drukuj

Ponad dwieście lat temu utworzono jeden z największych cmentarzy w Koszalinie

Kategorie:
Tagi:
Maciej Sprutta na terenie dawnego cmentarza

Maciej Sprutta, szef Stowarzyszenia Przyjaciół Koszalina, stoi w pobliżu dębu, przy którym spoczywa burmistrz Braun. Niestety, dziś po jego grobie nie ma śladu. – Zmarli, którzy tu leżą, zasługują na informację, że w tym miejscu był cmentarz – mówi Sprutta.

Przez całe lata koszaliński cmentarz funkcjonował pod miastem, czyli przy... obecnej ulicy Młyńskiej. Dziś, choć setki zmarłych nadal tutaj leżą, mało kto wie, że to teren po wielkiej nekropolii.

Cmentarz ten – później nazwany „starym” – został utworzony 15 kwietnia 1819 roku. Powstał na obszarze o wielkości 5,25 morga i ciągnął się wzdłuż dzisiejszej ulicy Kościuszki zajmując większą część parku, który dziś okala Koszalińską Bibliotekę Publiczną. Wówczas teren ten leżał poza granicami miasta (które wtedy zakreślał zasięg murów miejskich) i doskonale nadawał się do tego, aby dostosować się do państwowego zakazu chowania zmarłych w obrębie murów.

 

Tymczasem na cmentarzu w krótkim czasie zaczęło brakować miejsca i jego obszar powiększono o teren na lewo od drogi głównej, idąc od wejścia przy ulicy Młyńskiej. Szybko stał się on dużą miejską nekropolią, a kilkadziesiąt lat później, w 1856 roku, wybudowano w jego obrębie mieszkanie dla dozorcy cmentarza. W roku 1886 na dom pogrzebowy przeznaczono dotychczasową kaplicę grobową radcy sądowego Hentsha.

 

Zostali tu na zawsze z nami

 

W międzyczasie na cmentarzu pojawiły się groby tych koszalinian, którzy w szczególny sposób zasłużyli się w tym okresie dla miasta. Najsłynniejszym z nich był Ernest von Braun, burmistrz Koszalina w latach 1816-1859 roku. Za jego rządów miasto dokonało cywilizacyjnego skoku, którego ślady są widoczne do dzisiaj. Między innymi to właśnie wtedy na większości ulic położono bruki, wytyczono promenady miejskie, postawiono pierwsze latarnie, uruchomiono gazownię. Burmistrz Braun zadbał nawet o to, aby sensownie ponumerować domy, a ulice oznaczyć blaszanymi tabliczkami.

W pobliżu grobu burmistrza pochowano bohatera wojen z Napoleonem, niejakiego Conradta. Zasłynął on tym, że podczas legendarnej bitwy pod Waterloo zdobył kamizelkę francuskiego cesarza, która długo pozostawała w posiadaniu jego rodziny. Kilkanaście metrów dalej widoczny był głaz polny, który oznaczał miejsce spoczynku jednego z największych lokalnych kronikarzy i pierwszego koszalińskiego dziennikarza – Ernesta Benno.

Na cmentarzu można było też zapalić świeczkę na wspólnym grobie sześciu Francuzów, najprawdopodobniej jeńców wojny prusko-francuskiej z 1878 roku, oraz na mogile strażaków, którzy ponieśli śmierć w płomieniach podczas pożaru łaźni. Był też element polski: pogrzebanych zostało tu kilku powstańców listopadowych, którzy po upadku niepodległościowego zrywu zostali internowani przez władze pruskie i przez kilka lat budowali drogę z Koszalina do Sianowa.

To również tutaj leży ciało Berthy von Massow, przełożonej protestanckich sióstr zakonnych, które wybudowały i do końca II wojny światowej prowadziły obecny Szpital Wojewódzki. Zakonnica została zamordowana przez sowieckich żołnierzy, którzy w marcu 1945 roku zajęli Koszalin (stanęła w obronie jednej z sióstr, którą Rosjanie próbowali zgwałcić).


Leżą w anonimowych grobach

Stary Cmentarz został zamknięty w 1926 roku. Powód był prozaiczny: brak możliwości poszerzenia jego obszaru. Nowy cmentarz został otwarty przy obecnej ulicy Gnieźnieńskiej i istnieje do dziś. Po wojnie nekropolia przy ulicy Młyńskiej – celowo pozbawiona opieki przez ówczesne komunistyczne władze – powoli popadała w ruinę i stopniowo cmentarz ten zanikał. Kaplice, grobowce, bramy były przez lata demontowane i używane między innymi do brukowania dróg. W końcu przestał istnieć jakikolwiek zewnętrzny ślad, który by dziś mógł zaświadczyć o tym, że tu, kilka metrów pod ziemią, spoczywają tysiące dawnych koszalinian.

Zdjęcia

  • Maciej Sprutta na terenie dawnego cmentarza
  • Stary Cmentarz w Koszalinie
redakcja
Autor:redakcja

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Albert37
Albert37 pt., 2009-05-29 00:53

Powinniśmy pamiętać

Nawet nie wiedziałem, że tam był jakikolwiek cmentarz. Osobiście znam trzy miejsca w okolicach Koszalina, gdzie są dawne i zapomniane cmentarze. Pierwszy jest niedaleko Dzierżęcina przy drodze do Lubiatowa. Drugi w samym Lubiatowie. Trzeci w Cewlinie. Są to poniemieckie groby. O takie miejsca powinniśmy zadbać.