Prezydencki poker
Nie będzie w nich kandydował Mirosław Mikietyński, obecnie urzędujący prezydent, który po dwóch kadencjach z powodu ciężkiej choroby rezygnuje z ponownego startu. Tym samym stworzyła się w Koszalinie polityczna pustka, którą ciężko będzie komukolwiek wypełnić. Mirosław Mikietyński jest w Koszalinie tak popularną osobą, że do tej pory każdy, kto się z nim zmierzył, stanowił dla niego jedynie polityczne tło (pokazały to wybory w 2006 r. które Mikietyński wygrał z marszu, już w pierwszej turze nokautując kontrkandydatów).
Teraz zabraknie głównego rozgrywającego i niezwykle trudno będzie komukolwiek choćby zbliżyć się do jego pozycji. Kto będzie tego próbował? Chęć startu w wyborach ogłosili Władysław Husejko, marszałek zachodniopomorski i Artur Wezgraj, kanclerz Politechniki Koszalińskiej (obaj niedawno powiedzieli o tym oficjalnie). Ten pierwszy musi jeszcze powalczyć o nominację w ramach Platformy Obywatelskiej, bo nieoficjalnie, jako jej potencjalnych kandydatów, wymienia się także: Tomasza Czuczaka, przewodniczącego Rady Miejskiej, Andrzeja Jakubowskiego, zastępcę prezydenta miasta, a przede wszystkim Piotra Jedlińskiego, sekretarza w Urzędzie Miejskim, który wydaje się być najbliżej uzyskania nominacji. Znacznie bardziej klarowna sytuacja jest w przypadku Artura Wezgraja, którego najprawdopodobniej poprą koszalińskie struktury Prawa i Sprawiedliwości.
Na koszalińskiej lewicy na chwilę obecną najpoważniejsza kandydatka jest jedna: Krystyna Kościńska, radna SLD. I choć oficjalnie jeszcze nie zadeklarowała, że w prezydenckich wyborach wystartuje, to jednak gołym okiem widać, że oprócz niej miejska lewica nie dysponuje nikim, kto byłby w stanie nawiązać walkę z prawicowymi kandydatami.
Wyścig do fotela prezydenta Koszalina ruszył. I w tym roku może być on ciekawy jak już dawno nie był. Każdy z kandydatów będzie się musiał zmierzyć nie tylko z politycznymi rywalami, ale także z charyzmą Mirosława Mikietyńskiego, do którego będą porównywani. I kto wie, czy to, jak w tym porównaniu wypadną, ostatecznie nie zdecyduje o ich wyborczym zwycięstwie lub klęsce.
Piotr Polechoński
PIESZA OPINIA PUBLICZNA
Mają państwo już swojego kandydata na prezydenta Koszalina?
Jan Perzyński
- Nie, jeszcze się nad tym nie zastanawiałem. Wiem tylko, że Mirosław Mikietyński nie będzie kandydował, bo jest chory. Na pewno będę szukał osoby, który w większym stopniu będzie kandydatem obywatelskim niż partyjnym
Adam Liwara
- Na razie znam tylko te nazwiska, które są wymieniane w mediach: Władysława Husejki i Artura Wezgraja. Nie są to jednak osoby, które w tej chwili chciałbym poprzeć. Bardzo żałuję, że nie kandyduje Mirosław Mikietyński. Na tak dobrego prezydenta chyba długo jeszcze poczekamy.
Tomasz Ufniarz
- W tej chwili w ogóle o tym nie myślę. Na wybory pójdę na pewno, ale na kogo zagłosuję to jeszcze nie wiem. Bez wahania zagłosowałbym na Mirosława Mikietyńskiego, ale z tego co słyszałem, to on nie będzie kandydował. Szkoda.
Anna Zwara
- Nazwiska są dla mnie drugorzędne. Dla mnie liczyć się będą programy, jakie zaprezentują konkretni kandydaci. A to, czy ktoś będzie z lewicy, czy z prawicy, to na naszym, samorządowym poziomie jest sprawę mało istotną. Bo choćby drogi, które trzeba wyremontować, przecież do żadnej partii nie należą.
























Kontakt:
POparcie
To naprawę ciekawe, kogo poprze Platforma Obywatelska w wyścigu na fotel prezydenta miasta. Trzej najwięksi kandydaci (moim zdaniem), t.j. W. Husejko, A. Jakubowski i P. Jedliński, mają bardzo wyrównane szanse, gdyż wszyscy są wykształceni, od lat związani z Koszalinem, pełnią ważne funkcje związane z miastem (województwem) i wszyscy są rozpoznawalni. Na kogo postawi PO i czy kandydata tej właśnie partii "namaści" obecny prezydent?