drukuj

Poczta została w PRL-u

Poczta została w PRL-u

Taka smutna refleksja dopadła mnie podczas sobotniej wizyty w urzędzie pocztowym. O tej przedpołudniowej godzinie (ok. godz. 11) czynne było tylko jedno z sześciu okienek. Stanąłem więc w długiej kolejce, by kupić znaczek na zwykły list. Nie powiem, pani z okienka pracowała bardzo sprawnie. Przyjmowała opłaty, wypłacała pieniądze, przyjmowała i wydawała paczki i przesyłki, listy polecone, priorytety, wykonując naraz wiele odpowiedzialnych funkcji, a to przecież musi trwać. Miałem więc czas, żeby się rozejrzeć, a zaręczam, że było warto. Moją uwagę przykuła wisząca na tablicy ogłoszeń informacja o warunkach wysyłania pieniędzy przekazem pocztowym za granicę.

Poczta Polska informuje klientów o maksymalnych kwotach, jakie można wysyłać do poszczególnych krajów i czasie ich doręczenia odbiorcy. Na przykład do Singapuru można wysłać do 1000 dolarów amerykańskich. Pieniądze dotrą na miejsce po 10-12 dniach. Długo - pomyślałem - bo przecież w dobie internetowych przekazów, taka operacja powinna być dokonana niemal natychmiast. No, ale niech tam, w końcu Singapur leży gdzieś na końcu świata (odległość lotnicza z Warszawy do Singapuru wynosi 9410 km), co w jakimś stopniu wyjaśnia ten czas. Po chwili pożałowałem jednak swojej wyrozumiałości, bo oto do leżącej już nie tak daleko Belgii można wysłać maksymalnie 500 euro (!?), a przesyłka będzie się czo,łgała 10-11 dni. No to może jeszcze bliżej? Czechy! Państwo, z którym bezpośrednio graniczymy. Ktoś mieszka w polskim Cieszynie i chce wysłać ciotce mieszkającej w czeskim Cieszynie pieniądze. Może wysłać maksymalnie 200 USD, a pieniądze trafią do rąk odbiorcy po ... 9-10 dniach. Czy ktoś coś z tego rozumie?

Poczta Polska, instytucja państwowa szczycąca się ponad stuletnią tradycją zatrzymała się w rozwoju gdzieś w szczytowych latach PRL-u. Jak widać ta tradycja zamiast uskrzydlać, jest kulą u nogi. Szkoda.

Henryk Sobolewski

Zdjęcia

  • Poczta została w PRL-u

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Fatal1ty
Fatal1ty czw., 2012-02-23 00:17

ehh

" Długo - pomyślałem - bo przecież w dobie internetowych przekazów, taka operacja powinna być dokonana niemal natychmiast"

Nie zapominajmy że przekaz pocztowy to nie przelew, i pieniążki nie idą na konto odbiorcy, lecz są doręczane przez listonosza w gotówce. Nie ma szans żeby zostało to dostarczone natychmiast. No i nadanie pieniędzy przez granice to też bardziej skomplikowana rzecz, więc troche czasu musi to zająć.  

Andrzej
Andrzej czw., 2012-02-23 12:38

To chyba nie zupełnie tak!

@Fatal1ty:

Nie tak dawno, a może nawet i dosyć już dawno, w każdym bądź razie już "nowych czasach", na interesie zwanym "oscylatorem" nieźle obkuli się dwaj panowie; Bogusław Bagsik i Andrzej Gąsiorowski. Ich pomysł polegał na wykorzystaniu bezwładności banków. Te same pieniądz dosyć szybko przelewali do wielu banków, dzięki czemu one, cały czas te same, jednocześnie "zdobywały" oprocentowanie w kilku bankach. To nie zupełnie to samo, ale przez 10 dni każda złotówka oddana Poczcie do wysłania przekazem pracuje na dobro tej instytucji, oni w końcu mają swój bank! Nadto, odbiorca otrzymuje fizycznie inne pieniądze, a nie te same, które my nadaliśmy na poczcie. Zresztą nawet gdyby nawet tak było, gdyby to była konieczność i odbiorca musiałby dostać te same banknoty, które my nadaliśmy, to list do Belgii np., idzie chyba zdecydowanie krócej. Chyba, że z uwagi na bezpieczeństwo pieniędzy faktycznie listonosz idzie tam pieszo. Ale wówczas, te 10-12 dni do Singapuru to dosłownie ekspres..

Elektrolat
Elektrolat pt., 2012-02-24 13:52

Kurierem szybciej?

@Fatal1ty:

"Nie zapominajmy że przekaz pocztowy to nie przelew, i pieniążki nie idą na konto odbiorcy, lecz są doręczane przez listonosza w gotówce. Nie ma szans żeby zostało to dostarczone natychmiast."

A dlaczegóż to nie ma szans? Przelew to nie list czy pocztówka. Urzędniczka pocztowa wklepuje do komputera dane świadczące o tym, że pieniądze wpłacono, i 5 sekund później tę sama kwotę powinno się móc wypłacić w dowolnym miejscu połączonym komputerowo z naszym urzędem pocztowym. Nawet biorąc pod uwagę ilości, kolejki itp. utrudnienia związane z  transferem przez granice plus listonosza, czas trwania przelewu za pomocą poczty do Belgii przekracza dziś (jak się okazuje) dawne przekazy gotówki za pomocą konnego kuriera z czasów Fryderyka Wielkiego.