drukuj

Potomek królów

Przodek króli

Fot. Fot. Radek Koleśnik

Koszalinianin Jerzy Kostka ma wyjątkowe hobby: od ponad 20 lat zgłębia historię swoich przodków. Są wśród nich święci, kandydaci na królów, podróżnicy i zwykli urzędnicy.

Pan Jerzy zawsze miał jakąś pasję. - W dzieciństwie brat mamy namawiał mnie, żebym zbierał znaczki. "Poznasz obce państwa, stolice, waluty" - mówił i dał na początek kilka znaczków. Zająłem się więc filatelistyką - opowiada. W szkole średniej zaczął zbierać monety. Ojciec kolegi był marynarzem, więc od czasu do czasu trafiały się pieniężne rarytasy z odległych państw. Przez jakiś czas gromadził też etykiety zapałczane, pasjonował się nawet archeologią.

Kronikarz rodu

Na początku lat 90. wybrał się do koszalińskiej Biblioteki Pedagogicznej po lektury dla studiującej córki Aleksandry (dziś prezenterka pogody w telewizyjnej Panoramie). Zajrzał do przedwojennej encyklopedii - hasło "Kostka" zajmowało kilka stron. - Byłem zaskoczony tym, w jaki sposób moi protoplaści zaznaczyli się w historii - wspomina.

Od tej pory już nic nie było takie, jak kiedyś. Cały czas wolny od obowiązków rodzinnych (Jerzy Kostka wychował z żoną pięcioro dzieci) i obowiązków zawodowych (ponad 20 lat szefował oddziałowi Banku Gospodarki Żywnościowej w Koszalinie) poświęcał poszukiwaniu wiadomości o przodkach. Studiował literaturę, przeglądał dokumenty, korespondował z historykami, a przede wszystkim pogłębiał kontakty z bliższymi i dalszymi kuzynami. Założył nawet Stowarzyszenie Rodu Kostków, którego prezesem jest mieszkający w Paryżu Paweł Kostka de Sztemberg. - To kuzyn, który wywodzi się z tej części rodu, która przez ponad 200 lat mieszkała w majątku Stążki na Pomorzu.

Jerzy Kostka w trzy lata zgromadził materiał o 24. najwybitniejszych przodkach. W efekcie powstała książka "Potomkowie Nawoja. Ród Kostków", która ukazała się w 1995 r. - Książkę rozesłałem do uczelni, gdzie są wydziały historii. Dostałem odpowiedzi z licznymi wskazówkami. Pojawiły się też recenzje w prasie - dodaje. - To zachęciło mnie do kontynuacji poszukiwań genealogicznych i przy okazji pogłębiania wiedzy o historii.

Ustalił więc, że protoplasta rodu, rycerz Nawój z Rostkowa pod Przasnyszem, żyjący w XV w., wyróżniał się wyjątkową cechą anatomiczną - miał wystającą kość policzkową. Pewnie z tego powodu w trakcie jednej z bitew z Krzyżakami ktoś nadał mu przezwisko Kostka, które tak do niego przylgnęło, że w kolejnych pokoleniach utrwaliło się jako nazwisko.

Święty dumą rodziny

Wśród najwybitniejszych przedstawicieli rodu nie brakuje wojewodów, biskupów, kasztelanów, senatorów, generałów, polityków, wynalazców i urzędników. Jerzy Kostka prześledził i opisał ich losy i w ten sposób powstało opasłe dzieło pt. "Kostkowie herbu Dąbrowa", które dwa lata temu wydrukowało jedno z koszalińskich wydawnictw. Są w nim biogramy ponad 140 antenatów. Najważniejszy, a zarazem ten, którym Kostkowie szczycą się najbardziej, to oczywiście św. Stanisław Kostka - patron Polski i Litwy, opiekun młodzieży. Jego cnoty w 1674 r. docenił papież Paweł V i ogłosił Stanisława Kostkę błogosławionym, pół wieku później wyniesiono go na ołtarze.

Rok temu pana Jerzego spotkało szczególne wyróżnienie - wraz z żoną reprezentował rodzinę na uroczystości nadania imienia św. Stanisława Kostki szkole w Jazgarce pod Ostrołęką. Wcześniej w kościele pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Golubiu Dobrzyniu uczestniczył w odsłonięciu sarkofagu kuzyna św. Stanisława Kostki, Krzysztofa. Ten wpływowy wojewoda pomorski żył w XVI w. i ma swoje miejsce w książce koszalinianina. Znalazła się tam także biografia jego brata, Jana Kostki, kandydata na króla Polski, doradcy trzech polskich monarchów (Zygmunta Augusta, Henryka Walezego i Stefana Batorego).

Również w czasach nam bliższych żyli Kostkowie o niebagatelnych biografiach. Byli wśród nich: odkrywca bogactw naturalnych Konga, kapitan statku Batory, a także uczestnicy powstania warszawskiego i bitwy o Monte Cassino. Z familii Kostków wywodziły się też wpływowe damy. Szczególne miejsce w tym gronie zajmuje Maria Leszczyńska, córka króla Stanisława Leszczyńskiego i żona francuskiego monarchy Ludwika XV. Ważną postacią jest tutaj Zofia Opalińska, z domu Kostczanka. - To praprababka królów Europy - podkreśla Jerzy Kostka, dodając, że w prostej linii z jej potomstwa wywodzili się władcy Hiszpanii, Belgii, Austro-Węgier, Portugalii i Bułgarii.

Historia dla każdego

Wycinki prasowe, zdjęcia, kopie dokumentów i stosy książek wypełniają pokój w domu pana Jerzego. - Wciąż obiecuję żonie, że to kiedyś uporządkuję - uśmiecha się. Właśnie trafiła do jego zbiorów inna książka o historii rodziny napisana przez Janinę Młyńską-Niwińską. - Nasze prace się uzupełniają - wyjaśnia, dodając, że opracował też listę członków rodu uczestniczących w walkach podczas II wojny światowej.

Kilka lat poświęcił na ustalenie losów wojennych ojca Antoniego. - Tata trafił do niemieckiego obozu jenieckiego w Woldenbergu. Uciekł Niemcom, ale dostał się w ręce NKWD - opowiada. - Jako dziecko nie słuchałem opowieści ojca zbyt uważnie.. toteż poprosiłem Ambasadę Rosyjską o informację, gdzie był osadzony. Przysłali dokładną nazwę łagru NKWD nr 270 - Borowicze. Dzięki IPN- owi udało mi się natomiast potwierdzić, że już po wojnie ojciec był więziony w przejściowym obozie NKWD nr 177 w Poznaniu.

Zupełnie przypadkiem wpadła mu w ręce kopia kartki pocztowej wysłanej w czasie wojny do osadzonego w stalagu stryja, Stanisława Kostki. - Żona stryja Leokadia, która napisała tę kartkę, wspomina tam również mojego ojca Antoniego - podkreśla, dodając, że pod pozdrowieniami podpisali się niemal wszyscy członkowie (autografu dziadka Marcelego tam nie ma, bo, jak dopisała stryjenka, był akurat na podwórzu).

Jerzy Kostka nie zaniedbuje też wiedzy o współczesnych: ma teczkę wycinków o mieszkającym pod Ustką bracie Kazimierzu, który jest rzeźbiarzem (jego twórczość stała się tematem dwóch prac magisterskich) i o córce Aleksandrze - aktorce i prezenterce telewizyjnej. Jego zdaniem, każdy powinien poznać historię swojego rodu. - Dzięki temu łatwiej znaleźć swoje miejsce na ziemi.

W jego ślady idą już potomni. Wnuk z Poznania był tak dumny, że książkę dziadka zaniósł do szkoły. A wnuczka brata Kazimierza za rysunek z drzewem genealogicznym rodziny dostała szóstkę.

Jarosław Jurkiewicz

O tym, czym pasjonują się koszalinianie, może dowiedzieć się podczas comiesięcznej giełdy kolekcjonerskiej, która odbywa się w Muzeum przy ul. Młyńskiej 37-39. Najbliższa giełda tradycyjnie w drugą sobotę miesiąca - czyli 11 sierpnia, w godz. 11-14. Kolekcjonerzy z Koszalina i okolic zaprezentują zbiory znaczków, monet, zdjęć, książek i innych skarbów. Nie zabraknie z pewnością także pamiątek związanych z historią ważnych rodów. 

Zdjęcia

  • Przodek króli

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
e1234119
e1234119 wt., 2012-08-14 13:37

Szkoda, że chociaż jednego

Szkoda, że chociaż jednego egzemplarza nie podarował Pan koszalińskiej bibliotece pedagogicznej czy publicznej.

Albert37
Albert37 wt., 2012-08-14 18:31

Poznawanie historii własnej

Poznawanie historii własnej rodziny i budowanie drzewa genealogicznego jest bardzo ciekawe. Pasjonaci z takim hobby mają wtedy nie lada gratkę.

Teresab
Teresab śr., 2012-08-22 19:40

Potomek królów

Podziwiam szczerze! Niedawno pisałam o Wyszewie i znalazłam historię o Panu Kostka, bardzo poruszająca. Z Michasią byłam kiedyś w Wyszewie kiedy jeszcze żyli starsi państwo. Pozdrawiam serdecznie