drukuj
Szczeciński grudzień 1970 r.
Utworzono: 09-02-2011, godz. 16.21, Ostatnia aktualizacja: 10-02-2011, godz. 09.44
Ta plenerowa wystawa to najlepszy dowód na to, że zorganizowane społeczeństwo było w stanie przeciwstawić się dyktaturze KC PZPR. Każdy, kto wciąż pamięta te wydarzenia, może wrócić wspomnieniami do chwil, które po raz kolejny w dziejach Polski zjednoczyły naród w walce. Młode pokolenie ma z kolei szansę na poznanie historii i upamiętnienie poświęcenia wszystkich walczących i ofiar.
Wystawa stoi przed uczelnią przy ul. Śniadeckich 2. Zorganizowały ją: szczeciński Oddział Instytutu Pamięci Narodowej, Urząd Miasta w Szczecinie oraz Dom Spotkań z Historią.



























Kontakt:
Wystawa
To już historia.
Pozostały tylko zdjęcia i ludzka pamięć. Teraz nikt nie jest w stanie przeciwstawić się ciągłym podwyżkom cen.Nie ma ludzi którzy przeciwstawili się obecnej władzy. Z Solidarnosci pozostało tylko logo i ,,działacze,, . Pozostało tylko zdjęcia .
Pamiętam
1970 rok to były czasy głębokiej komuny, która tłumiła w zarodku wszelkie bunty. Tak też się stało w Szczecinie. Jako kilkunastolatek zapamiętałem z tamtych wydarzeń wiadomość podawaną sobie z ust do ust, że w Szczecinie po ulicach płynie krew... A niedługo później w telewizji była transmisja spotkania nowego pierwszego sekretarza PZPR, Edwarda Gierka, ze stoczniowcami, których zapytał: - Pomożecie? Chodziło o pomoc w budowaniu nowego, lepszego socjalizmu po ciemnogrodzie i zamordyzmie Gomółki. Faktycznie, Gierek poluzował. Jednak stoczniowcy obiecując, że pomogą, wyrazili pośrednio zgodę na gigantyczne zadłużenie naszego kraju. Czkawka przyszła w 1980 roku, ale to już zupełnie inna historia!