Ogrodu Małgorzaty i Macieja Jobdów nie da się określić słowem "tradycyjny". Nie ma tu grządek, rabatek ani klombów. Oczko wodne wprawdzie jest, ale lilii wodnej w nim nie uświadczysz.
Ogród Aleksandry Flens jest ogromny, zajmuje 15 arów i tworzy piękne otoczenie domu. Bardzo ważne jest też to, że skutecznie odgradza od przechodniów, dając Flensom poczucie prywatności.
Do tej pory pod blokiem przy ul. Kazimierza Wielkiego rosły 50-letnie mlecze i stały zdewastowane huśtawki. W tym roku wszystko się zmieniło dzięki Alicji Cieślak.
Ogród przy ul. Szymanowskiego należy do rodziny Sławińskich od połowy lat 60. W latach 90. przestał być warzywnikiem, bo pan Kazimierz postanowił zupełnie zmienić jego wygląd.
Posiadłość państwa Swatowskich to doskonale przemyślana kompozycja. Tu ważne jest wszystko: dom, kwiaty w donicach, rośliny zielone, nawet, a może przede wszystkim - płot okalający teren.