drukuj

Ubelisk

Kategorie:
Tagi:
Nieistniejący już pomnik „Poległym w obronie władzy ludowej na Pomorzu Środkowym  latach 1945 – 1952”

Dzieje pomników są często ciekawsze, niż historie ludzi, których tymi pomnikami upamiętniano. Tryumfalnie wznoszone i odsłaniane, czasem kończą swój żywot burzone przez tłumy. Podobnie było z koszalińskim pomnikiem, stojącym przez kilka lat u zbiegu ulic Zwycięstwa i Piastowskiej.

Na pewno sporo osób pamięta jeszcze wzniesiony w latach 80 pomnik tzw. „Utrwalaczy" (zwany też „ubeliskiem"). Jego pełna nazwa brzmiała: „Poległym w obronie władzy ludowej na Pomorzu Środkowym latach 1945 – 1952". Odsłaniano go 15 lipca 1985 r. w obecności setek mieszkańców Koszalina, weteranów walki i pracy, rodzin poległych, przedstawicieli Polonii przybywających na VI Światowym Festiwalu Chórów Polonijnych, kamer telewizyjnych i przy błyskach fleszy fotograficznych. Na zorganizowanej uroczystości zjawili się m. in. przedstawiciele wojewódzkich i miejskich władz politycznych i administracyjnych, przewodniczący WRN, zastępca dowódcy Pomorskiego Okręgu Wojskowego, przedstawiciele Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego z przewodniczącym Rady Wojewódzkiej Józefem Kiełbem na czele, przybył też szef Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Koszalinie płk Stefan Sokołowski, młodzież, delegacja Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej oraz delegacje ze Słupska, Piły, Białogardu, Szczecinka, Kołobrzegu, Karlina, Drawska Pomorskiego i Świdwina.

Dla lepszego zrozumienia atmosfery tamtych dni warto przypomnieć parę faktów: dwa lata wcześniej zniesiono stan wojenny. W kraju panował niewyobrażalny dziś kryzys: niemal wszystko było reglamentowane: benzynę, mięso, masło, kaszę, ryż, mąkę olej, mydło, proszki do prania, słodycze, papierosy, alkohol, kawę itd. można było kupić wyłącznie w ograniczonych ilościach na kartki. Choć opór społeczeństwa został złamany, a większość działaczy „Solidarności" siedziała w więzieniach, konspiracja nadal istniała będąc celem działań Służb Bezpieczeństwa. W lutym 1985 roku, po półtoramiesięcznym spektakularnym procesie skazano na długoletnie kary więzienia morderców znanego z opozycyjnych kazań księdza Popiełuszki - grupę funkcjonariuszy SB. W tych właśnie warunkach podjęto w Koszalinie decyzję o postawieniu „ubelisku" - uhonorowanie poległych w obronie systemu komunistycznego funkcjonariuszy miało być przeciwwagą dla kompromitacji jaką był fakt, że część ich następców okazała się zwykłymi mordercami.

Czyja to była inicjatywa, trudno po latach jednoznacznie stwierdzić. Według jednego z ówczesnych oficerów milicji (wówczas w randze podpułkownika), autorem pomysłu postawienia pomnika był ówczesny szef Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Koszalinie, płk Sokołowski, a wstępny szkic narodził się w głowie innego umundurowanego pracownika tej instytucji, skądinąd utalentowanego rysownika i autora kilku projektów resortowych medali, nieżyjącego już Edwarda Demidziuka. Idea musiała najwyraźniej spodobać się ówczesnym władzom (przypomnijmy, że wojewodą był w tym czasie płk (!) Zdzisław Mazurkiewicz).

Uroczystość odsłonięcia pomnika rozpoczęto przeglądem kompanii honorowych WP i MO oraz odegraniem hymnu państwowego, po czym zebranych powitał przewodniczący Rady Miejskiej Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego, Stanisław Bartoszewski. Następnie zabrał głos przewodniczący Społecznego Komitetu Budowy Pomnika, I sekretarz KW PZPR Eugeniusz Jakubaszek, który „w okolicznościowym wystąpieniu ukazał powojenny dorobek kraju i regionu, podkreślił drogę i realia, w jakich kształtował się ludowy ład i porządek społeczny. W roku 40-lecia wyzwolenia naszej Ojczyzny - stwierdził - czynimy obrachunek z powojenną przeszłością, szukamy odpowiedzi na wiele pytań, staramy się zrozumieć genezę tego okresu. Dzisiaj chylimy czoła przed tymi, którzy polegli, którzy najgłębiej zrozumieli potrzebę chwili. Robiąc obrachunek 40 lat mamy szczególny obowiązek przywołania pamięci tych, którzy poświęcili życie za ideały socjalizmu."

W podobnym tonie brzmiał nadesłany list Przewodniczącego Rady Państwa, Henryka Jabłońskiego, w którym napisał m.in.:

„(...) Jestem pewny, że pomnik ten służyć będzie utrwalaniu w naszej świadomości społecznej, zwłaszcza pokoleń naszych następców,nie tylko prawdy o heroizmie tamtych dni, ale także o potrzebie mądrego myślenia o przyszłości i potrzebie uporu koniecznego w każdym historycznym czasie dla osiągania wielkich narodowych celów."

W dalszym ciągu uroczystości odczytano uchwałę Rady Państwa, na mocy której pośmiertnie odznaczono grupę poległych Medalem Honorowym „Za udział w walkach w obronie władzy ludowej". Byli to m.in. Aleksander Cepuszyłow, Jerzy Kowalski, Bolesław Owczarek, Jan Patrycy i Jan Talpa.

W płytę pomnika wmurowano dziesięć urn z ziemią pochodzącą z miejsc, gdzie toczyły się boje o utrzymanie władzy ludowej. Przy dźwiękach werbli dokonało się odsłonięcie pomnika. Delegacje społeczeństwa złożyły u stóp pomnika wieńce i wiązanki kwiatów.

Uroczystość zakończyło odegranie Międzynarodówki.

Z pomnikiem związanych jest kilka paradoksów: pierwszym jest to, że ów pomnik nie tylko nie „utrwalił" idei, które miał przekazywać, ale sam zniknął niemal bez śladu zaledwie kilka lat po jego wzniesieniu. Społeczeństwo, dla którego nazwiska dziewięćdziesięciu trzech poległych zostały wyryte w kamiennych tablicach, w pierwszych od półwiecza demokratycznych wyborach 1989r. odrzuciło system i idee, w obronie których zginęli owi milicjanci, ormowcy i żołnierze, a zaraz potem zdecydowano o zburzeniu pomnika. Z dużymi trudnościami udało mi się dotrzeć do kilku zdjęć, na których widać, jak wyglądał - nie ma go niestety w wydanej parę miesięcy temu książce Leszka Laskowskiego, który zebrał w niej wszystkie istniejące obecnie, również te niechciane, koszalińskie pomniki i tablice pamięci.

Największym paradoksem jest jednak to, co stało się z charakterystycznym pomnikowym elementem: wykutym z brązu mieczem na którym siedzi piastowski orzeł bez korony. Symbolika tego motywu była dość czytelna: oto na kamiennym cokole znajduje się rozwiany sztandar z brązu – symbol idei, za którą walczyli.Na jego tle dumnie siedzi na mieczu orzeł piastowski – ten sam,który znajdował się na czapkach żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego powstałego w ZSRR z inicjatywy komunistycznego Związku Patriotów Polskich. Mimo, iż bohaterowie, których nazwiska wyryto, zginęli, sprawa za którą walczyli zwyciężyła - symbolizuje to obecność orła. Zaś miecz to ich oręż, którym walczyli z wrogiem, który wypuścili ginąc, ale który dla potomnych ma być relikwią.

Ten sam miecz ocalały ze zburzonego monumentu, symbolizujący wówczas oręż zbrojnego ramienia partii, rządzącej w Polsce za pomocą terroru i z woli obcego mocarstwa, został przez autora pomnika wykorzystany ponownie kilkanaście lat później, już po upadku PRL, jako element tablicy upamiętniającej na ścianie koszalińskiego kościoła Św. Ducha „Martyrologium Katyńskie" - pomordowanych w 1940 r. polskich oficerów, których rodziny zamieszkują Koszalinie, Słupsku, Kołobrzegu i innych miejscowościach Pomorza Środkowego. I tak samo jak ćwierć wieku temu, na tym samym mieczu dumnie siedzi orzeł piastowski – ten sam, który wówczas był orłem walczących z reakcją milicjantów i żołnierzy, a teraz symbolizuje oficerów, których koledzy często ginęli po wojnie z rąk owych „utrwalaczy" władzy ludowej.Artysta dorobił orłowi jedynie koronę i oplótł jego głowę symbolem cierpienia – cierniowym wieńcem. A ów symboliczny miecz, który w 1985 roku był mieczem służących komunizmowi, dziś jest mieczem tych, którzy przez komunistów zostali zgładzeni.

Jest w tym pomnikowym recyclingu coś wysoce niestosownego, ale i charakterystycznego: nie pierwszy raz zdarza się, że ci sami artyści gloryfikujący jakąś ideę, gdy zmieniają się wiatry historii, z zaangażowaniem służą nowemu panu.

Autorem ostatecznego kształtu pomnika „utrwalaczy władzy ludowej" był szczecinecki artysta rzeźbiarz, Wiesław Adamski, autor głównie małych formy rzeźbiarskich, rzeźb portretowych, zajmujący się również kowalstwem artystycznym i medalierstwem (w tym roku jego projekt medalu na 700-lecie Szczecinka wygrał w konkursie ogłoszonym przez Radę Miejską tego miasta). Jego jedynymi dużymi realizacjami były - oprócz koszalińskiego pomnika (czym się zresztą nie chwali w swojej biografii) płaskorzeźba orła na gmachu szczecineckiego sądu i jedyny w swoim rodzaju ogromny pomnik ziemniaka (o wysokości 3,95 m.., a ze stelażem – 9 m.) w podkoszalińskim Biesiekierzu. Przynajmniej ten monument jako kompletnie apolityczny ma szanse przetrwać wszelkie historyczne zawieruchy.

W artykule wykorzystałem m.in. materiały opublikowane w Głosie Pomorza z lipca 1985 r. oraz w wydawnictwie „Pomniki i miejsca pamięci w Koszalinie" z 1987 r.

Zdjęcia

  • Nieistniejący już pomnik „Poległym w obronie władzy ludowej na Pomorzu Środkowym  latach 1945 – 1952”
  • Odsłona pomika „Poległym w obronie władzy ludowej na Pomorzu Środkowym  latach 1945 – 1952”
  • Salwa honorowa
  • Warta honorowa przy pomniku „Poległym w obronie władzy ludowej na Pomorzu Środkowym  latach 1945 – 1952”, 1985 r.
  • Dzieci uczestniczące w odsłonie pomnika „Poległym w obronie władzy ludowej na Pomorzu Środkowym  latach 1945 – 1952”
  • Młodzież uczestnicząca w odsłonie pomnika „Poległym w obronie władzy ludowej na Pomorzu Środkowym  latach 1945 – 1952”, 1985 r.
  • Uczestnicy Festiwalu Chórów Polonijnych pod pomnikiem „Poległym w obronie władzy ludowej na Pomorzu Środkowym  latach 1945 – 1952”, 1985 r.
  • Pomnikowy recycling
  • Orzeł i miecz

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Adam Wolski
Adam Wolski czw., 2010-10-07 18:13

Rocznica

Artykuł napisałem już jakiś czas temu, ale ponieważ nie zdążyłem go opublikować w lipcu w 25 rocznicę odsłonięcia pomnika, to zamieszczam go dziś: w dniu dawnego święta MO i SB. Mam nadzieję, że nikt nie odbierze tego jako próbę afirmacji tych służb.

Gringojan
Gringojan pt., 2010-10-08 00:52

Ducha Świętego a nie Świętego Ducha.

Chodzi o tych utrwalaczy komunizmu a wśród nich o bandytów co się pozabijali przy podziale łupów, prawda ?

krzysztof.s
krzysztof.s ndz., 2010-10-10 11:50

Orzeł odleciał

http://www.mmkoszalin.eu/artykul/orzel-odlecial-26890.html

"Gazetę robiło się jak Polskę, z wiary, nadziei i miłości..." Mirosław Żuławski
pawel.bullo
pawel.bullo pon., 2010-12-20 18:55

błąd?

projektant pomnika: Edward Demidziuk , czy aby nie miał na imię Eugeniusz?

pawelbullo.blogspot.com https://sites.google.com/site/pomnikikoszalina/
Adam Wolski
Adam Wolski śr., 2010-12-22 13:52

Faktycznie, błąd

@pawel.bullo:

Sprawdziłem u źródła: pan, który mi o tej historii opowiedział w pierwszej chwili potwierdził imię Edward, ale na pytanie, czy aby nie było to imię Eugeniusz "zaskoczył" mówiąc,ze rzeczywiście, teraz mu się "klapka w mózgu otworzyła" i chodziło o EUGENIUSZA Demidziuka.
Brawo za czujność, dziękuję za sprostowanie :)

pawel.bullo
pawel.bullo czw., 2010-12-23 19:52

@

Nie ma problemu. Prawdo podobnie pan Eugeniusz był też twórcą projektu medalu wybitego z okazji otwarcia obiektów sportowych KS Gwardia w Koszalinie.

pawelbullo.blogspot.com https://sites.google.com/site/pomnikikoszalina/