SOR - bada, diagnozuje i leczy
- Wszystko dlatego, że nasz oddział wyposażony jest w sprzęt zgodny z wymogami z rozporządzenia ministra zdrowia z 2007 roku - wyjaśnia dr Sławomir Strzałkowski, kierownik szpitalnego oddziału ratunkowego. - Ponieważ jednak te wymagania były bardzo wysokie i wiele SOR-ów nie było w stanie ich spełnić, w listopadzie ubiegłego roku minister zdrowia wydał nowe, łagodniejsze rozporządzenie. My spełniamy wszystkie wyśrubowane normy - uśmiecha się.
Dla kogo SOR
Zgodnie z tym, co mówią przepisy, w szpitalnym oddziale ratunkowym udziela się pomocy pacjentom w stanie "nagłego zagrożenia zdrowotnego". - Naszym zadaniem jest pomoc pacjentom, którzy nagle znaleźli się w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia - wyjaśnia dr Strzałkowski. - Oddział pracuje 24 godziny na dobę, wyposażony jest w cały sprzęt diagnostyczny i leczniczy niezbędny do niesienia pomocy pacjentom, którzy do nas trafią. Wszystko mamy na miejscu, w zasięgu ręki - podkreśla.
To właśnie w SOR-ze personel decyduje, co dalej z pacjentem: czy trafi na jedną z sal reanimacyjnych, do sali zabiegowej, obserwacyjnej, czy też do gabinetu konsultacyjnego, a później na właściwy oddział.
W najbliższej przyszłości szpitalny oddział ratunkowy "wchłonie" również ambulatorium chirurgiczne. To właśnie tu trafimy, jeśli wieczorem zdarzy nam się np. złamać nogę.
SOR to nie przychodnia
Często niestety bywa tak, że pacjenci mylą oddział ratunkowy z pomocą doraźną lub wręcz z przychodnią. - Zdarza się, że trafiają do nas pacjenci, którzy po pomoc powinni się zwrócić do lekarza rodzinnego, bo na przykład, od kilku dni mają bóle brzucha - mówi kierownik oddziału. - Podkreślam, że tak być nie powinno, my mamy ratować, czyli dokonać wstępnego rozpoznania i wdrożyć wstępne metody lecznicze, ustabilizować funkcje życiowe pacjenta i podjąć decyzję dotyczącą dalszego leczenia - zaznacza.
Szpitalna izba przyjęć
Wraz z SOR-em otwarta zostanie również ogólna izba przyjęć. - W izbie przyjęć przyjmiemy pacjentów, którzy mają ustalony wcześniej termin przyjęcia do jednego z oddziałów szpitala oraz tych, którzy mają skierowanie, ale bez wcześniejszego ustalenia terminu przyjęcia do szpitala - tłumaczy Strzałkowski. - Tu jest zakładana dokumentacja medyczna, pacjent przebiera się w piżamę i stąd trafia na oddział. Co bardzo ważne, szpital ma w końcu zamknięte ciągi komunikacyjne, więc, idąc na oddział, pacjent nie musi ani na chwilę opuszczać budynku - dodaje.
34
tys. pacjentów trafiło w 2011 r. do szpitalnego oddziału ratunkowego. Na wszystkich pozostałych szpitalnych oddziałach przyjęto 30 tys. pacjentów.
22
mln zł kosztowała budowa i wyposażenie SOR-u wraz z ogólną izbą przyjęć oraz oddziałem intensywnej terapii. Dofinansowanie, które szpital na ten cel uzyskał, to 15,3 mln zł.


























Kontakt: