drukuj

Pokaż, jak widzisz muzea

Fot. Radek Koleśnik

Koszalin ma imprezę, z której słynie w wielu krajach Europy. To skierowane do młodych Muzealne Spotkania z Fotografią. Swój udział możesz zgłosić już dziś.

Pomysł koszalińskich muzealników w 2002 r. nagrodził minister kultury. Dziś, już po raz dziesiąty, pod patronatem właśnie ministra kultury i dziedzictwa narodowego oraz ministra edukacji narodowej Muzeum w Koszalinie organizuje swój sztandarowy konkurs - Muzealne Spotkania z Fotografią.

 

Dla małych, dla dużych

 

Udział w konkursie mogą wziąć uczniowie, którzy podczas wizyty w muzeum wykonali fotografie przedstawiające muzealne wystawy albo ich fragmenty (pojedyncze eksponaty, zestawy zabytków), zaplecze muzeum (pracownie naukowe, konserwatorskie itp.), a także budynki muzeów, elementy ich architektury, otoczenia lub zabytki zgromadzone w muzeach na wolnym powietrzu. Do konkursu mogą przystąpić także dzieci i młodzież przedstawiająca w formie reportażu, felietonu lub eseju fotograficznego swoje spotkanie z muzeum (lekcję muzealną, zajęcia w muzealnej pracowni fotograficznej, wycieczkę do muzealnego skansenu itp.)

 

To pokaz umiejętności młodych twórców, którzy wyróżniają się oryginalnością i niekonwencjonalnym spojrzeniem na muzea i ich współczesną rolę. Co rok impreza odnosi sukces - uczestnicy inspirowani tematem przewodnim, prowokowani do obcowania z przeszłością i z zabytkami, sami tworzą fotograficzne dzieła sztuki.

 

Najmłodsi uczestnicy konkursu mają sześć, a najstarsi - 20 lat. Łączy ich wspólna pasja - fotografowanie. Efekty ich pracy można podziwiać na pokonkursowej wystawie, która prezentowana jest nie tylko w Koszalinie, ale podróżuje po całej Europie. Była już w Niemczech, na Węgrzech, w Rosji, Liwie i na Słowacji.

 

Przeszłość na wyciągnięcie ręki

 

Celem, który przyświeca organizatorom konkursu (współorganizatorami są: Urząd Miejski w Koszalinie i Pomorskie Stowarzyszenie Edukacji Regionalnej), jest włączenie muzeów do procesu kształcenia szkolnego, wyrobienie wśród dzieci i młodzieży potrzeby obcowania z przeszłością, którą mają na wyciągnięcie ręki.

 

- Impreza jest zorganizowana doskonale - twierdzi Rasa Prismontiene, nauczycielka sztuk plastycznych w szkole średniej w litewskiej Siauliai. - Dla mnie, jako nauczyciela, pożyteczne było to, że mogłam zobaczyć eksponowane prace, porównać je ze sobą, podziwiać nowe idee. Praktyczne zajęcia w Mielnie były bardzo pożyteczne, pokazały, co można wykorzystać nie tylko w szkole. Przyjemnie było patrzeć, jak oczy błyszczały młodzieży w czasie pracy.

 

Dla samych uczestników rywalizacja z kolegami to jedno, ale największą frajdą jest właśnie wspomniany plener. Tam mogą spotkać się z zawodowcami, wymienić pomysłami. To nie tylko warsztaty, ale też swoiste forum wymiany myśli i poglądów.

Dlatego nie czekajcie! Weźcie swój aparat i wybierzcie się na poszukiwanie fotograficznych inspiracji do Muzeum.

 

*          *          *

 

Rozmowa z Dionizym Rypniewskim z Muzeum w Koszalinie, organizatorem międzynarodowego konkursu Muzealne Spotkania z Fotografią

 

W tym roku konkurs obchodzi swój jubileusz. Młodzi fotografowie wezmą w nim udział po raz dziesiąty. Jak zmieniał się on przez te lata?

- Zaczynaliśmy dość skromnie. Dziesięć lat temu był to ogólnopolski konkurs, do którego zgłosiło się 150 osób. Z roku na rok uczestników było coraz więcej. W trzeciej edycji wzięli udział uczniowie ze Słowacji, czwarta była już imprezą w pełni międzynarodową. W kolejnych latach zaprosiliśmy do konkursu młodych Rosjan, Niemców, Litwinów, Białorusinów, Ukraińców. Zmieniały się też nadsyłane prace. Dziś są to fotografie wykonane techniką cyfrową, kiedyś dominowała fotografia tradycyjna. Przez lata obserwowaliśmy wiele mód. Pamiętam na przykład - krótkotrwałe na szczęście - zachłyśnięcie się możliwościami elektronicznej modyfikacji zdjęć za pomocą programów graficznych.

 

Jak od kuchni wygląda praca jury konkursu? Ile czasu zajmuje wam ocena zdjęć?

- To też zmieniało się przez lata. Wcześniej pięcioosobowe jury w ciągu jednego dnia oceniało zdjęcia i wybierało najlepsze. Było ich znacznie mniej niż dziś. Od kilku lat obradujemy dwa dni, a zdjęcia oceniamy na sali gimnastycznej w "osiemnastce".

 

Na sali gimnastycznej?

- Tak, bo w Muzeum nie mamy tyle miejsca. 1500 zdjęć rozkładamy na podłodze, tak, żeby można było zobaczyć wszystkie na raz. Robimy pierwszy obchód i odrzucamy cześć zdjęć, później kolejne. W finale każdy z jurorów dysponuje kilkunastoma punktami, które przyznaje wybranym fotografiom. W ten sposób wybieramy najlepsze.

 

Kłócicie się podczas obrad?

- Nie. Dyskutujemy, rozmawiamy, przekonujemy się wzajemnie, ale nie ma kłótni. Staramy się, żeby serce i rozum wybrały najlepsze prace.

 

Jest pan jurorem od pierwszej edycji konkursu. Czy zapamiętał pan szczególnie jakieś zdjęcie lub jakiegoś uczestnika?

- Pamiętam wiele zdjęć, bo wiele było naprawdę dobrych. Najgłębiej w pamięci zostają nowe wizje, techniki, nietypowe i nowatorskie pomysły na realizację tematu. Pozostają też uczestnicy. Każdego, kto wziął udział w pokonkursowym plenerze dla laureatów, miałem okazję poznać, z wieloma udało mi się porozmawiać. To są naprawdę wartościowi młodzi ludzie, wszyscy ogarnięci pasją fotografowania, otwarci i chętni do nauki. Międzynarodowy artystyczny plener w Mielnie, z udziałem jurorów, to część nagrody i jednocześnie doskonała możliwość wzajemnego poznania się.

 

Są jeszcze inne nagrody. Jakie?

- Z reguły związane z fotografią, na przykład albumowe wydawnictwa oraz sprzęt fotograficzny i elektroniczny.

 

Rozmawiała: Joanna Krężelewska

Zdjęcia

  • Fot. Radek Koleśnik

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać