Za mało miejsc w przedszkolach. Miasto chce rozwiązać problem
Niestety, mój trzyletni synek znalazł się w grupie nieprzyjętychdzieci, ponieważ spełnialiśmy z mężem tylko jedno (najmniej ważne w tymroku) kryterium – oboje pracujemy w pełnym wymiarze czasu pracy –napisała do nas Katarzyna Orlicka.
– Nie korzystamy z pomocy MOPS, nie jesteśmy niepełnosprawni i przez to nasze dziecko nie dostało miejsca w przedszkolu.Nie mamy babć, które mogłyby się nim zająć, nie stać nas na prywatneprzedszkole. Bardzo proszę o zainteresowanie się sprawą – od kilku latdzieje się to samo i władze nic z tym nie robią – denerwuje się mama3-latka.
Może pan prezydent odpowie wszystkim rodzicom,których dzieci nie dostały się do przedszkoli, co mają zrobić ze swoimimaluchami?!
Wiceprezydent Przemysław Krzyżanowski studzi złe emocje i twierdzi, że z miejscami nie powinno być problemu.
– Czekamy na odwołania rodziców, jest bowiem prowadzony uzupełniającynabór, którego wyniki zostaną ogłoszone 30 czerwca – mówiwiceprezydent.
– Te 90 brakujących miejsc uda sięwygospodarować. Przygotowaliśmy bowiem 25 nowych w Przedszkolu nr 14.Ponadto w mieście jest ok. 100 oddziałówprzedszkolnych – w każdym uda się wygospodarować dodatkowo po jednymmiejscu. Problemem jest co innego – rodzice chcieliby, żeby ichpociecha mogła chodzić do przedszkolu blisko swojego miejscazamieszkania. To, niestety, w wielu przypadkach niemożliwe. A nie jedenrodzic, w odpowiedzi na taką propozycję, w ogóle dziękuje za przydziałprzedszkola.



























Kontakt: