Uważają, że elektrownie zabijają rzeki
– W rzece przegrodzonej tamą elektrowni woda przestaje płynąć, zanika życie – mówił podczas wczorajszego protestu Janusz Nyk, szef koszalińskiego
PZW.
Protest „Stop przegradzaniu rzek” rozpoczął się w całej Polsce około godz. 14. O tej porze w Koszalinie przy ul. Andersa stawiło się około 30 osób z transparentami. Protestujący sprzeciwiają się przegradzaniu rzek oraz ich hydrotechnicznej zabudowie.
– W Warszawie przewodniczący Klubu Gaja wręczył ministrowi środowiska Maciejowi Nowickiemu złotą rybkę. Ma być ona symbolem spełnienia marzeń, w tym wypadku naszych postulatów ochrony polskich rzek – mówił wczoraj prezes koszalińskiego okręgu PZW Janusz Nyk, jeden z organizatorów protestu. Za przykład zniszczenia rzeki przez budowę zapór i małych elektrowni podał Dunajec. – Na tej najpiękniejszej polskiej rzece postawiono aż 38 hydroelektrowni. To śmierć dla tej rzeki.
Wędkarze i ekolodzy uważają, że zabudowa rzek wiąże się z eksterminacją ryb, zniszczeniem ich tarlisk, przyspieszeniem erozji dna rzek. – W naszym regionie nie brakuje rzek, które zostały zostały zniszczone przez takie małe elektrownie. Mówię m.in. o Gwdzie w Gołębiewie. Tam hydroelektrownia zatrzymała bieg wody i spiętrzyła ją na odcinku 2 kilometrów. Właściciel elektrowni zniszczył tam rzekę totalnie. Rzeki pocięte zaporami przypominają wielkie sznury stawów – mówił Janusz Nyk.
Protestujący zapewniali, że nie chodzi im tylko o ryby, roślinność i owady. – Nie będzie nie tylko życia w rzekach, ale akże w strefie przybrzeżnej. Protestujemy więc dla przyszłych pokoleń, gdyż przez takie zabudowy po prostu rzek już nie będzie – mówił Mirosław Orliński z wędkarskiego klubu „Salmo” w Kołobrzegu. Uczestnicy protestu przekazali wojewodzie, marszałkowi województwa, staroście koszalińskiemu oraz szefowi koszalińskiego oddziału Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej materiały przedstawiające skalę problemu, jakim jest hydroenergetyczna zabudowa wód.

























Kontakt: