drukuj

Smutna historia dzwonów z katedry

Kategorie:
Tagi:
Dzwony z koszalińskiej katedry

Ostatnie lata II wojny światowej. Na koszalińskim Rynku ustawiono dzwony zdjęte z katedry. Te widoczne na fotografii zostały przetopione na potrzeby armii.

Dziś w koszalińskiej katedrze zawieszone są cztery dzwony, ale żaden z nich nie należy do starych, przedwojennych dzwonów. Z tamtych większość została przetopiona na armaty. Przetrwał tylko jeden, najmniejszy, i teraz dzwoni on w dalekim Oldenburgu.

Pierwszy dzwon zawisł w katedrze w Koszalinie w 1625 roku, gdy szczeciński mistrz Kökeritz – realizując zamówienie koszalińskiej parafii – wykonał dzwon sporych rozmiarów i dużej wagi (2,5 tony). Kolejny zawisł w 1701 roku i został do Koszalina przetransportowany z Kołobrzegu.

 

Ten jednak nie przetrwał zbyt długo i skończył swoją karierę w 1765 roku (uległ uszkodzeniu).
Kolejne dwa dzwony, jakie trafiły do koszalińskiej świątyni, pochodziły z kaplic, których w mieście było kilka i które stopniowo rozbierano. Pierwszy przeniesiono z kaplicy świętego Jerzego (stała na styku obecnych ulic Zwycięstwa i Dworcowej), a drugi z kaplicy świętego Mikołaja (wybudowano ją przy dzisiejszym placu Kilińskiego). Oba dzwony w katedrze znalazły się już w XIX wieku – w latach 1755 i 1822. Z kolei prawdziwy olbrzym zawisł w katedralnej dzwonnicy w 1872 roku – ważył on ok. 3 ton!

– W przeciwieństwie do dzwonów w katolickich świątyniach te w Koszalinie, w którym w tym czasie mieszkali głównie protestanci, nie miały swoich własnych nazw – mówi Danuta Szewczyk, historyk w koszalińskim Muzeum. – Ich najważniejszy cel był jeden: przypominać ludziom o modlitwie i ważnych chwilach w ich religijnym życiu – dodaje.

Pierwszy koniec katedralnych dzwonów nastąpił w latach I wojny światowej, gdy koszty wojny były coraz większe i brakowało surowców do produkcji broni. Wówczas zdecydowano, że dzwony zostaną przetopione na potrzeby wojska. Zniszczony nie został tylko jeden, ten z dawnej kaplicy świętego Mikołaja. W 1922 roku dołączyły do niego trzy nowe dzwony, które przetrwały do II wojny światowej. Ale także i ta wojna wymagała ofiar, również wśród dzwonów. Któregoś dnia uroczyście je zdjęto i przewieziono do Hamburga, gdzie trafiły przed specjalną komisję kwalifikacyjną. Ta uznała, że przetopieniu ulegną trzy dzwony z 1922 roku. Ten z kaplicy świętego Mikołaja znowu miał szczęście – ocalał.

– O tej decyzji zdecydował fakt, że ten dzwon przedstawiał dość istotną wartość zabytkową, bo został wykonany w 1529 roku. Drugi argument mógł dotyczyć jego rozmiarów: miał ledwie 39 centymetrów średnicy i 40 centymetrów wysokości. To był bardzo mały dzwon – podkreśla Danuta Szewczyk.

 

I tylko on przetrwał ze wszystkich starych, katedralnych dzwonów. Po wojnie zawisł w jednym z kościołów w okręgu Oldenburg, w Dolnej Saksonii, gdzie można go oglądać po dziś dzień.

 

DZWONY OBECNE

 

Dziś w katedrze w Koszalinie wiszą cztery dzwony, dzieło S. Skubiszyńskiego z Poznania, które umieszczono w dzwonnicy w 1980 r. Największy z nich nazywa się Maria i waży 2,06 tony. Drugi, ważący 1,2 tony, nosi imiona świętych Wojciecha i Maksymiliana. Na trzecim widnieją napisy Paweł VI i Jan Paweł II (jego waga to 650 kilogramów). Ostatni dzwon upamiętnia kardynała Ignacego Jeża – nazywa się Józef Ignacy – i waży 570 kilogramów.

Zdjęcia

  • Dzwony z koszalińskiej katedry

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Gringojan
Gringojan wt., 2009-07-28 01:05

DZWONY.

Zdjęcie dotyczy Iwojny światowej, w 1922 ufundowano dzwon z herbem Koszalina i datą. Dzwon znajduje się w kościele bobolickim, był jeszcze dzwon żeliwny. Pisano o tym na blogu p. P. Polechońskiego.