Sierpniowa zadyma
W czasie sierpniowych strajków 1980 roku również prawie nie czuło się przełomu – owszem, któregoś dnia nie wyjechały w trasę autobusy MPK (6 dni przed podpisaniem porozumień gdańskich), oraz kierowcy „Transbudu", co „spowolniło prace na koszalińskichplacach budów"; podobno „czynnie poparli robotniczy protest "koszalińscy kolejarze, ale wszyscy wiedzieli, że tak naprawdę przełomowe wydarzenia dzieją się gdzie indziej: w Gdańsku,Szczecinie, i może również w Jastrzębiu – trzecim miejscu, w którym podpisano porozumienie między strajkującymi robotnikami i władzą, zmuszoną do wyrażenia zgody na powstanie niezależnego (od władz), samorządnego związku zawodowego „Solidarność".
Również po wprowadzeniu kilkanaście miesięcy później stanu wojennego Koszalin pozostawał jakby na uboczu wydarzeń. Praktycznie nie zauważono rutynowego aresztowania i internowania kilkudziesięciu osób związanych z Solidarnością, nie było strajków ani manifestacji. Ulice patrolowane przez milicyjno - wojskowe patrole, wprowadzona godzina milicyjna (zakaz przebywania na ulicach bez specjalnych przepustek między 22 a 6) spowodowały, że poza incydentami typu naklejanie ręcznie wypisanych ulotek z hasłami „WRONA SKONA" (od skrótu WRON – czyli Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego z gen. Wojciechem Jaruzelskim na czele) czy kolportażem niszowych gazetek (tzw. bibuły), w mieście panował spokój. Dla porównania: 16 grudnia 1981 w Gdańsku doszło do dużej manifestacji, w której udział wzięło ok. 100 000 ludzi – starcia z oddziałami milicji trwały tam do 17 grudnia. Funkcjonariusze ZOMO postrzelili w ich trakcie 4 osoby (z czego 1osoba zmarła). Do podobnej wielotysięcznej demonstracji doszło 17grudnia 1981 w Krakowie, gdzie również doszło do brutalnego rozpędzenia manifestantów przez służby bezpieczeństwa PRL.
Spokój do czasu
Wśród pracowników koszalińskiego Wojewódzkiego Urzędu Służby Bezpieczeństwa już pod koniec lipca było wiadomo, że 31 sierpnia można się spodziewać demonstracji mających przypomnieć rocznicę podpisania gdańskich porozumień sprzed dwóch lat. Działająca wkonspiracji Tymczasowa Komisja Koordynacyjna NSZZ „Solidarność" zwróciła się wówczas do podziemnych struktur związkowych z apelem o zorganizowanie w drugą rocznicę podpisania Porozumień Gdańskich pokojowych demonstracji ulicznych, mających przebiegać pod hasłem „przywrócenia działalności NSZZ „Solidarność", uwolnienia internowanych, aresztowanych i skazanych, zawarcia porozumienia narodowego". W Koszalinie pojawiły się ulotki: zawarto w nich odezwy o „marsze pokoju" i „spacery", aleniektóre wzywały także do „powstania narodowego". Kilkaset ulotek znaleziono w koszalińskim „Transbudzie", mniejsze w „Unimie", „Kazelu", Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Komunikacji Miejskiej, a także na niektórych klatkach schodowych. W stan gotowości postawiono oddziały milicji, w wojsku wstrzymano przepustki. Wszyscy oczekiwali nieuchronnego.
31 sierpnia początkowo wyglądał tak jak każdy poprzedni letni dzień. Na Placu Bojowników PPR (dziś Rynek Staromiejski) przy fontannie na ławkach siedzieli ludzie, działała restauracja i kawiarnia – obydwie „Ratuszowe", pachniały kwiaty sprzedawane przez kwiaciarki. I w pewnym momencie, po południu, kwiaciarki zniknęły. Około siedemnastej „zaobserwowano wzmożony ruch w centrum miasta", jak to ujęto w jednym z późniejszych raportów. Zaczęły tworzyć się korki uliczne. Pięć minut przed „godziną spacerów" agenci SB naliczyli ok. stu zgromadzonych; kwadrans później – już czterystu. Po następnych dziesięciu minutach w sąsiedztwie zgromadziło się ok. trzech tysięcy ludzi. Najbardziej aktywni pod pomnikiem, obserwatorzy jakby na uboczu.
Wstrzymano ruch kołowy, na plac zajeżdżały tylko autobusy miejskie, ale prawie nikt do nich nie wsiadał, odjeżdżały za to mocno przerzedzone.Tłum rósł i gęstniał, jednak nic poza tym się nie działo: nie było przywódcy. Od czasu do czasu słychać było gromadne „precz" i „niech żyje", nie wiadomo jednak było dokładnie, na czyje pognębienie i na czyją cześć. Zaintonowano hymn – zgasł w zgiełku, potem Rotę – z podobnym skutkiem, pieśni religijne – bez większego powodzenia. Dopiero jakiś młody człowiek, podtrzymywany za nogi, umieścił na pomniku kawał papieru z napisem „Solidarność" opatrzonym wizerunkiem Matki Boskiej. Przedstawiciele administracji miasta oraz sił porządkowych nie reagowali, jedynie z kilku okien w budynkach przyległych do placu funkcjonariusze SB i MO filmowali i fotografowali zgromadzonych. Wygwizdani i pokazywani palcami przez protestujących ukryli się zafirankami.
Atak
Mniej więcej ok. 18 do akcji zaczęły wkraczać siły porządkowe (w liczbie ok. 300 funkcjonariuszy, w tym członków ORMO i rezerwistów – zwykłychludzi - powołanych na trzy miesiące do służby w ROMO -Rezerwowych Oddziałach MO). Początkowo nawoływano do rozejścia się, ludzie jednak nie reagowali, powodowani zapewne bardziej przekorą i ciekawością, jak się to wszystko skończy. Chyba zresztą nie dopuszczali myśli o jakimkolwiek starciu. Próby wylegitymowania najbardziej aktywnych uczestników demonstracji nie powiodły się – nagminnie odmawiano okazywania dowodów osobistych, a tłum ich „wchłaniał", otaczał też patrole.Zaczęto „opukiwać" milicyjne pojazdy, kołysano nimi, posypałysię wyzwiska z „gestapo" na czele. Mundurowi na chwilę się wycofali, aby wrócić w zwartych szeregach. Wystrzelono pierwszegranaty łzawiące.
W ciągu kwadransa plac niemal opustoszał. Akcja przeniosła się na sąsiednie ulice: część ludzi schroniła się do kościoła (ścigający ich milicjanci wrzucili do wnętrza petardy, co upamiętnia umieszczona tam pamiątkowa tablica), część zabarykadowała się w znajdującejsię obok katedry publicznej toalecie, skąd uciekła po ataku gazowym (tego dnia użyto w Koszalinie 200 granatów z gazem łzawiącym). Inni chronili się w pobliskich sklepach i klatkach schodowych, część zdołała dotrzeć do przejścia podziemnego i na dworzec PKP - tam w gablotach ogłoszeniowych wybili kilkanaście szyb. Patrole milicyjne wyłapywały uczestników zajść (zatrzymano 110 demonstrantów), z których 62 stanęło przed kolegium ds.wykroczeń pod zarzutem „udziału w nielegalnej demonstracji, wznoszenie antypaństwowych haseł, czynne przeciwstawienie się interweniującym funkcjonariuszom bądź niereagowanie na ichwezwania." Siedem osób uniewinniono, pięciu odbyło zamienną karę aresztu, pozostali zapłacili grzywnę w wysokości 8 – 20 tys. złotych.
Jeszcze w kilka godzin po zakończonej akcji oznakowane samochody milicyjne jeździły wokół śródmieścia Koszalina, sprawiając wrażenie, że jest ichwięcej, niż w rzeczywistości. Jednak o jakimkolwiek dalszym oporzenie było już mowy. Najbliższe dni i tygodnie stały się czasem kajania, rezolucji potępiających „wrogów socjalizmu" i „odcinania się" od uczestnictwa w zajściach. uchwalanych przez Podstawowe Organizacje Partyjne koszalińskich zakładów pracy.
Dla porównania:tego samego dnia demonstracje i zamieszki miały miejsce w ponad 60 polskich miastach. Największe demonstracje miały miejsce w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Nowej Hucie oraz na Górnym Śląskui w Zagłębiu Miedziowym. Tam wzięło w nich udział od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy osób. Kilka tysięcy osób demonstrowało w Szczecinie, Krakowie, Częstochowie, Lublinie, Bielsku-Białej, Koninie, Bydgoszczy, Przemyślu, Elblągu, Gorzowie Wielkopolskim i Łodzi. . Najtragiczniejszy przebieg miała demonstracja w Lubinie, gdzie od kul ZOMO zginęło 3 udzi.
Na podst. materiałów opublikowanych w miesięczniku „Pobrzeże" z 1982 r. oraz książce „Solidarność w województwie koszalińskim 1980-1989".



































Kontakt:
Kolejny bardzo dobry artykuł,
Kolejny bardzo dobry artykuł, z zaciekawieniem czytałem
Gringojan.
Ubowcy zapędzali się i do parku, właśnie to było te: "Jeszcze w kilka godzin po zakończonej akcji oznakowane samochody milicyjne jeździły wokół śródmieścia Koszalina." Mam w zbiorze granat po gazie łzawiącym, który poleciał tam wtedy w moim kierunku. W domu drugi raz płakałem, gdy żona wróciła z zagazowanej przez zbrojne ramię PZPR - Katedry. Gaz można było "wykręcać" z jej ciuchów.
To tylko materiał oparty na źródłach.
Nie było mnie wtedy w Koszalinie - w tym czasie byłem świadkiem i częściowo uczestnikiem wrocławskiej sierpniowej zadymy.