Świat widzę czarno-biały
Panie Mateuszu, proszęw kilku słowach opowiedzieć o sobie czytelnikom.
- No cóż... Mamdwadzieścia trzy lata, właśnie obroniłem licencjat z dziennikarstwa naPolitechnice Koszalińskiej i tam też studiuję europeistykę. Co jeszcze? Mam wżyciu dwie pasje: muzykę - tę nieco ostrzejszą, i oczywiście fotografię.
No właśnie, fotografia.Pamięta pan, kiedy połknął bakcyla?
- Oj, bardzo dawno temu(śmiech). Kiedy byłem maluchem, miałem około ośmiu lat, znalazłem u taty wszafie starego zenita. No i wtedy się zaczęło - biegałem po domu i bawiłem sięw fotoreportera. Pierwsze swoje zdjęcia robiłem właśnie tym aparatem, późniejprzeszedłem na aparaty cyfrowe. Dziś pracuję na cannonie 7 D.
Czym jest dla panafotografia?
- Możliwością zatrzymaniachwili, która ucieka przecież niepostrzeżenie i nigdy już się nie powtórzy.Jest to też sposób wyrażania uczuć i pokazania, jak postrzegam rzeczywistość.
Co najbardziej lubi panfotografować?
- Zdecydowanie ludzkietwarze. Uważam, że są one najciekawszym obiektem dla fotografa: pokazująmnóstwo emocji, ludzką osobowość i psychikę oraz to, jak ja widzę modela. A oto przecież chodzi. Bardzo lubię również robić zdjęcia podczas koncertów,dzięki którym mogę oddać emocje publiczności.
Fotograficy dzielą sięna miłośników zdjęć czarno-białych lub kolorowych. Do której grupy pan sięzalicza?
- Zdecydowanie do tejpierwszej. Nie lubię kolorowych zdjęć, uważam, że nadmiar barw rozprasza uwagęwidza, który nie skupia się na tym, co na zdjęciu najważniejsze. Ta niechęć dokolorowych zdjęć wynika też pewnie z mojego postrzegania świata: uważam, żejest on właśnie czarno-biały. Nie ma żadnych szarości ani kolorów pośrednich.
Nagrodą w naszymkonkursie jest kurs fotograficzny w BSF. Na który się pan zdecyduje: dlapoczątkujących czy zaawansowanych?
- Myślę, że dlazaawansowanych. Jestem wprawdzie samoukiem, wszystkiego, co umiem, nauczyłemsię sam, ale wydaje mi się, że podstawy już opanowałem. Bardzo się cieszę, żetę moją wiedzę będę miał okazję teraz skonfrontować z doświadczeniemprofesjonalistów.
Rozmawiała: Agnieszka Gontar


























Kontakt: