełne zachwytu „ooooch".
Również kostiumy aktorów zostały świetnie dobrane: kolorowy i zwariowany strój Pippi bardzo wymownie kontrastuje z szarymi strojami jej przyjaciół, wychowywanych przez konserwatywnych rodziców, dla których najważniejsze jest „dobre wychowanie".
Na malutki minusik, moim zdaniem, zasłużyła muzyka. Jak na spektakl muzyczny dla dzieci, była zbyt mało melodyjna.
Jednak dla reżysera (debiut aktora BTD Wojciecha Rogowskiego) niewątpliwie najważniejsze są reakcje dzieci. Te, jak widziałam podczas sobotniej premiery, są sztuką zachwycone, a o to przecież chodzi.


























Kontakt: