drukuj

Zapraszamy do Polski

Postanowiłam zaprosić do siebie koleżankę. Mieszka na stałe w Londynie, ale jest Nigeryjką, więc potrzebuje oficjalnego zaproszenia.

Żaden problem, pomyślałam. Zapytałam w wydziale spraw obywatelskich i cudzoziemców w Urzędzie Wojewódzkim, co muszę zrobić, żeby takowe zaproszenie otrzymać. Oczy otwierały mi się coraz szerzej, kiedy przemiła pani wyliczała mi, co muszę państwu polskiemu udowodnić (tak, tak - udowodnić).

 

Pomijam fakt wypełnienia stosownego wniosku - tego się spodziewałam, choć sześć stron nieco mnie zaskoczyło. Oprócz niego muszę dostarczyć do urzędu akt notarialny i potwierdzić, że mam dom, w którym będę gościć zaproszoną osobę. Mało tego, muszę też przynieść zaświadczenie o dochodach lub PIT, bo przecież muszę gościa utrzymać.

 

Po pierwsze, zastanowiła mnie taka sytuacja: jeśli osoba zapraszająca wynajmuje mieszkanie i nie zarabia wiele, a osoba przyjeżdżająca jest bardzo majętna i będzie mogła utrzymać się sama? Z wizyty nici. Rozumiem, że zapraszać mogą tylko ludzie bogatsi, właściciele mieszkań. Nonsens.

 

Po drugie: marzą mi się czasy, w których w komputerze urzędnika, po wpisaniu moich danych, pesli i temu podobnych numerów identyfikacyjnych, pojawi się wszystko, co wie o mnie moje państwo. Skoro płacę podatki, mam zameldowanie itd., itp., obojętnie czy będę w urzędzie skarbowym, miejskim czy wojewódzkim, wszystkie dane winny być w aktualizowanym systemie.

 

Tak sobie pomarzyłam... Idę wypełniać wniosek.

 

Joanna Krężelewska

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać